#0mrND
Starsi ludzie najczęściej brali mnie za faceta. Bardzo szybko przestałam poprawiać klientów, więc dla tego klienta byłam panem, a dla następnego panią. Czasami na pytanie, czy jestem kobietą czy mężczyzną odpowiadałam, że to bez różnicy. Czasami nawet specjalnie wprowadzałam ich w błąd (gdy wprost pytali, czy jestem babą czy chłopem), żeby zobaczyć ich reakcję. Zwykle klienci dla zweryfikowania płci patrzyli mi na piersi, ale że polar był duży, a piersi małe, to nawet takie przekłamania, że jestem facetem uchodziły mi płazem.
Tak mi to padło na banię, że zaczynałam chodzić jak facet i mimowolnie zmieniać ton głosu, by dopasować się do oczekiwań klienta (gdy brał mnie za faceta).
Udawanym transem byłam 2 miesiące. Powiem wam, że z perspektywy dziewczyny, która prawie każdego dnia przed zmianą fryzury była podrywana przez bezdomnych, meneli i mężczyzn 40, 50 i 60+ takie doświadczenie było naprawdę super odpoczynkiem od nachalnych zalotników. Wreszcie byłam tak brzydka, że nikt nie chciał wziąć ode mnie numeru ani zapłacić mi za numerek w krzakach. Nikt nie pytał gdzie mieszkam i czy nie odprowadzić mnie tam po pracy o dwudziestej trzeciej. W życiu nie czułam się tak bezpiecznie. Polecam każdemu.
Ja mam podobnie. Jestem szesnastoletnią dziewczyną i wyglądam jak stereotypowy gej.
Z góry zakładam, że ludzie biorą mnie za faceta, dlatego jest mi bardzo miło, kiedy ktoś zwróci się do mnie 'pani'. Ale nie mam do nikogo żalu o to, że nie rozpoznaje mojej płci, bo to normalne, że można się pomylić. Ale też nie będę nosić długich włosów i sukienek, tylko po to, żeby wiedzieli, że jestem dziewczyną.
A też tak masz, że gdy przechodzisz obok grupki rycerzy ortalionu (czy jak to się na nich mówiło), to boisz się, że krzykną za Tobą "E! Pedał! Zaje-ać ci?!" I będą Ci chcieli obić mordę w imię swojego ograniczenia umysłowego? XD Ja z obawy przed takim scenariuszem nosiłam gaz pieprzowy.
Jest tyle znanych określeń na tą patologię, po co wymyślać nowe ?
Mamy: patusy, dresy, dresiarze, sebixy, a także kibole (w odniesieniu do patologii związanej z środowiskiem pseudo-kibiców zwykle piłki nożnej).
Rycerze ortalionu brzmi jakoś tak poważnie, nawet szlachetnie, a przecież mówimy o zwykłych, bezrozumnych patusach.
@Zihat - Wśród moich znajomych to dość popularne, prześmiewcze określenie ;) nic nowego...
@MissStonem To może w jakiś kręgach jest popularne, ale ogólnie raczej nie. Ja zetknąłem się z nim dopiero z rok temu w formie internetowych memów. Wcześniej nie widziałem tego nigdzie, także jest to nowe określenie, choć nie wykluczam, że w jakimś mieście pojawiło się ono wcześniej. Poza tym jeżeli nawet autorka używając tego słowa napisała "czy jak to się na nich mówiło" świadczy to raczej o małej popularności tego słowa. Sądzę, że to jedynie chwilowa moda na nowe określenia, takich pojawiło się mnóstwo w ostatnim czasie np. Dzban, ucisk na mózg itp. Raczej znikną równie szybko co się pojawiły.
Tak czy owak, moja poprzednia wiadomość raczej była postulatem, aby stosować stosowne określenia do nazywanych obiektów. Pomimo że "rycerze ortalionu" jest z założenia określeniem prześmiewczym, to samo słowo rycerz, rycerski itp. Nadaje korzystnego wydźwięku i wartościowego nacechowania, a
patologię powinniśmy nazywać po imieniu, z popularnym pejoratywnym wydźwiękiem, takim który dobrze określa dzikusów i zespół zachowań który prezentują.
@Zihat ???????????? Ale dlaczego? Łaj kurła czepiasz się jakiegoś tam okreslenia? xD Co za różnica? Każdy wie o co kaman i o to w tym chodzi.
@Jawiem1210 Staram się unikać takich grupek, bo wiele razy już krzyczeli do mnie że pedał i mówią że opluliby mnie itp. Zawsze unikam kontaktu wzrokowego z nimi i nie wchodzę w dyskusję nigdy, bo to zbyt ryzykowne.
@Jawiem1210 Chodzi mi tu generalnie o to, aby nie zmiękczać lub co gorsza nie wartościować wydźwięku określeń na osoby, zjawiska czy zachowania które zasługują jedynie na potępienie. Nawet jeżeli używamy ich dla śmiechu to w pewien sposób dystans od takich osób zostaje ukrucony, wypadają w łagodniejszym, nawet sympatycznym świetle, a powinny być przecież potępiane z całą mocą.
Może mniej dostrzegalne jest to na omawianym przykładzie, więc posłużę się bardziej wyrazistym. To trochę tak jakby arabskich terrorystów zabijających ludzi nazywać pastuszkami z karabinem.
Takie określenie traci na mocy i skraca dystans do osób i zachowań które powinny być piętnowane.
Typowa sprzedawczyni z żabki
Wyobrazilam sobie, ze wygladasz - a troche nawet brzmisz:) - jak Rooney Mara w swojej roli w "Dziewczynie z tatuazem".
Że ja? xD Ani trochę. Ja mam złote włosy, piegi i te wszystkie inne rzeczy, które mają rudzi ludzie.
No to jesteś od niej dużo ładniejsza w takim razie 🤗
Mój świętej pamięci wujek mawiał, że na10 rudych, 11 jest falszywych 😉
A ja uważam, że krótkie włosy u dziewczyn mogą wyglądać bardzo uroczo/seksownie. Oczywiście nie zawsze, trzeba pasującego stylu i fryzjerki, która wie co robi. :P
Oj, jak ja Cię dobrze rozumiem. A jak zaczynasz narzekać, że bycie ładną to nie miód i maliny to wiecznie powtarzają, że powinnaś się cieszyć albo ładnym w życiu jest łatwiej. No nie, jakoś się k*** nie cieszę i wcale nie jest mi łatwiej. Nikt mnie nie pytał o zdanie.
Włosy zgolić. Cycki obwiązać bandażem. Zmyć makijaż. A i założyć workowaty polar.
Nie ma za co:-)
@Belkida No właśnie, sama jako kobieta lubię się malować czy dobrze ubrać a to przyciąga zainteresowanie innych mężczyzn. Jak ktoś nie chce tego problemu niech się po prostu nie stroi.
Nikt nie podważa winy chamów, to jest rada dla tych, które zamiast krytykować chamów, narzekają na to, że są ładne i narzekają ludzi, którzy śmieją uważać bycie ładnym za zaletę.
A ja tam się cieszę, że jestem ładna. Nie cieszę się tylko z tego, że mam takie niechciane powodzenie u osób, które mnie obrzydzają albo są właśnie burakami.
@Belkida
Nigdy nikomu nie radź bandażowania piersi. A dlaczego, to zapraszam do lektury w internecie.
@Belkida ja naprawdę wiele lat próbowałam się 'obrzydzać' dla innych, zero makijażu. Może nie zabandażowane piersi i krótkie włosy, ale starałam się nie wyglądać kobieco. I nagminnie czułam się zaniedbana, jak najgorszy brudas.
Wiesz, patrzyłam na koleżanki z klasy czy na studiach i czułam się gorsza. Nigdy nie nosiłam sukienek i spódnic, bo się bałam. Faktycznie powodzenie u facetów było znacznie mniejsze, ale niskie poczucie własnej wartości i depresja coraz bardziej nieznośne. Dopiero na terapii to przerobiłam i półtora roku temu kupiłam pierwszą sukienkę (mam 23 lata). Co to za rada? Ja się czuję dobrze w bardzo eleganckich ubraniach, długie włosy to część mojej tożsamości, a udawanie kogoś kim nie jestem skończy się depresją.
I to nie jest tak, że ja zawsze narzekam. Ale jak zdarzy się, że jakiś facet złapie mnie w pasie na ulicy i muszę się wyrywać to oczekuję reakcji "Cholera, to straszne!" albo "Fuj, jak się czujesz?", a nie "Powinnaś się cieszyć, że jesteś śliczna.". A skoro 10 lat marzę o byciu honorowym dawcą krwi i tylko z tego powodu czekałam na 18stkę. Bardzo dużym wysiłkiem udało mi się uzyskać BMI 18 (mój rekord), które na stronie oznacza, że możesz oddać krew, a oni mi powiedzieli, że przyjmują od BMI 21. Jak opowiedziałam to mamie to chciałam, żeby mnie przytuliła i powiedział "Szkoda, ale trudno. Tak bywa" a nie "Powinnaś się cieszyć, bo masz figurę modelki". Do jasnej cholery popłakałam się w tym autobusie i nawet nie dali mi spokojnie wyjść tylko zaczęli pieprzyć jak mam się fajnie i jaka to ze mnie szczęściara. I co, mam nie narzekać? Udawać, że wszystko jest ok?
a mozna jak najbardziej
Znajdź normalną pracę, a nie Żabkę to nie będziesz miała takich problemów. Serio, nie warto tam pracować dłużej niż miesiąc.
Ja też nie przepadam za strojeniem się, bo wtedy faceci się za mną oglądają, a nie lubię, gdy ktoś na mnie patrzy. I często nie są to dyskretne spojrzenia...
Takie uroki pracy w Żabce
Lesba alert.
Jak ja widza tak ja pisza. Jak sie ubiera bezplciowo, ma fryzure zbuntowanego 17-latka plci meskiej, a nawet chodzi jak babochlop to czego sie spodziewa? Dobrze, ze nie mowia do niej "ono".