#0wtBj
Jestem już przy kasie i gapię się na młodego, który stoi spokojnie przy wejściu (zostawiłem go tam, bo kupowałem jedynie papierosy). Zerknąłem w kierunku dziewczyny, powiedziałem co potrzebuję i znowu w kierunku młodego.
Kurwa... nie ma go. Patrzę na wprost, a na parkingu przed sklepem jakiś typ pakuje młodego na tylne siedzenie samochodu. Dzieciak wierzga, a ten na chama ładuje go do fury...
Nogi mi się ugięły, jak to zobaczyłem. Wybiegłem ze sklepu i z całej siły przywaliłem mu w łeb. Młodego wziąłem pod pachy i przeniosłem na chodnik, a w tym samym momencie z owego samochodu wyleciała baba i drze ryja: Ratunku!
Odwracam chłopaka w swoją stronę i... kurwa, to nie on! Zerkam w prawo, a młody patrzy się przerażony co robię.
Nie wiem dlaczego, ale zacząłem się śmiać. Prawie zeszczałem się w gacie.
Oczywiście po chwili się uspokoiłem i wyjaśniłem całą sytuację i to, że chłopaki byli bardzo podobnie ubrani. Po tym co usłyszeli powiedzieli, że to rozumieją i nie było tematu.
Ciesz się że trafiłeś na wyrozumiałego gościa ...
taką postawę, to ja rozumiem
Aż się zasmialam na głos 😃
Cholera, takiego zwrotu akcji się nie spodziewałem xD
Z drugiej strony w takiej sytuacji powinno się zareagować. Choć niekoniecznie od razu z pięściami 😅
A co z twoim kuzynem?
Stał obok i się gapił?
Dobrze że się wyjaśniło bo zostalbys porywaczem ;)