#ncj5u
Nie pokazała mi się, ale za to zaczęła mi się bardzo często śnić i - co za niespodzianka - w snach tych opowiadała mi jak wygląda życie po śmierci. Powiedziała mi np., że spotkała tam mężczyznę nazwiskiem Jan. G***, co bardzo ją zdziwiło, jako że nie był on za życia dobrym człowiekiem, jak to ujęła "robił rożne nieczyste machlojki" - innymi słowy, nie był to człowiek tego rodzaju, którego spotyka się w niebie. Moi krewni potwierdzili, że ktoś taki istniał i rzeczywiście nie zaliczał się do najsympatyczniejszych ludzi. Babcia przepowiedziała mi też, że "w rodzinie ciotki Eli ktoś umrze" i faktycznie, parę miesięcy później jej maż ciężko zachorował na raka - gdy zmarł, jego pogrzeb odbył się akurat w pierwszą rocznicę śmierci babci.
Ja kiedyś jeszcze jako dziecko z babcią umowilam się tak samo. Zmarła dość niedawno i przyśniła mi się tylko raz. Nic nie powiedziala ale się uśmiechała, zrozumialam że nie może mi nic powiedzieć ale jest jej dobrze.
Może błędnie zakładasz, że to niebo? Babcia też do świętych mogła nie należeć. ;) A może rzeczywiście nie ma żadnych podziałów na dobrych i złych i wszyscy trafiamy do jednego miejsca, w którym czekamy na coś? Jest dużo możliwości.
Ale czemu w takim razie miało by babcię dziwić występowanie Jana G w za światowym zborniaku?
Mógł także zrobić coś, czym wynagrodził swoje grzechy i dzięki temu trafić do nieba.
Może tak naprawdę by trafić do nieba musimy być złymi ludźmi? Kto wie.
To mógł być czyściec.
Boga ani nieba niemanieba.
Proponuję przeczytać "Chatę" tam jest to wytłumaczone ;)
a co jesli Bog po smierci powie nam, ze to wlasnie bylo niebo?
Nie trzeba być dobrym człowiekiem, aby trafić do nieba. Należy umrzeć będąc w stanie łaski uświęcającej.
@SiadajZboku uprzednio żyjąc wg przykazań* - czyt. być dobrym człowiekiem ;)
W ogóle nie wiadomo czy niebo istnieje, być może wszyscy idą w to samo miejsce, a karma zwraca się dopiero po reinkarnacji?
pewnie babcia w czyscu
Myślę, że to nie jest faktycznie twoja babcia, a wytwór twojej wyobraźni.
Z drugiej strony, jeśli wcześniej nie wiedziała o tym Janie, to jej umysł nie mógł go sam z siebie stworzyć
@Inetta
Nie, nie wiedziałam o żadnym Janie G. Ale moi krewni potwierdzili, że taki człowiek istniał, mieszkał w jednej z wsi blisko wioski mojej babci i jakiś czas wcześniej zmarł.
No właśnie o tym mówię, wyobraźnią by nie wymyśliła człowieka który naprawdę istniał i którego babcia znała
Ezoteryzm i zabobobon od czasu zarazy romantyzmu głęboko się zakorzeniły.
Ale romantyzm to ty szanuj!
O, zupełnie zapomniałam o tym wątku i gdy do niego teraz zajrzałam, nie sądziłam, że otrzymam tyle komentarzy :) Muszę tez dodać, że babcia przepowiedziała mi też raz we śnie - zapomniałam dodać - ze coś złego stanie się komuś z bliskich kuzynki i w istocie jej najlepsza przyjaciółka zginęła jakieś dwa tygodnie później w wypadku samochodowym :( Owa przyjaciółka (kuzynki, nie moja) jakiś czas później mi się przyśniła i miała pretensje do mojej mamy, ze ta nie przyniosła jej znicza na grób - mama się wystraszyła i zaniosła jej największy znicz jaki miała :) Babcia przepowiadała mi też pogorszenie się stanu zdrowia cioci i bliską śmierć jeszcze innej ciotki, która jest teraz ciężko chora :( Tak więc coś w tym jest. Pewien znany mi bioenergoterapeuta powiedział mi kiedyś, że pewnie mam ukryte zdolności parapsychiczne i potrafię kontaktować się z tamtym światem.
zmarli są wśród nas, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak cienka jest granica między światem duchowym a naszym, 'realnym'
Po czym wnosisz?
Zgadzam się z przedmówcą, ale nie będę się tłumaczyć, bo każdy musi doświadczyć swoje.
"robił rożne nieczyste machlojki"
A to jest w ktorymkolwiek systemie moralnym (poza tym propagowanym przez magazyny typu wrozka) wyznacznikiem czegokolwiek?
W wierze chrzescijanskiej przecietny kowalski raczej nie objawia sie rodzinie/znajomym, nie ma podstaw zeby w to wierzyc a nawet sa fragmenty sugerujace zeby tego nie robic.
Z tego co kojarze interpretacja jest taka: jesli faktycznie cos widzialas to byl to demon pod postacia babci, taka demoniczna babuszka :p
Moja babcia zmarła w tym roku. Kiedyś też ją prosiłam, że gdy kiedyś umrze, to niech mi da jakiś znak, że gdzieś tam jest. Pierwsze dni po jej śmierci (umarła nagle, nad ranem zrobił jej się zator na aorcie) śniła mi się, w taki sposób, że była w szoku gdy mówiłam jej że przecież umarła, nie wierzyła w to w śnie, tak samo w śnie nie pozwoliła mi się do niej przytulić, nie wiadomo dlaczego i płakała. Zmarła w poniedziałek nad ranem, a w śnie mówiła mi, że faktycznie coś w niedzielę się źle czuła. Ostatni sen miałam, że wchodzę do notariusza (cały spadek przepisała na mnie) A ona tam siedzi. Po podpisaniu dokumentów mówi mi "teraz już możemy się pożegnać" podchodzi, przytula mnie i koniec snu. Teraz śni mi się sporadycznie, bardziej wspomnienia związane z nią.