#0wM9s

Od 20 lat jestem w małżeństwie, które od trzech lat jest koszmarem. Niestety mimo moich starań, moja żona robi wszystko, aby było gorzej. W naszej relacji nie było zdrady, zazdrości, problemem jest jej brat.

Moja małżonka ma o dwa lata młodszego brata, który zawsze był rozpieszczony przez rodziców i dostał nawet od nich mieszkanie, gdzie moja M. nie dostała nic. Jednak nie to jest problemem. Facet od ponad pięciu lat ostro pije, z pięknego mieszkania zrobił melinę. Żona go zostawiła, a jego córka nie chce mieć z nim kontaktu. Moja małżonka oczywiście musi go ratować i tak od ponad trzech lat. Na początku sam chciałem mu pomóc. Proponowałem mu pracę w swojej firmie, pomoc psychologiczną, wsparcie rodzinne. A czego on jedynie chce? Oczywiście pieniędzy. Moja żona non stop się nim zajmuje, kupuje jedzenie, utrzymuje i płaci wszystkie jego rachunki, mimo że nie zarabia dużo. Zaniedbuje nasze dzieci. Wszyscy jej tłumaczyliśmy, że on ją tylko wykorzystuje i niczego nie zmieni w swoim życiu, jak ona będzie go utrzymywała. Mój szwagier oczywiście mimo ciągłej finansowej pomocy nie zmienił niczego, zapuścił się, do mieszkania sprowadza innych meneli. Jego sąsiedzi dzwonią regularnie na policję, ponieważ mają już dość bójek i awantur.
Ostatnio moją żona chciała ode mnie pożyczyć sporą ilość pieniędzy i nie chciała powiedzieć dlaczego. Jak ją zmusiłem, to przyznała się, że to dla brata. I dlaczego potrzebuje takich pieniędzy? Dlatego, że menele w jego mieszkaniu zrobili kolejną awanturę i wybili mu szyby w oknach. Nasze dzieci stały się bardzo na dystans do swojej matki. Popierają mnie, a moja małżonka uważa, że je nastawiam przeciwko niej, gdzie nigdy tak nie było. Niedawno chciała, aby jej brat nocował u nas. Ja zaprotestowałem i dzieci też. Nasza najmłodsza córka zwymiotowała, nie wytrzymała jego odoru. Śmierdzi odchodami, alkoholem i szczynami. Moja małżonka po tej akcji nie odzywała się do nas trzy dni. Jednak nie to było największym hitem.
Otóż nasza najstarsza córka jest bardzo zdolna i chciała wyjechać na zagraniczne studia. Ja utrzymuję sam rodzinę, ale mieliśmy się z żoną złożyć na ten wydatek, ponieważ są to za duże koszty. Ja oczywiście odłożyłem swoją część i przy ostatniej rozmowie o studiach moja żona wyznała, że nie ma już pieniędzy dla naszej córki. Dlaczego? Łatwo się domyśleć, wszystko poszło na brata.

Nasza córka tak się zawiodła na matce, że płakała dwa tygodnie. Wezmę kredyt i spełnię jej marzenie, jednak na żonie nie mogę polegać. Nie wiem już co zrobić. Myślę o rozwodzie, jednak ona bardzo mało zarabia i nie będzie się w stanie utrzymać, a mamy rozdzielność majątkową, więc niczego ode mnie nie dostanie. Nie wiem co kompletnie robić, nie wiem jak dzieci zareagują. Jest coraz gorzej, a ja już tego nie wytrzymam.
Anonimowane Odpowiedz

Terapia dla żony albo rozwód.
Zgodnie z zasadą "jeśli pomagasz komuś bardziej niż on sobie, to mu nie pomagasz". Może żona musi pójść na dno razem z bratem, żeby się ocknąć i pójść po rozum do głowy.
Tak czy inaczej nie możesz poświęcać siebie i dzieci, żeby nie ranić żony, która poświęca siebie, żeby nie ranić brata. To nie jest zdrowe.
Więc jeśli jest w Tobie jakąkolwiek chęć ratowania sytuacji - żonę za rączkę i na terapię. A jak odmówi to cóż, trzeba się pogodzić z sytuacją i rozstać.

Iwo006

Bardzo mądra odpowiedź.

Mysza84 Odpowiedz

W takim przypadku chyba tylko kawa na ławę - albo odcinasz sie od brata, albo rozwod. Mlodsze dzieci rozumiem nieletnie - musisz je chronić. A szwagrowi najlepiej powiedzieć, że jedyną pomoc jaką możecie zaoferować to odwiezienie na odwyk do ośrodka. Jeśli przyjdzie trzeźwy, inaczej zero kontaktu...

Postac Odpowiedz

Też mam brata podobnego do brata Twojej żony. Przez myśl mi nie przeszło, żeby mu pomagać. Znaczy przeszło : znalazłam odwyk, zaproponowałam pomoc w dojeździe. Nie chciał. Jakbym mu maniakalnie pomagała, zaniedbując rodzinę, to nie zdziwiłabym się, jakby mi mąż kazał się wynosić do niego.
U Twojej żony trwa to już za długo. Nie pomoże bratu w ten sposób, a tylko pogorszy relacje w rodzinie. Stawia brata ponad Was, to niech sobie z bratem mieszka i wtedy mu "pomaga". Ciekawe, czy wtedy nadal będzie chętna. A jeśli będzie... To trudno. Przynajmniej Was za sobą nie pociągnie.

tramwajowe

To jest właśnie różnica: Ty nie jesteś współuzależniona, a żona Autora jest. Mam na myśli taką ceche, która wbrew rozsądkowi każe brać odpowiedzialność za innych.

Postac

To powinna się leczyć, skoro stawia uzależnionego brata ponad męża i dzieci.

tramwajowe Odpowiedz

Terapia dla żony, bo nawet jak ją odetniesz od brata, to ona nadal jest wplątana w ten nałóg. A żebyś wiedział jak sesnownie pomóc sobie, dzieciom i żonie, to polecam żebyś sam pogadał z jakimś specjalistą od uzależnień. Poszukaj bo w wielu miastach taka pomoc jest szybka i darmowa, czasem powiazana z urzędem miasta.

Czaroit Odpowiedz

Niestety. Dobrze Ci tutaj radzą. Stawiasz sprawę na ostrzu noża: albo ona idzie na terapię, albo rozwód.

Tak będzie najlepiej także dla dzieci. Braciszek będzie upadał coraz bardziej, będzie potrzebował coraz więcej pieniędzy, a ona będzie szła na dno razem z nim i ciągnęła Was za sobą. Chyba, że podejmie terapię.

Dzieciakom w niczym nie pomagają fochy matki ani wizyty zaszczanego wujka. Koniec tego dobrego, to zaszło za daleko. Przestań się cackać, bo nikomu w ten sposób nie pomagasz.

Być może żona przestraszy się rozwodu i faktycznie pójdzie do terapeuty. A to pomoże jej bardziej, niż gdyby braciszek przestał chlać. Bo jej problem nie leży w jego chlaniu.

A jeśli nie, jeśli wybierze rozwód? To tym bardziej będzie świadczyło o tym, że podjąłeś słuszną decyzję, bo ona nie ma zamiaru już budować z przyszłości z Tobą i nie zależy jej na rodzinie.

Zatem do dzieła.

Quakie Odpowiedz

Weź rozwód zanim żona weźmie kredyt bo braciszek biedny - a w efekcie Ty będziesz spłacać.

bazienka

nie bedzie splacac, maja rozdzielnosc

Quakie

bazienka fakt, mój błąd, niedoczytałam.

Dragomir

Nie z czasownikami oddzielnie.

Quakie

Dragomir
Prawda. Zdaje się że mi się już literki mieszają w oczach. Czyli muszę się porządnie wyspać.

Dragomir

Quakie, może to kłaki weszły do oczu :)))

Quakie

Dragomir
Na pewno. Pytanie czy moje czy czyjeś 😂🤔 czasem trudno się zorientować

cluelesstapioca Odpowiedz

wnieś o separację, nie musicie się od razu rozwodzić. chroń dzieci.

szarymysz

"nieś o separację, nie musicie się od razu rozwodzić."
Separacja ma dokładnie takie same skutki jak rozwód za wyjątkiem tego, że osoba w separacji nie może zawrzeć następnego związku małżeńskiego.Myślisz, że pozew do sądu o separację zamiast o rozwód "otrzeźwi" szanowną małżonkę?

Vito857 Odpowiedz

Rozwiedziecie się. Tak prognozuję, bo ona już raczej się nie zmieni, a ty tego nie wytrzymasz.
A alkoholik musi sam zrozumieć, w czym tkwią jego błędy. Twoja żona jest współuzależniona.

CentralnyMan Odpowiedz

Może niech żona pomieszka trochę u kochanego braciszka to coś do niej dotrze

Tylkopoco Odpowiedz

Dzięki niebiosom za rozdzielność majątkową, bo byście wszyscy z walizkami poszli. Zgadzam się z innymi odnośnie terapii dla żony, aczkolwiek, jeśli ona sama nie zechce to nawet zaprowadzenie jej za ręke nic nie da. Musi sama sobie uświadomić, że ma problem. Dlatego, zaczęłabym od terapii wstrząsowej. Siądź i na tyle na ile wiesz, pospisuj ile twoją żonę kosztował brat. Zrób tabelkę: koszty finansowe, stan mieszkania brata które dostał za darmo, ilość wezwań na policję, z czego wy jako rodzina musieliście zrezygnować ze względu na brata (dodaj studia córki, nie mów na razie żonie o kredycie). Jak masz, dodaj zdjęcia mieszkania brata, by był też wizualny szok. Na zasadzie, tyle ciebie i nas to kosztowało na przestrzeni lat, a to są efekty. Coś na zasadzie amerykańskiej "interwencji". I na koniec, jeśli rozumie problem i chce coś z tym zrobić, to pomożesz. Jeśli nie, to musi się liczyć z rozwodem.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie