Miałam kiedyś współlokatorkę, z którą szczerze się nienawidziłam. Jestem z natury człowiekiem ugodowym, przyjaznym i nie szukającym zwady, jednak ta wiedźma zatruwała atmosferę tak, że zamieniła życie domowe w piekło. Ani chęć rozmowy, ani częstowanie czekoladkami, ani nic innego nie poprawiało sytuacji. Pozostało tylko odliczać dni do końca najmu i wyprowadzki.
Kiedyś przy wieczornej toalecie zobaczyłam jej szczoteczkę do zębów. To był impuls. Wyszorowałam nią dokładnie najtrudniej dostępne zakamarki muszli klozetowej. Szczoteczkę odłożyłam na miejsce. Wiedźma używała jej jeszcze długo.
Mam tylko nadzieję, że jej nigdy nie przyszło do głowy nic podobnego.
Dodaj anonimowe wyznanie
Skoro nienawidziłyście się wzajemnie, być może sama nawet nie wiesz, że i twoja szczoteczka widziała różne zakamarki kibla 🤔😏
Tylko jaka to satysfakcja skoro ona i tak się nigdy nie dowie?
W sumie to nielogiczne, ale daje to jakąś satysfakcję. Sama czasem 'karam' ludzi w jakiś niepozorny sposób dla własnej 'przyjemności', chociaż wiem, że tak naprawdę nie ma to sensu. Mścić wielce się nie lubię, sama mam potem mega wyrzuty sumienia jak w złości zrobię 'oko za oko'. Taka mała kara to np przejście w butach wychodnich po mieszkaniu delikwenta, który tego nie lubi. Ja jestem spokojniejsza, wyładowałam się, delikwent nic nie wie, tak że nie jest to chyba takie złe. Oczywiście chodzi tu o jakieś małe rzeczy. O poważnych problemach rozmawiam bez złości i żalu, co w sumie nigdy mi nie wyszło na dobre. Moje milczące, obrażone koleżanki, które trzeba przepraszać nie wiedząc czemu mają jakoś trwalsze związki. Mam wrażenie, że ludzie oczekują kłótni, a jak się na spokojnie mówi, to nie biorą problemu na poważnie.
Autorka może jej powiedzieć o tym jak już się współlokatorka wyprowadzi np. Napisze do niej lub przez zamknięte drzwi jej powie
Skoro tak się nienawidziłyście, i obie reprezentowałyście podobny poziom, to wasz kibel musiał lśnić.
Brud z muszli to w tej sytuacji najmniejszy problem. Na szczoteczce mogły być resztki detergentu do czyszczenia toalet, który mógł jej uszkodzić jamę ustną i gardło, a nawet przełyk!
Ludzie nie myślą, serio...
Hehe to by była nauczka:D
jesteś okropna, ale to w sumie prawdziwe wyznanie
Nie każdy ma ochotę przyjaźnić się ze swoim współlokatorem, a decydując się na wynajem pokoju trzeba liczyć się z tym, że ludzie mają różne nawyki. To co zrobiłaś było bezczelne. Nie dziwię się, że nie miała ochoty z Tobą rozmawiać.
Dla mnie żenujące zachowanie. Jak dziecko.
A ja mam nadzieje, że ona z Twoją zrobiła to samo. Nie pojmuje jak dorosłe osoby mogą zachowywać się tak dziecinnie. Dziewczyna mogła dostać poważnego zakażenia w ustach.
Nie s*aj się tak, jak się jest zakałą społeczeństwa (ewentualnie środowiska w którym się żyje) trzeba się z tym liczyć!
@tabakapincet To, że autorka uważała swoją współlokatorkę za zło wcielone jeszcze nie oznacza, że dziewczyna naprawdę zasłużyła na coś takiego. Szczerze powiedziawszy, po tym wyznaniu mam wrażenie, że to autorka była tą osobą, która ma nierówno pod sufitem.
Najlepiej to mieszkać samemu. Ja mam współlokatorkę, która studiuje ze mną na roku i jest bardzo miła, ale ma takie zwyczaje, które przyprawiają mnie o zgrzyt zębów np. naczyń nie myje nawet parę dni, a jak ja się zabieram do ogarnięcia ich, to ona foch, że czemu myję jej talerzy. Mam rano pracę/zajęcia-mogę pomarzyć, że wcześniej niż o 1-ej będzie zgaszone światło, często puszczona jest muzyka. Jak ona 10 minut wcześniej powie mi o tym, jak już leżę w piżamie, że ktoś przyjdzie to jest ok, a jak raz chcial do mnie wpaść kolega z grupy to było, że ona ma bajzel, że ona go nie lubi, wcześniej się mówi-ogólnie foch.
ahhh zrobiłam to samo dawno temu na obozie letnim, nie lubiłam jednej dziewczynki z pokoju i jakoś samo poszło, byłam bodajże w 4-5 klasie podstawówki