#0lW2o
Akcja dzieje się ok. 13 lat temu w małej wsi. Pochodzę z patologicznej rodziny, więc większość czasu spędzam poza domem bawiąc się z kolegami. Tego feralnego popołudnia bawiliśmy się na łąkach przy rzece. Jeden z moich kolegów stwierdził, że zrobi "pułapkę" koło rzeki i ruszył w jej kierunku. My bawiąc się dalej spostrzegliśmy po chwili jak ucieka znad rzeki jakby go sam diabeł gonił. Krzyczał coś o "czymś chodzącym koło rzeki". Oczywiście olaliśmy kolegę i poszliśmy sprawdzić, ale po "czymś" nie było śladu.
Bawiliśmy się dalej, ale gdy złapał nas wieczór, stwierdziliśmy, że to koniec i rozeszliśmy się. Nasze domy oddzielał wał, a ja jako jedyny mieszkałem po jednej stronie wału, reszta kolegów zaś po drugiej. Wracając sam po łąkach, nosząc plastikowe miecze w dłoniach zauważyłem, że przede mną po prawej stronie trawa ugina się i coś wychodzi na drogę. Przestraszyłem się, ale szczyt strachu nastąpił gdy coś wyłoniło się z wysokiej trawy. Niewiele wyższa postać od 11-letniego dzieciaka zaszła mi drogę. Duże bursztynowe oczy, wypustki na głowie, palce cztery z czego "kciuk" zaczynał się na wysokości naszego nadgarstka. Byłem przerażony, a to coś chyba nie zdawało sobie początkowo sprawy z mojej obecności. Po chwili nasz wzrok się spotkał, a ja posikałem się w majtki. To coś popatrzyło na mnie. Staliśmy tak chwilę bez ruchu, po czym wyciągnęło swoją "dłoń" w moja stronę i odsunęło się z drogi. Ruszyłem biegiem i bez odwracania się za siebie.
Dopadłem do domu. Mamy nie było, kręciła się po ogrodzie, ojciec pijany spał w domu. Szybko rozebrałem się, rzeczy rzuciłem w kąt i przebrałem się w czyste ciuchy.
Od tamtej pory dręczyły mnie koszmary o dziwnych postaciach, "modlitwach", wynoszeniu z domu, również lunatykowałem. próbując za wszelką cenę opuścić dom wyrywając się mojemu bratu i matce z rąk, po czym popadałem w histerię i płacz. Ale to nie wszystko.
Na początku nie wiązałem tego z tamtym wydarzeniem, ale teraz gdy jestem już starszy myślę, że to nie przypadek. Krótko po wszystkim robiłem furorę w szkole. Gdy ktoś dał mi telefon do ręki, ten momentalnie tracił sygnał. Utrzymywało się to przez jakieś pół roku.
Mój kolega zaś zmienił się nie do poznania. Gadał od rzeczy, pewnego razu grając w piłkę uciekł nam. Gdy go znaleźliśmy, kazał trzymać się z dala od siebie, a gdy prowadziliśmy go do domu, wyrywał się, krzycząc, że nas pozabija... Ciężko było nam utrzymać kontakt. Od jego mamy dowiedzieliśmy się też, że w nocy uciekał przez okno i biegł na łąki, szarpiąc i gryząc każdego, kto stawał mu na drodze. Po pewnym czasie wszystko chyba u niego ustało.
U mnie niestety nie. Nadal miewam koszmary i śpię z lampką... to wszystko tak ogólnie, bo było jeszcze kilka "zdarzeń", ale uderzam w limit znaków.
Istnieje opcja, ze ta postac, to halucynacja, a to czego później doświadczales wynika z jakichś zaburzeń. Tyle, że twój kolega tez to widzial. Rozmawiales z nim o tym stworzeniu, czy on widzial to samo?
No właśnie też mnie nurtuje, że tę postać widział również jego kolega. I obydwoje reagowali tak samo po zetknięciu z nią.. Ciekawe czy był jeszcze ktoś, kto to widział.
Cześć.. tak rozmawialem o tym z kolegą ale jak juz mowilem ciezko bylo z nim.. duzo gorzej niz ze mna on naprawde sie zmienil .. zdziwaczał.. mowiles do niego pytales sie go o cos a on odpowiadal jednym slowem/zdaniem calkowicie z czapy.. po kilku latach mu przeszlo ale gdy wszyscy przezywali jakies milosci itp on byl wycofany z zycia i choć sam jestem troche "piwnicą" to on juz przechodził pojęcie... gdy go jednak o to pytałem nie odpowiadał za wiele ot ze moze mu sie przywidziało.. gdy opowiadałem mu moją historie mówił że to ciekawe ale jednoczesnie nie drązył tematu i wydawało mi sie jakby sie czegoś troszkę może "bał".. a całe historie o jego nocnych eskapadach znam trochę jako sekret podany mi przez jego mamę mojej mamie więc no nie mówiłem o tym a on sam zbyt skory i wylewny nie był to nie naciskałem... skoro on teraz pracuje i jakoś normalnie funkcjonuje to nie zamierzam nikomu tego psuć swoimi wspomieniami.
Dzięki za odpowiedź. Zupełnie nie rozstrzygając, czy to była halucynacja, czy nie można przypuszczać, że widzieliscie to samo
Mozliwe tez ze był to super mądry żarcik...
Zupełnie nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony szukam jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia, co to mogło być i rozum mówi, że na pewno takowe istnieje, a z drugiej strony ciarki na rękach 😧
Może to tylko człowiek o "innym wyglądzie" :)
tak, szklanko, z uciętym palcem :P Ale te bursztynowe oczy musiały być naprawdę śliczne ;-;
zbiorowe halucynacje.
mozliwe ze to byl czlowiek chory na jakas chorobe... sa przeciez np.tzw ludzie drzewa, rybie luski i tym podobne. Jest kilka chorob ktore potrafia zrobic z czlowieka potwora. Na discovery lecialy kiedys o tym programy, a teraz mozna w necie poszukac. A ze chlopaki mieli schizy po tym jak kogos takiego zobaczyli to sie nie dziwie, mnie tez by pewnie porylo i myslalabym ze to jakis kosmita czy cos
Ja bym chciała usłyszeć te jeszcze kilka zdarzeń, nie wiem jak wy :)
Ja też !
ja tak samo!:D
Nie zapomnijcie o mnie!
Ja tak samo!
I ja sie dolaczam
Zostawiam kropke.
Też bym chciała ^^
I ja!
I ja :-) najlepiej niech autor napisze w komentarzu, bo tu chyba nie ma limitu znaków :-)
Na dole gdzies poniewierają się dwa komentarze :) nie wiem czy to widać że odpisane czy jak ale napisze tutaj częśc dalszą bo tam z dziwnego powodu nie mogę. Raz za to i to pamiętam dokładnie.. było to kilka lat temu. Około 5 bo uczyłem się jeszcze. Spałem w rodzinnym domu.. było pełno ludzi bo akurat przyjechał jeden z moich braci z żoną i miałem nawet w pokoju bratanka który spał na drugim łózku dosłownie 2-3m obok mnie. Obudziłem się w nocy a na brzegu łóżka zauwazyłem pare dużych ślepi wpatrujących się we mnie.. najpierw zaspany nie ogarnąłem co sie stało i co to jest ale po chwili mózg włączył się na wyższe obroty a ja przetarłem oczy ze zdziwienia i bycia pewnym że to moja głowa coś wymyśla sobie. Ale to dalej tam było.. nie wydałem z siebie dzwięku żeby nie zrobić z siebie jelenia tylko w starchu ucieklem na drugi koniec łózka i oparłem się o ściane.. a to coś powoli zsuneło się "pod łóżko" .. nie mma luki pod łózkiem wiec musiałoby "leżeć" na podłodze.. troche mnie sparaliżowało ale po chwili zdrowy rozsądek wrócił do głowy i wychylając się z impetem uderzyłem ręką w podłoge... pusto. I chyba wystarczy na dziś.. reszte napiszę rano dostaje takich ciarek że nie mogę sie skupić.. jak ja cholera bedę dzisiaj spać...Często mam wrażenie że po prostu wariuje i moze przydałoby się odiwedzić specjalistę żeby dał jakieś prochy i mnie zamuliło bo choć funkcjonowanie na codzień jest bezproblemowe .. czasami wieczorami mam duże kłopoty ze snem. Rano opiszę "znawców" i to jak narobili więcej złego niż dobrego oraz chyba jeszcze ze dwie sytuacje.
Chyba ostatni koment tutaj.. byłem z tym u kilku osób żeby mineły mi te koszmary niestety nie pomogło nic a nawet zaszkodziło.. Parę osób wyśmiałło mnie z moim problemem inne odbębniły tylko swoje i wzieły pieniążki dając pare tabletek a problem jak pozostał tak jest. Sytuacji zdarzało się jeszcze kilka a to mój najmłodszy bratanek (w tej chwili lat 8-9 wtedy miał z 4-5) przybiegł do mnie do pokoju blady jak ściana i bał się wypowiedzieć słowa jak spytałem o co chodzi to "bo na korytarzu było coś".. po dłuższej konwersacji bez jakiegoś manipulowania nim doszło do mnie że widział postać z moich koszmarów sennych. Od pewnego czasu nie chce zostawać sam w domu ani na sekunde (podobno zmienilo mu sie to w ciagu jednego dnia) i musi być z nim zawsze ktoś dorosły nikomu nie chce powiedzieć dlaczego.. no a mnie nie ma na miejscu żeby od niego to wyciągnąć.
A to ja miewam bardzo niespokojne noce gdy jestem wrecz pewien ze coś lub ktoś mnie obserwuje... to bardzo uciążliwe zwlaszcza ze nie mam zbyt wielu znajomych tutaj i czuję się przez to jeszcze bardziej wyalienowany. (dlatego tez powstało po części to wyznanie bo delikatnie sobie nie radziłem ze wszystkim).
Zdarzało się że koty na mój widok stroszyły futro chociaż znały mnie lub tez nie i uciekały jakbym coś ze sobą "przyprowadzał". W sumie mógłbym jeszcze opowiedzieć o mojej akcji z psem i czymśtam jeszcze ale czy jest sens. Dzięki wam wszystkim za wysłuchanie mnie :)
A nie masz wrażenia, że to jakiś przedmiot, który masz przy sobie lub w domu przyciąga te dziwne rzeczy? Może jakaś biżuteria, "amulet", może być nawet krzyżyk, łapacz snów, dziwna pamiątka z wakacji, zdjęcie czasopismo, książka lub coś co kojarzy się z wróżeniem, religią... Znam podobne przypadki i pozbycie się tego przedmiotu pomogło. Skoro szukałeś pomocy u rożnych źródeł może warto spróbować poszukania i pozbycia się przedmiotu. Raczej nie zaszkodzi. Powodzenia!
Po 1. W komentarzu trochę wyżej mówiłeś że to coś miało w ręce jakąś biżuterię. Po 2. Mówiłeś że to coś jakby mieniło się kolorem zielonym. Jeżeli chodzi o biżuterię, to zobacz czy w twoim domu nie ma czegoś podobnego. Albo czy nosisz jakieś naszyjniki itp. Jeżeli jesteś wierzący jak nie nosisz jakiegos krzyżyka na szyi to zacznij. Bóg Ci pomoże. Czytałem również że w legendzie o pewnym miasteczku był taki zombie czy coś i to wieczorami chodziło po ulicach i mieniło się kolorem zielonym. Jednak nie wczytywałem się w szczegóły.
Myślę że to raczej nie ktoś z deformacją bo też na wsi mieszkałam i wiadomo wszyscy wszystko wiedzą, a u neurologa byłeś? Skoro psycholog uważa że nic ci nie jest to w dużej mierze mózg może być za to odpowiedzialny a skoro byłeś bity jako dziecko to mógł ci coś ojciec uszkodzić
Ja uważam, że mimo iż byłeś u jakiegoś księdza to myślę, że powinieneś poszukać egzorcysty, ale nie takiego z Twojej parafii czy coś podobnego. W Polsce jest dużo takich znanych księży którzy pomogą Ci jeśli potrzebujesz pomocy lub do kogoś Cię pokierują (np. ojciec Adam Szustak on jest w Łodzi często, albo ksiądz Piotr Pawlukiewicz chyba w Warszawie. Oni nie są konkretnie egzorcystami, ale pokierują Cie na pewno do kogoś kto się na tym bardzo dobrze zna i sami też na pewno pomogą), ale dlatego też pewnie ciężko będzie Ci się z nimi skontaktować, bo tylko osobiście nie odpowiadają na e-maile, wiadomo teraz by nie wyrobili, chociaż myślę, że na pewno warto.
Jeśli jakiś ksiądz w tym "nie siedzi", że tak powiem to modlitwa może czasem nie wystarczyć...
Ale może też na początek zacznij się modlić co wieczór przed snem, tak po prostu nawet jeśli nie wiesz co mówić, przeżegnaj się i mów...
Te amulety, jakieś pamiątki, a może ktoś kiedyś w przeszłości coś Ci dał, powiedział coś czego nie zrozumiałeś lub po prostu coś znalazłeś z jakimś dziwnym napisem, albo ma to jakąś dziwną historię. Może jest związane właśnie z Twoim kolegą, może on coś w przeszłości miał i to tak jakby zadziałało na Ciebie...
No nie będę gdybać, ale szukaj tej pomocy, tylko nie u jakiś wróżek czy tym podobne, idź do kogoś komu zależy na człowieku, a nie na pieniądzach czy sławie...
A po za tym to też uważam, że powinieneś pomyśleć o neurologu, jeśli psychiatra nie pomógł, albo też szukać jakiegoś SPECJALISTY, znanego i dobrego który nie oleje jak mówiłeś tylko dla kasy...
Trzymaj się i SZUKAJ tej pomocy, nie poddawaj się, ale nie ufaj byle komu kto Ci powie, że rozumie i inne pierdołki, normalny człowiek będzie w szoku, ale jeśli nie kłamiesz to na pewno Ci pomoże :)
.
Witaj. Powiem szczerze nikomu nie życzę przeżyć czegoś takiego. Zawsze interesowały mnie zjawiska paranormalne, myślę że mogę już je tak nazwać. Mój tata jest bardzo wtajemniczony w takiego typu rzeczy. Nie wiem wielu rzeczy on staje się powoli ekspertem.. Po opowiedzeniu mu Twojej historii mówił coś o przejściu astralnym, ja niestety nie powiem ci nic więcej na ten temat. W każdym razie mówił iż powinieneś iść do kogoś kto zajmuje się takimi rzeczami. Nie egzorciści, nie psycholodzy, bardziej do ludzi znających takie przypadki, a o dziwo jest takich wielu. Dowiedziałam się tyle że najlepszym ratunkiem jest modlitwa i przeciwstawieniem się tej traumie i lękom. Oczywiście to nie jest łatwe. Ja w Ciebie wierzę i mam nadzieję że znajdzie się osoba która pozwoli Ci się "tego" pozbyć.
Pozdrawiam
Mam nadzieję że przeczytasz mój komentarz.
Dołączam się do przedmówców i może to być jakiś przedmiot który masz przy sobie, czy w domu. Jeśli chodzi o to że księża, nawet egzorcyści niewiele pomagają, to nie jest dziwne. W dzisiejszych czasach jest bardzo mało egzorcystów, a co dopiero dobrych egzorcystów. Zdaje się że pisałeś że mieszkasz za granicą. Przyjezdzasz czasami do Polski? Jeśli tak to poleciłabym Ci udać się do Częstochowy. W jednej z tamtejszych parafii jest ksiądz, który jest charyzmatykiem, byłam kiedyś na jego mszy i nie jest egzorcystą ale ma dar, na jego mszy są uzdrawiani ludzie z chorób, opętania, zniewolenia. On sam twierdzi że dokonuje tego Pan Jezus, ksiądz tylko przekazuje co się dzieje, kto jest uzdrawiany. Nie jestem pewna co to za parafia bo dawno temu tam byłam, ale chyba pod wezwaniem św. Józefa. W którąś sobotę w miesiącu są tam odprawiane właśnie takie msze. Ksiądz nazywa się o. Daniel. Polecam Ci stronę internetową mimj.pl, tam możesz poczytać więcej o tym wszystkim, posłuchać nabożeństw podczas których są uzdrawiani ludzie. To jest fakt ponieważ doświadczyłam tego na własnej skórze, zresztą nie tylko ja, podczas nabożeństwa ludzie także mówią świadectwa, co im się przydarzyło. Polecam, może ojciec Daniel Ci pomoże. Trzymam kciuki za Ciebie :)
Siostrzenica i siostrzeniec mmojego męża, jak byli mali 4-5 lat w ostatnim pokoju jego rodzinnego mieszkania widzieli w kacie pokoju Pana z Zębami. I to nie jeden raz czy dwa, to zdarzało sie czasami raz w tygodniu. Krzyczeli, płakali.. Moja szwagierka jak pomieszkiwalaa w tym pokoju, bala sie sama (ma 25 lat) bo czuła ze ktoś w tym pokoju jest. Ogólnie w ich mieszkaniu zdarzyło sir parę niewyjaśnionych incydentów para nie normalnych..
Zdarzały sie tez samoistnie spadające zegary, czy talerze spadające z suszarki na naczynia. W kuchni i salonie maja drzwi harmonijkowe i zazwyczaj są otwarte. Jak nocowalismy z mężem to spalismy w salonie. Miewan czasem klopoty z zasnieciem, wiec krecilam sie z boku na bok. W końcu zachcialo mi sie siku, mowie wstaje. Mam dosyć dużą wadę wzroku (-4,5 na obydwu oczach) ale to wyraźnie widziałam. Ciemna postać przemykajaca przez ciemna kuchnie oświetlona jedynie latarnia drogowa. Przemknelo do drzwi wejściowych i zniknęło... Od razu mi sie odechccialo. Z kolei mój szwagier swego czasu dzielil duży dosyć pokój z rodzicami i dzieliła ich spora mebloscianka. Tak jakby dwa pokoje.poszedł do toalety, wracając zasunal drzwi i wchodząc do pokoju usłyszał jak włącza sie TV w salonie. Zdebial i zastygl na moment. Pomyślał ze obudzi Tate. Dodał ze nikogo prócz nich nie było w domu.
Dominik: tataa, obudź sie, telewizor sie w salonie włączył, boje sie iść sprawdzić.
Tata: (powaznym , dość agresywnym glosem, jakby w dwie sek otrzezwial ze snu) Dominik idź spać!
D: ale tato, sprawdź to ..
T: Idź spać, w tej chwili!
Wszedł do salonu, wyłączył TV i szybko wrócił do pokoju. Ogólnie myślimy z mężem i Dominikoem , ze jego rodzice wiedza o tym co sie dzieje w tym mieszkaniu, ale to wypierają i starają sie o tym rozmawiać, albo doświadczyli gorszych zjawisk ale boja sie o tym rozmawiać.
Cześć wam :) nie wiem jak to działa tutaj dokładnie bo to moje pierwsze "wyznanie" i nie wiem czy mam odpowiadać ludziom z osobna czy wystarczy że napisze tutaj i każdy kto chce to to już zobaczy co więcej mam do powiedzenia... Na wszelki wypadek odpowiem jeszcze tym samym pod jednym komentarzem :D. Przeczytałem wszystkie komentarze i do opowiedzenia mam wam jeszcze kilka rzeczy, ale najpierw może rozwieje parę wątpliwości i "pytań". Po pierwsze tak mieliśmy telefony komórkowe. Po drugie byłem już u kilku "szamanów i znawców" bo ksiądz egzorcysta stwierdził że nic mi nie jest chociaż się pomodlił nade mną (chyba dla mojego świętego spokoju bo niestety nic to nie dało a chciałbym by dało). Po trzecie uh tekst o patologicznej rodzinie dla potwierdzenia faktu iż nikt tak naprawdę nie drążył co stało się tamtego dnia a wszyscy opierali moje zachowanie o maltretującego nas ojca... Po czwarte to nie był sosnowiec a wręcz drugi koniec Polski ale uśmiałem się :) A teraz wracając do tamtego okresu.
z racji tego iż wcześniej musiałem pare rzeczy "wyciąć" żeby zmieścić sie z wyznaniem może nakreśle wam ubiór tej "postaci" .. ubrana była w kombinezon aż do samej szyi który był koloru czarnego jednakże połyskiwał w zachodzącym słońcu szmaragdową zielenią, troche jak te lakiery że gdy patrzysz pod słońce to kolor ma inny, kombinezon był obcisły i zarysowywał mięśnie tej postaci. Na ręku które do mnie wycigąneła znajdowało się "coś" bardzo delikatne jakby rodzaj biżuterii lecz mam wrażenie iż było to jakieś urządzenie które mieniło się różnymi kolorami trochę jak przez pryzmat. Co do tego iż może był to chory człowiek niestety wątpie. nigdy przedtem ani nigdy potem nikogo takiego nie spotkałem a wychowywałem się przez lata w tej miejscowości zresztą kolor skóry był również dość nieludzki coś jakby bardzo mocno ukrwiona skóra aż "rumiana".. oczy były duże bursztynowe a jednocześnie wydawały się strasznie puste.. jakby na oczach było założone "coś".I... limit hah!
Niestety nie przypominam sobie w ogóle ust tego czegoś i czy one "istniały".
Co do innych sytuacji juz opowiadam... Mieszkam w tej chwili za granicą i jedna z sytuacji miała miejsce tutaj. Świadkiem tej sytuacji był brat i moja siostra. Mianowicie oglądaliśmy światła za oknem w lesie które poruszały się absolutnie "dziwnie"... znacie te obserwacje akurat brat je zauważył i nas zawołał. Inne sytuacje dotyczą mojej byłej dziewczyny, pare razy obserwowaliśmy dziwne rzeczy oboje a jednej nocy w drugim pokoju byłsneło "chirurgiczne niebieskie światło" Biedna wtedy spanikowała ja w sumie też byłem przerażony bo byliśmy tylko we dwoje w domu, sprawdziłem i oczywiście w pokoju nic nie było. Od tamtego czasu żadych sytuacji z nią nie miałem chociaż często mówiła że nie czuje sie komfortowo przy mnie z tego powodu czasami... Nie wiąże tego jednak za bardzo z niczym ot "ciekawostka". Dużo kiedyś krzyczałem przez sen jakby ktoś mnie zabijał i bardzo często po przebudzneiu miałem wrażenie jakbym nie był sam w pokoju.. raz przestraszyłem tak męża mojej siostry aż pomyślał że ktoś sie włamał i mnie właśnie zabił.. taki był mój "krzyk".. biedny schodził z nożem po schodach a ja podobno z kimś "rozmawiałem" (albo przynajmniej mówilem coś do siebie) niestety jest obcokrajowcem i nie zrozumiał co mówiłem a ja pamiętam tylko gdy wszedł do pokoju wtedy "włączyła" mi się "świadomość".. Teraz wziąłem się na sposób i oszukuje swój mózg zostawiając po prostu zapalone światło.. bo coś siedzi w tej głowie i nie pozwala mi spać. W moich snach przewija się postać "czarna" jakby z dymu trochę jak "venom" ze spidermana kilka razy wyciągała mnie z rąk "postaci" które wynosiły mnie z domu we śnie ale zawsze panicznie sie jej boje...I limit
Raczej nie to widziałem... Ale może jednak. To było kilka metrów ode mnie, było zgarbione i taka jakby sierść na plecach trochę temu czemuś stała. W każdym razie nie mam jakiś snów czy coś w tym stylu jak ty. I to był taki cień bo było całe czarne, choć było południe.
Jeżeli prawda jest co piszesz to witaj "w rodzinie" . Koniecznie obejrzyj dokumenty Davida Icke. Nie sądzę byś widział Reptilien - to inna rasa ale może on podsunie Ci pomysł co z tym dalej robić. PS pospiesz się moja mama za długo zwlekala
Wiesz co? Chyba się nie obrazisz jeśli coś takiego będzie motywem mojej książki? Nie będzie to całkowicie to samo, ale wiesz, trochę inspiracji zaczerpnę. Bardzo mi się ta historia spodobała, więc chcę ją bardziej opisać, na swój trochę dziwny sposób, który może się jednak wielu spodobać. Mam nadzieję, że nie będziesz za to zły
@Fin Bardzo generic ta ksiazka by była bo sam dużo piszę i wydaje mi sie że historia nie jest aż nad to porywająca by zrobić z niej jakiekolwiek opowiadanie :) Ale chcesz to sie inspiruj Mi tam to nie przeszkadza.. wieczorem napiszę wam cos jeszcze bo mi sie przypomniało ale teraz nie mam niestety czasu
Proszę pójść jeszcze raz do egzorcysty. Ksiądz mógł nie mieć pozwolenia biskupa.
Jeśli piszesz, że ksiądz potraktował Cię niepoważnie, spróbuj poszukać jakiegoś innego. Życzę wszystkiego dobrego!
Niesamowite, uwielbiam czytać/słuchać o takich zjawiskach. A tobie z całego serca współczuję tego co musisz przechodzić
HEEJ, autorze.. może ta postać którą zobaczyłeś ty i twój kolega, była kosmitą? :o
@Jathyan
Też tak pomyślałam po tym jak autor napisał, że postać miała kombinezon i dziwne urządzenie. I ten dziwny kolor skóry... Kojarzy mi się to z kosmitą.
Jestem z powrotem po długiej przerwie.
Miałem duzo na gøowie wiec nie mogøem wam tu odpisac.. ale juz do rzeczy.
Historia ze znawca z gor i psem... Ktos tam tez zapytal jak sie nazywala ta miejscowosc.. wybacz moi znajomi tez tu przesiaduja i mimo ze chetnie bym powiedzial to wyszloby o kogo chodzi zapewne a nie bardzo bym chcial.. :)
Po pierwsze bylem u jednego ze "znawcow"tematu ktory troche zaszokowal mnie swoja bibloteka ale wydawal mi sie troche nawiedzonym oszolomem bioracym wszystko za pewnik co zbilo mnie lekko z tropu... (sam sie troche ze wzgledu na moje problemy na tym znam) Wyladowalem na jakims dziwnym seansie ze swieczkami, kadzidlami i innymi cudami.. i poczatkowo doznalem jakiegos olsnienia i byla cisza spalem spokojnie a potem wszystko wrocilo ze zdwojona sila.. nie iwem czy przyciagnal do mnie cos jeszcze? Rozmawialem z nim w sumie tylko raz i nie bardzo chcialem sie tym dzielic bo wyszloby ze sam jestem jakis nawiedzony ale pamiętam jedna rzecz ktora powiedzial mi gdy usiedlismy i zaczelismy rozmawiac a on przechodzil kolo mnie "tak jakby mnie omijał" i krzyknal tylko "schowaj te skrzydla bo sie przejsc nie da obok ciebie".. cokolwiek mialo to znaczyc.. puscilem to w niepamiec.
Historia z psem zdarzyla sie duzo wczesniej. Bylem z psem na spacerze i puscilem go w lesie jak zwykle ze smyczy (nieodpowiedzialne wiem bo to duze psisko ale w tym lesie nie ma ruchu i tak). Pies sie wyganial ja szedlem polna droga i w sumie jak zwykle czulem sie obserwowany co doprowadzalo do ciarek. Pies tez zaczal zachowywac sie dziwnie co wzmoglo moje zdziwienie bo zamiast jak zwykle biegac obok przyklejal sie doslownie do mojej nogi ze prawie sie przewracalem o niego. Po kilku krzykach na zwierzaka zeby sie ogarnal, stanął on dęba i zaczął patrzeć w jeden punkt w krzakach przed nami. Myslalem ze cos wyczul a on nagle ruszył z impetem w te krzaki i dalej w głąb lasu.. nie wiem ile za nim bieglem i go wołałem ale on nic.. i limit znakow :)
Zmeczony i zrezygnowany w koncu do niego dopadłem a zwierzak zachowywał sie bardzo ale to bardzo dziwnie.. stał w rowie (duzo mamy tu rowów ktore nazywamy "okopami" i chyba ktore faktycznie nimi byly) I patrzyl w ziemie.. ciagniecie za obroze wołanie proszenie nie dawało nic.. jakby nie było tam psa tylko pusta kopuła.. myslalem ze moze wyczul jakiegos zwierzaka pod powierzchnia..trwalo to moze kilka minut.. zrobilo mi sie nagle strasznie ciepło .. zdjąłem bluze i... pies był pare metrów ode mnie .. po zawołaniu go spojrzał na mnie i podszedł pomerdał ogonem i ruszył sam w stronę domu.. gdy chciałem z ciekawosci isc dalej na spacer we wczesniejszym kierunku to ciagnął nogami i warczał .. w sumie nigdy wiecej na spacerze w lesie po tej sytuacji z nim nie byłem.
Czekałam! 😊
Właśnie złym pomysłem jest chodzenie do takich podejrzanych osób, bo one mogą tylko gorsze rzeczy na Ciebie ściągnąć niestety, ich działania mogą robić wrażenie, mogą wiedzieć różne rzeczy o tobie których im nie mówiłeś, ale jedno jest pewne, to nie wróży nic dobrego i nie pochodzi z dobrego źródła, najczęściej właśnie od demonów, więc ustrzegaj się takich osób żeby nie zrobić sobie większej krzywdy i strata pieniędzy. Pod jednym z twoich komentarzy napisałam o pewnym księdzu który mógłby Ci pomóc, w każdym razie warto byłoby się do niego zgłosić.
Mam podejrzenia co do leszego słowiańskiego demona lasu radzę poczytać o nim i porównać z wydarzeniami z lasu
Słuchaj stary, wróciłam do tego wyznania , i bardzo zainteresowało mnie ”schowaj te skrzydła". Interesuje się AniołamiAniołami, demonami i wszelakimi potworami, postaram się poszukać coś ale nic nie obiecuję. Pomoc może niezbytbwi wielzawsze coś. Trzymaj się!
Faktycznie, ciężko uwierzyć, ale w jakiś sposób mam nadzieję że to prawda. Na pewno nie jestem jedyną, która ma nadzieje ze na tym świecie jest cos "więcej"
ja mma właśnie nadzieję, że niema ;)
W tym temacie jestem lekko rozerwana. Z jednej strony mam nadzieję, że coś jest. A z drugiej wolałabym, żeby ludzie żyli i umierali bez żadnych zaświatów etc. I takie coś jest dobijające bo co jeśli faktycznir coś jest a my o tym nie wiemy i spokojnie żyjemy w bezpiecznych strefach?
Ja nie wierzę, że jesteśmy sami na tym świecie... We wszechświecie na bank nie, ale wierzę w dziwne stworzenia ;)
Nasz świat jest stosunkowo młody. Nie wierzę, że ludzie za sami. Na pewno jest jeszcze mnóstwo stworzeń, które dopiero musimy poznać.
@szklankawody A ja w skrzaty. Zgredku, wróć!
Ludzie zakładają, że Ziemia to jedyna zamieszkana planeta we wszechświecie. A przecież Układ Słoneczny to tylko malutka kropka na Drodze Mlecznej, a sama Droga Mleczna jest jedną z setek innych galaktyk... Może istnieją planety zamieszkane przez zupełnie inne stworzenia niż te, które znamy? Brzmi to jakbym była naiwnym dzieckiem, ale mam takie przemyślenia bardzo często i trochę mnie to przytłacza.
Na pewno jest coś więcej. Wszechświat jest ogromny! Na pewno gdzieś istnieje druga Ziemia.
KawaiKoty ja mam jednak nadzieję, że jakieś zaświaty są :D Bo wizja pustki po śmierci mnie przytłacza. Jakby to wyglądało? Tak o? Po prostu przestałabym istnieć? Czy może, nie wiem czy nie gorzej, unosiłabym się sama w jakiejś próżni....? Jednak życie po śmierci bardziej mi się podoba :D A co do stworzeń innych niż ludzie, to na pewno gdzieś są. Przecież Ziemia we wszechświecie jest jak ziarno piasku. Nie wierzę, że na te nieskończone granice kosmosu tylko my jesteśmy żyjącymi istotami.
Ja jestem pewien, że coś poza nami we wszechświecie jest. I nawet myślę, że nas obserwuje...
Mayoko, mam dokładnie to samo, przeraża mnie wizja tkwienia w nieskończoność nie wiadomo gdzie, jakoś zawieszona. Ale najgorsza jest ta wieczność... Także 👊
Czytam to i oglądam się za siebie ze strachem. Przerażają mnie takie historię a z drugiej strony też ciekawią
.
Przypomniał mi się odcinek Sherlocka gdzie jakiś gościu był przekonany że widział wilkołaka. Potem okazało się że mgła która zawsze się u nosiła nad tym lasem to były środki halucynogenne 😰
Podobają mi się takie historie z elementami paranormalnymi / nadprzyrodzonymi, choć budzą we mnie niepokój.