#TTw7Y

Kiedy miałam 6 lat, mój ukochany tato zmarł. Odebrał sobie życie. Powodem najprawdopodobniej był fakt, że nie umiał wyjść z nałogu alkoholowego, w przeciwieństwie do mamy. Mama zamknęła się na świat (co później również doprowadziło do powrotu do nałogu), więc to starsze rodzeństwo próbowało wyjaśnić mi, co tak właściwie się stało, mówiąc, że tatę zabrały aniołki i już do nas nie wróci. Przez te kilka dni, gdy czekaliśmy do pogrzebu, czas spędzałam siedząc w salonie przy oknie, gdyż miałam tak w zwyczaju wypatrywać, czy tata wraca już z pracy. Mimo tego że miał problem, był świetnym ojcem i człowiekiem. Często się ze mną bawił, nauczył mnie robić samolociki z papieru, robiliśmy sobie wyścigi, oglądaliśmy też razem gwiazdy. Zawsze pod koniec miesiąca kupował mi woreczek cukierków i chował w różowym pudełku po butach. Nazywał mnie zawsze swoją małą różyczką. 
Dzień przed pogrzebem przyśnił mi się sen, który pamiętam do tej pory. We śnie byłam sama w domu, usłyszałam pukanie do drzwi, a gdy je otworzyłam, zobaczyłam w ich progu tatę. W rękach trzymał wielki bukiet czerwonych róż, wręczył mi je, mówiąc, że przeprasza, że nie mógł inaczej i że będzie tęsknił. Poprosił również, abym przeprosiła od niego mamę i dała jej kwiaty. 
Sen wpłynął na mnie bardzo mocno, myślałam o nim w trakcie pogrzebu, co jeszcze bardziej nasiliło mój płacz.
  
PS Ja też dałam tacie coś na pożegnanie – w kieszeń marynarki wsunęłam mu rysunek ode mnie, który przedstawiał go na polanie pełnej kwiatów.

#ZkZnB

W szkole podstawowej byliśmy na zielonej szkole. Byliśmy małolatami, więc jak ktoś z naszego pokoju szedł się kąpać, to gasiliśmy mu światło, tak dla żartu po prostu. No i po którejś nocy takich wybryków z kolei, kiedy brałem prysznic, kumpel zgasił mi światło. Będąc przekonanym, że to któryś kolega, wyszedłem z łazienki, pytając: „Która k*rwa mi zgasiła światło?”. Niestety okazało się, że to była moja nauczycielka od języka polskiego, a jednocześnie wychowawczyni... Do końca podstawówki nie postawiła mi piątki z polskiego na koniec roku, mimo największych starań.

#8FWON

Praktycznie całe swoje dzieciństwo mieszkałam w Holandii, tak dobrze mi się mieszkało, że nawet wyrobiłam sobie obywatelstwo. W Holandii również poznałam swoją prawdziwą miłość, po 6 latach związku pobrałyśmy się. Nie, nie pomyliłam się, „pobrałyśmy się”, bo moja wybranka była kobietą.

Kilka tygodni po ślubie moja ukochana stwierdziła, że chce zobaczyć Polskę. Kiedy już w tej Polsce byłyśmy, nie obnosiłyśmy się jakoś specjalnie z tym, że jesteśmy parą, nie trzymałyśmy się za ręce, nie przytulałyśmy się na ulicy, wszytko dlatego, że byłam świadoma, że Polska to nie najbardziej tolerancyjny kraj.

Pod koniec naszego wyjazdu moją żonę potrącił samochód, niby nic specjalnego, ale skończyło się tym, że noga mojej ukochanej się złamała i kość przebiła skórę. Wiadomo, pierwsze co robimy, to wzywamy pogotowie, przyjeżdża pierwsza pomoc i słyszymy, że trzeba zabrać ją do szpitala, nastawić kość i zaszyć nogę. Moją ukochaną dowieźli do najbliższego szpitala, a kiedy ja dojechałam, właśnie była wynoszona z zabiegowego. Pytam lekarza co teraz i zostaję poinformowana, że takich informacji może udzielać „tylko najbliższej rodzinie”. Szybko tłumaczę facetowi, że jesteśmy małżeństwem i pokazuję obrączki, na co pan doktor zaczyna się śmiać i każe nam „wypieprzać do swojego kraju, bo to nie jest normalne”. Stałam tak skołowana, kiedy lekarz oddalił się w stronę następnego pacjenta.

Jak możecie się domyślić, nie zobaczyłam tego dnia mojej żony. Musiałam czekać do następnego dnia, kiedy moja wybranka była już w pełni wybudzona i podpisała zgodę.

#kPp0E

Pewnej nocy miałem „mokry” sen. W tym śnie robiłem loda mojemu psu i obudziłem się naprawdę podniecony.

Wiecie co jest najgorsze? Mój pies zawsze, ale to zawsze śpi ze mną na łóżku, ale tej nocy gdy się obudziłem, nie było go i przez kilka następnych nie chciał ze mną spać... Mam nadzieję, że to tylko przypadek, a nie że dobierałem się do niego przez sen...

#RLJ1j

Mam raka szyjki macicy. Od dłuższego czasu zaczęłam słabnąć, miewać zawroty głowy, czuć bóle pleców. Rodzina myślała i nadal myśli, że nic mi nie jest, tylko wymyślam lub jestem leniwa. Wakacje są, więc się uczę, siedzę nad książkami, żeby im w ogródku nie pomagać. Nie dociera do nich nic, jak zawsze zresztą... Pierwsza diagnoza jaką usłyszałam był stan przedrakowy, do obserwacji tylko. Przez dwa tygodnie chodziłam jak struta, czytałam na forach historie kobiet. Nie wiem czemu nie powiedziałam rodzinie. Bałam się, że będą mnie obwiniać, bo o wirusie HPV się mówi, że zaraża się wenerycznie. Moja rodzina jest bardzo katolicka, ja nawet z chłopakiem nie spałam, tylko się pocałowałam. Mam dopiero 19 lat, a na mojej wsi nie ma odpowiednich kandydatów. Poszłam do kolejnego lekarza, dał skierowanie na pilne, do szpitala. I teraz gdy postanowiłam o tym porozmawiać, dowiedziałam się, że jedziemy na pogrzeb. Ciocia zmarła na cukrzycę. Nie chcę wyjść na atencyjną, nie chcę już z nimi rozmawiać, bo przeżywają tę tragedię, mimo że nigdy cioci nie lubili. Komentowali, że jest chora, bo za dużo je, nie dba o siebie i sama tę chorobę na siebie sprowadziła. Teraz lamentują, że taka wspaniała osoba odeszła. Co powiedzą o mnie? Niedługo muszę iść do szpitala, niedługo zacznie się szkoła. Boję się, że mnie tak jak zawsze zignorują. Doradźcie co mogę im powiedzieć, bo zauważą, że się pakuję do szpitala.
Mamo, tato, mam raka!

#UP3BU

Wstydzę się tego, że mam prawie 22 lata i nigdy nie miałem dziewczyny ani nawet się nie całowałem, nie mówiąc już o niczym dalej. Uważam się za totalnie nieatrakcyjną oraz nudną osobę od dawna, przez co nawet nie próbuję z nikim kręcić, bo z góry czuję, że będą niezainteresowani, boję się zostać zranionym przez odrzucenie. Jak dostaję jakikolwiek komplement, to tak samo z góry mam wrażenie, że nie jest on szczery, tylko ktoś jest zwyczajnie uprzejmy.

#3DbNp

Miałam w pracy szkolenie online, na teamsach, które dodatkowo było nagrywane w celu zamieszczenia go na platformie szkoleniowej dla całej firmy. Około 20 uczestników, w tym wysocy managerowie, project managerowie itp. Po tym, jak się przywitaliśmy, większość z nas, w tym ja, wyłączyliśmy kamerki. Tego dnia miałam ciąg spotkań i zero czasu na pójście do toalety, więc uznałam to za idealny moment. Jednak, żeby nie tracić szkolenia, wzięłam laptop ze sobą. Usiadłam na klopie i laptop odłożyłam na podłogę, tak, żeby widzieć ekran. Po paru sekundach zalała mnie fala wiadomości „widać cię” i wtedy zorientowałam się, że kamera jest cały czas włączona i centralnie nakierowana na moje dolne partie i na kibel, na którym siedzę... 
Chyba czas szukać nowej pracy, bo nie wiem jak ja spojrzę ludziom w poniedziałek w oczy...

#qLKUW

Jako dziecko (chyba 6-letnie) bardzo kochałam moją 10 lat starszą siostrę. Nie chciałam, żeby kiedykolwiek wyszła za mąż i się od nas wyprowadziła. Dlatego kiedy korzystałam z jej komputera i włączało się Gadu-Gadu, pisałam do jej kolegów, żeby się od niej odczepili...
Skubana i tak znalazła męża :')

#JrC0a

Jak miałem 8 lat, zmarła moja babcia, dokładnie w dniu moich urodzin. Cała rodzina uznała, że to zbyt poważna strata dla nas, żeby świętować moje urodziny.
Tak więc mam 25 lat, a od 17 nikt z rodziny nie złożył mi życzeń, mało tego, nikt nigdy nie pamięta nawet o tym, że mam coś takiego jak urodziny.
Wszystkiego, kurwa, najlepszego!
Dodaj anonimowe wyznanie