#0vlO9

Będąc w szkole, byłam zawsze gnębiona przez pewną grupkę dziewczyn. Mama nie reagowała na moje narzekania, zazwyczaj nie komentowała moich słów albo mówiła bym nie przesadzała lub dała jej spokój.

Gdy byłam w gimnazjum, dziewczyny uknuły plan zniszczenia mnie. Wszyscy wiedzieli, że pochodzę z biednej rodziny i nie miałam na nowe ciuchy, a tym bardziej na kosmetyki. Dziewczyny z klasy do starego błyszczyka dodały wodę z kibla. Tak, tak, dały mi go jako prezent na "pojednanie". A ja się nim malowałam.

Sytuacji wyżywania się na mnie, zazwyczaj psychicznie, było wiele, gdy np. zrobiłam sobie w tamtych czasach "Mokrą Włoszkę" na włosach (wtedy była bardzo modna, czasy 2000), wyśmiały mnie, że mam niemyte włosy, tłuste i biegają po nich wszy. Byłam na ostatnim miejscu w klasie, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Zamknęłam się w sobie i tak jest aż do teraz, nie mam nawet jednej koleżanki, przyjaciółki. Nie umiem zaufać innej kobiecie. Zawsze czuję, że jestem przez nie odgadywana i wyśmiewana. Straciłam też kontakt z mamą, gdy miałam 19 lat wyprowadziłam się, odwiedzam ją tylko przy dużej okazji.

Przez moje dzieciństwo muszę się teraz leczyć psychiatrycznie i chodzić na wizyty do psychologa. Dzięki mamo, dzięki dziewczyny.
Chou Odpowiedz

Miałam to samo w gimnazjum, ale głównie ze strony chłopców. W liceum nie zadawałam się z chłopakami, na studiach za to byli sami faceci... czułam się jak jak wśród kosmitów i bałam się z nimi rozmawiać. Z czasem polubiłam męskie towarzystwo. Niestety nie na tyle by chcieć być z kimś w bliższej relacji. Dziś mam 25 lat, odkąd skończyłam studia zerwałam niemal wszystkie znajomości jakie miałam. Pracę mam, ale czuję że się w niej "gubię"... przez to że nie umiem funkcjonować z ludźmi jak każdy normalny człowiek. Nie wiem co z sobą zrobić. Najśmieszniejsze jest to, że dopiero niedawno zaczęłam zauważać że coś jest ze mną nie tak.

Chou

Przepraszam za komentarz. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Pisanie/robienie notatek pozwala mi uporządkować myśli.

TumpTumpTump

Czemu ,przepraszasz za ten komentarz?
Może spróbuj napisać o tym wyznanie- odrazu będzie Ci lżej :)

ejty

Nie przepraszaj, dziękuję Ci za ten komentarz.

Chou

Boję się krytyki :) Niby to tylko internet, ale jakoś tak nie wiem...

Natalia Odpowiedz

Ja co prawda nie byłam dręczona przez dziewczyny w takim stopniu jak Ty, ale przez wszystkie swoje lata życia zawiodłam się na każdej jednej koleżance w jakiś sposób. Po latach przyjaźni zobaczyłam przypadkiem, że jedna na liście na GG zapisała mnie jako "beczka sadła", inna próbowała mącić mi w związku, kolejna wygadała moje sekrety... Generalnie całe życie się na kobietach przejeżdżałam. Teraz mam wyłącznie kolegów, na całe szczęście mój mężczyzna nie jest zazdrosny i sam z nami chętnie wyskoczy na piwo. Nigdy w życiu nie zaufam już żadnej obcej kobiecie, żadnej. Tylko mama i siostra.

sloneczniki

Nie każdy facet to świnia i nie każda kobieta jest dwulicowa. Przejechanie się na paru osobach nie znaczy ,że nigdy nie spotkasz fajnej koleżanki. Szukaj może w innym środowisku, bo to raczej o to chodzi jeśli ciągle spotykasz słabych ludzi.

JestemCzarnymKotem

A ja Ciebie, Natalia, bardzo dobrze rozumiem. W podstawówce, gimnazjum, liceum, na jednych studiach, na drugich, w każdej pracy, wśród sąsiadów, bliższych i dalszych znajomych, wśród rodziny - zawsze, ale to zawsze trafiłam na tak okropne kobiety, że to się w głowie nie mieści. Na palcach u jednej ręki mogę wyliczyć kobiety, które znam i nie mają w sobie choć odrobiny suki. Naprawdę. Też kiedyś myślałam, że jak pójdę na studia, że pójdę do poważnej pracy, albo coś tam jeszcze, to znajdę chociaż dobrą koleżankę. Nie ma szans. Nie mam zamiaru traktować nawet jako zwykłej koleżanki kobiety, która w towarzystwie wyśmiewa się z innych, a później jest przyjaciółką wszystkich. Mój mężczyzna się śmieje, że mam za duże wymagania co do posiadania chociażby koleżanki... Bo przecież każda baba jest choć odrobinę zawistna, wredna i dwulicowa. Nie, nie każda taja jest. Ale zdecydowana większość niestety jest. I wolę nie mieć żadnej koleżanki niż kupę takich, których jedynym tematem przewodnim rozmowy jest obgadywanie nieobecnych...

Natalia

@sloneczniki
Pewnie nie każda, nie jestem przecież jakimś wyjątkowym płatkiem śniegu. Po prostu naprawdę jest mi już szkoda sił i czasu na znajomości, z których po latach i tak wychodzi, jakim były bagnem. Przerabiałam przyjaciółki z podstawówki, później myślałam, że mam świetną przyjaciółkę w gimnazjum. Taka sama sytuacja była z koleżanką z liceum, odpuszczałam różne drobne zawody, jakie mi z czasem zaczęła sprawiać, ale później nastąpiła kumulacja i wyszło jej prawdziwe oblicze. Na studiach również nie pykło, a było w czym przebierać, bo uczęszczałam na bardzo "babski" kierunek. Obecnie mam dość "męską" pracę i choć trafi się parę kobiet, to już nawet nie wdaję się w większe przyjaźnie i widzę, jak one zachowują się wobec siebie wzajemnie, gdy druga nie patrzy. Męskie przyjaźnie nigdy mnie nie zawiodły. Jedyne co mnie w życiu zabolało w przyjaźni z facetem to jego zabójcza szczerość na temat mojej wagi, ale to było w gimnazjum i obecnie bardzo doceniam, że mi nie słodził w twarz, jednocześnie myśląc co innego.

TumpTumpTump Odpowiedz

Sama przechodziłam przez coś podobnego
Tylko że gdy poprosiłam mamę o przeniesienie do innej szkoły, dyrekcja Niedość że nie wyraziła zgody, to przy okazji jakiegoś tam apelu ,poruszyła ten temat- oczywiście wszyscy, gapili się na mnie i szeptali...
Jak można się domyśleć, nic to nie dało...

Alinkalinka Odpowiedz

Mam nadzieję, że któraś z tych dziewczyn to czyta, pamięta to i wstydzi się jak cholera, jaką durną kozą była wtedy.

ejty

Tacy ludzie się nie wstydzą, co najwyżej sobie pomyślą, że to jej wina, bo dała sobą pomiatać. W swoich oczach są najfajniejszymi ludźmi jakich znają, serio nie ma co liczyć, że oprawca kiedys poczuje wstyd, albo przeprosi. Pewnie dalej są durnymi kozami tylko teraz psują krew ludziom w pracy.

Tenere Odpowiedz

Niestety, zbyt wiele osób tego doświadcza. A to rujnuje jeszcze dojrzewajacą psychikę. Jeśli coś takiego trwa znaczną część dzieciństwa, to trudno, żeby osobowość wykształciła się prawidłowo. Kończy się na lęku, dystansie i unikaniu ludzi, co w konsekwencji powoduje, że człowiek się nie rozwija społecznie i jest w tyle z rozwojem emocjonalnym. A to daje skutki dalekosiężne. Nawiązywanie normalnych relacji opartych na bliskości jest trudne bo to wymaga zaufania i otwarcia się na drugiego człowieka, co zawsze niesie jakieś ryzyko, które niektórzy poznali aż nadto. I taka to historia, jak ktoś dla zabawy rujnuje człowiekowi życie.

NOTHING000 Odpowiedz

Nie ma na takie traktowanie usprawiedliwienia i wątpię, by to była dla ciebie jakaś ogromna pociecha, ale hej - przynajmniej jesteś w trakcie leczenia, poszłaś do specjalistów, a więc najważniejszy krok do ozdrowienia już za tobą. Niestety z własnego doświadczenia wiem jak to jest, kiedy jakaś większa grupa robi sobie z ciebie kozła ofiarnego... W moim przypadku pomogła zmiana szkoły, teoretycznie. Czemu tylko teoretycznie? Bo ludzie w nowej placówce byli fajni, poznałam tam najlepszą przyjaciółkę, ale w praktyce, mimo upływu lat od skończenia edukacji, widzę jakie ubytki na psychice to gnębienie spowodowało.
Trzymaj się, dziewczyno. Skoro zdecydowałaś się na leczenie, to znaczy, że jesteś osobą silną i świadomą, a to ogromna zaleta. Człowiek słaby na twoim miejscu olałby terapeutów i dawno się poddał.

NOTHING000

To nie jest "nowoodkryta" empatia, a ty zdecydowanie za słabo mnie znasz.

QueenieDealWithIt

@Nothing000 a ja właśnie lubię twoje komentarza. Nie powtarzasz w kółko tego samego tylko radzisz zależnie od sytuacji a co najważniejsze mądrze piszesz nawet jak się z tym nie zgadzam i dobrze się to czyta także nie wiem skąd te ataki nagle. ?

Odpowietrznik Odpowiedz

Dużo osób dla mnie mówiło, że dziwne sobie zajęcie wybrałem, ale podczas pracy na nocne zmiany często szukałem osób z którymi mogę popisać żeby noc szybciej minęła i zazwyczaj gdy już znalazłem odpowiednią osobę z którą znalazłem wspólny temat do rozmowy okazywało się, że w nocy przesiadują w dużej mierze osoby z problemami z przeszłości 🤔 A tym moim zajęciem było bycie „psychologiem” oraz pocieszycielem. Wydaje mi się, że dla kilku osób w ten sposób nawet udało mi się podbudować pewność siebie. Więc może poszukaj sobie osoby nieznajomej z którą byś mogła porozmawiać o wszystkim chociażby gdybys miała gorszy dzień wygadać się ze wszystkiego. Z większością z tych osób nigdy się nie spotkałem i kontakt już zniknął ale w pewien sposób dalej czuje satysfakcję, że udało mi się chociaż trochę pomóc.

SweetGirl121 Odpowiedz

Uwierz mi, wiem jak się czujesz. Aczkolwiek moim zdaniem u mnie w szkole było dużo gorzej. Ale nie będę o tym pisać, bo nie chce do tego wracać. Teraz najlepiej skupić się leczeniu. No i spędzać czas z ludźmi, np. Jakieś koncerty i ogólnie różne wydarzenia. Wiem co mówię, bo to mi pomogło. Zmuszenie się do przebywania z ludźmi, poznawanie ludzi przez internet. Chociaż na początku było bardzo ciężko się przełamać. Nie możesz całkiem odcinać się od ludzi. Wszystko siedzi w twojej głowie. Ja jestem dużo młodsza od ciebie, ale skoro po tym wszystkim ze mną jest tak dobrze, to tobie też się uda, ale wymaga to czasu :) I uwierz, spotkasz jeszcze ludzi który nieźle będą chcieli ci "dokopać". Ale w końcu nauczysz się że lepiej takich olać, a kiedy trzeba "zapyskować". Trzymam za Ciebie kciuki ;).

BezPierdolenia Odpowiedz

Ogólnie współczuję.
ale takie wyznania są dość nudne.

Dodaj anonimowe wyznanie