#0ZEbE

Kiedy byłam młodsza myślałam, że dorośli kompletnie odcinają się od rodziców, pracują, znajdują drugą połówkę i mają z nią dzieci. I takie chciałam mieć życie, rodziców uznawałam za coś przejściowego. Z biegiem lat wyczytywałam z ich wypowiedzi, że oczekują ode mnie jakiegoś kontaktu, pomocy na starość. Wkurzało mnie to, uważałam to za ograniczające i krzywdzące mnie. Jednak od ostatnich kilku lat z przerażeniem stwierdzam, po obserwacjach moich znajomych, że coś takiego, co według mnie jest ograniczające, jest normalne, a problem nie tkwi w moich rodzicach, a we mnie.
Mam 18 lat i jestem kompletnie zagubiona. Chyba nie kocham moich rodziców, choć próbuję udawać, że ich kocham (z marnym skutkiem). Chcę ich kochać, bo oni mnie kochają i to widać. Nie pochodzę z żadnej patologii, co więcej, moi starsi bracia kochają ich. Nie czuję i nie rozumiem szacunku wobec nich, nawet u innych (np. nie rozumiem, co złego jest w powiedzeniu „on” na tatę, a to chyba jest oznaką braku szacunku).
Boję się komukolwiek o tym powiedzieć, bo nie znam nikogo z takim samym problemem, a to jest jednak dość grząski temat. Nie wiem, co mam robić. Dalej naśladować innych? Leczyć się?
Nieciekawie Odpowiedz

Ale co dziwnego jest w powiedzeniu "on" na tatę? Jak się opowiada historię w której on (#pdk) jest głównym bohaterem to trudno powtarzać co chwilę "tata" lub wysilać się i wymyślać różne synonimy (tatuś ojciec itp).

Kaczkodan

Rodzice moich kumpli urządzali im wykład o szacunku, gdy zamiast powiedzieć "czy mama mi poda sól", mówili "podaj mi, proszę, sól". Zwracać się wyłącznie w trzeciej osobie, bo jak nie, toś jest gówniarz bez kultury. Różne są głupoty...

Skylla

Chyba bardziej chodzi o sytuację, w której mówisz tak o tacie przy nim samym do kogoś innego, to brzmi niegrzecznie nie tylko w przypadku ojca.

Nieciekawie

Skylla faktycznie, jak się uprzeć to coś takiego mogłoby zabrzmieć niegrzecznie - w zasadzie zależy od kontekstu i tonu wypowiedzi.

PaulinaZkomina

W gronie moich znajomych do rodziców mówi się pełnym zwrotem "Tato, podałby Tata.." itd. Inne odnoszenie się jest uznawane za niegrzeczne.

majer Odpowiedz

Takim lekkim aspergerem mi zalatuje. Czy masz problemy komunikacyjne z rówieśnikami? Czy łapiesz w lot takie rzeczy jak aluzja, ironia, żart?

Jeśli kogoś bardzo dobrze znam, to raczej nie mam problemów z rozmową z tą osobą. Niestety, do tej pory poznałam tylko 2 takie osoby, z którymi jestem w stanie swobodnie rozmawiać. Z całą resztą jest gorzej, często nie wiem, jak zacząć rozmowę albo jak odpowiedzieć, aby podtrzymać rozmowę. Nie zawsze łapię aluzję, ironię już częściej, tak samo jak żart. Czasem też, gdy sama żartuję z czegoś, to nie bardzo czuję granicę śmieszności żartu, przez co go przeciągam.

ksiezniczkaanastazja

Nigdy nie próbuj być psychologiem (jesli oczywiście nie jesteś zawodowcem) bo możesz komuś zrobić krzywdę

lahierba

Nikt tu się nie spróbował "zabawić w psychologa", majer tylko podrzucił wskazówkę.

Arszenik

Aspergerem? Litości...

majer

... a teraz trucizną, jadem i żółcią mi zalatuje ;)

ZalanySwetr

@mfrajer idz lepiej chlopakowi dogodz a nie siedzisz tutaj

Igraszka

Jeśli chodzi o poziom rozumienia aluzji, ironii, metafory a także spłycenie uczuć wyższych zależy od stopnia nasilenia zaburzenia.
Wiem o czym mówię, siedzę w tym po uszy.
Druga sprawa, masz rację, spłycenie uczuć wobec najbliższych i traktowanie ich użytkowo (!) to najczęstszy objaw. Tego się nie leczy, ale można przerobić, zrozumieć, wyrobić sobie odruchy i zasady.

PannaIzabela

Zaciekawiliście mnie tą dyskusją. Zmagam się z podobnym problemem jak Autorka. Mam rodziców i dwoje młodszego rodzeństwa i jedyne co do nich czuję to czasem złość lub obrzydzenie. Nie mogę się doczekać aż się od nich wyprowadzę, chce się od nich odciąć. Wcale za nimi nie tęsknię i doskonale radzę sobie bez nich. Nie jestem w stanie stworzyć też związku z partnerem, po prostu nie kocham tych mężczyzn i nie chcę ich ranić.
Za to bardzo łatwo przywiązuję się do zwierząt. Mam psa, którego kocham i dla którego zrobię wszystko. Zawożę go do weterynarza, kupuję drogą karmę, pracuję na to wszystko po godzinach. Dla żadnego człowieka nigdy tyle nie robiłam co dla tego kundla. Bo jego akurat kocham...

psxh

Na stosunek z rodzicami wpływa też to, jak oni się zachowywali gdy się urodziliśmy. Czy się nami cierpliwie zajmowali, czy mieliśmy odpowiednią ilość bliskości, a później czy nasze uczucia były szanowane. Tego się nie pamięta, ale hormony stresu u niemowlęcia mogą trwale uszkodzić układ nerwowy. Co więcej, może także wykształcić mechanizmy psychiczne: jeśli potrzeby nie są zaspakajane, uczymy się ich nie okazywać. Kortyzol nie opada przez kilka dni, nawet jeśli nie ma już sytuacji stresowych, uszkadza obszary pamięci i emocji w mózgu.

majer

@Igraszka - słyszałem o dorosłych aspergerowcach stosujących protokół Cutlera. Ponoć potrafi pomóc.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Accio Odpowiedz

Ja mam odrobinę podobny problem, bo jedyną istotą którą na pewno kocham jest mój pies. Tak naprawdę nie wiem, czy kocham jakiegokolwiek człowieka, w tym i moich rodziców. Owszem, myśl o utracie ich mnie przeraża (chociaż głównie dlatego, że obawiam się że bez nich sobie nie poradzę) i pewnie będę tęsknić, ale jakoś nie czuję za bardzo tej całej miłości.

mika009

Mam podobnie. Z ta różnicą, że nie przeraża mnie myśl, że kiedyś umrą i nawet nie wiem czy bym wtedy za nimi tęskniła. Nie kocham ich ani nie nienawidzę. Nie czuję do nich żadnego przywiązania. Oni po prostu są i tyle.

Kotpp Odpowiedz

Moi rodzice też tak do mnie mowią. Jak tylko powiem on/ona na tatę, mamę albo któregokolwiek starszego członka rodziny to wtedy robią mi awanturę, że nie mam do nich szacunku i odzywki typu "nie tak Cię wychowywałam" itp. Teraz na przekór mowię często - ojciec, matka - co też jest wyrazem dystansu według mnie, albo specjalnie powtarzam on/ona, bo tego się nie da znieść, a czasami czlowiek nawet nie zauważa. W końcu to zwykłe słowo, zwykły zaimek...

BOXer Odpowiedz

Chcesz utrzymać kontakt to utrzymaj, nie to nie. Proste. Pamiętaj, że jak już się zdecydujesz trzymać ten kontakt to uważaj, żeby się prądem nie porazić

CyanideSun Odpowiedz

Jeżeli jest Ci z tym niekomfortowo lub chciałabyś się lepiej poznać i zrozumieć, to wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłaby wizyta w poradni psychologicznej. Tam powinnaś uzyskać konsultację, pomoc i ewentualnie podpowiedź gdzie szukać dalej.

ProteuS Odpowiedz

Najprawdopodobniej jesteś socjopata.

pozbawiony Odpowiedz

Spróbuj wyemigrować gdzieś daleko, Nowa Zelandia, Australia itp. Co jakiś czas wyślij im w kopercie 5% swojej wypłaty i napisz że Ci dobrze i że ich kochasz. Może to i małe kłamstwo, ale myślę że w takim układzie i wilka cały i owca syta ;)

izka8520 Odpowiedz

nam 23 lata, mieszkam z chłopakiem i synkiem. oczywistym dla mnie jest odwiedzenie mamy. pisząc to właśnie przyjmuje rodzinę mojego chłopaka na kilka dni (Bo mieszkamy daleko). moja mama również całe moje dzieciństwo jeździła do swoich rodziców, lub przynajmniej mnie odwozila na weekend, więc tego jestem nauczona

Rudzia666 Odpowiedz

Chyba leczyć. Albo jesteś po prostu rozpuszczoną, niewdzięczną gówniarą. Bo pewnie nie kochasz nikogo tylko siebie i czubek swojego nosa. Na to lekiem jest solidny kopniak w dupę.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie