#0NREN

Pewnie nie będę pierwszym człowiekiem, który napisze wyznanie w tym stylu, ale jest to dla mnie problem na tyle uporczywy, że muszę się nim z Wami podzielić.


Otóż chodzi o seks. A właściwie jego brak. W wieloletnim związku, gdzie na początku był normą. Próbowałem szukać problemu u siebie, naprawdę, i nawet nie próbujcie mi wmówić, że jest inaczej. W kwestii psychicznej i interpersonalnej - nie mam nudnej, sztampowej pracy i posiadam swoje zainteresowania. Na wszelkie sugestie ze strony partnerki reaguje i staram się zmienić drobiazgi, które rzeczywiście nie są zbyt przyjemne dla ukochane. 


Ponadto jestem uważamy za człowieka zaradnego i w miarę oczytanego, a z pewnością nie posiadającego IQ na poziomie szympansa. Z całego serca staram się być miły, powstrzymuje się od uzewnętrzniania (nadmiernego) negatywnych emocji, cieszę się kiedy ona się cieszy, wspieram, nawet zdarza mi się wpaść na jakiś romantyczny gest. 


Przytulam kiedy płacze czy przynoszę czekoladki w czasie okresu, bo wiem już, że ma ochotę na coś słodkiego. Jeśli chodzi o fizyczność - dbam o siebie, wyglądam lepiej niż większość znajomych, mam modna fryzurę i odpowiednio dobrane ubrania. Brzucha piwnego również brak, mięśnie za to jakieś nawet mam! Bogaty nie jestem, ale biedny czy skąpy także nie. Nie szkoduję jej, jeśli widzę, że sprawia przyjemność i wywołuje iskierki w oczach.


A ona? Libido na poziomie dna rowu oceanicznego.
Próbowałem sugestii, rozpieszczania, zaskakiwania, namawiania, a w końcu nawet prostej rozmowy. Początkowo delikatnie, w późniejszym czasie szczerze i wprost. Efekt? Brak, chociaż niby wyglądała na rozumną w tamtej chwili.
Raz na ruski rok na odpierdziel.
A problemy? Każdy jaki widziała rozwiązałem albo powiedziałem co można z nim zrobić. Za przeproszeniem g*wno mi to dało. Do tej pory nie miałem pojęcia jak bardzo sfrustrowany seksualnie może czuć się człowiek.
Uprzedzając sugestie, w łóżku nie było problemów, dbaliśmy, aby obie strony były zadowolone i w 95% przypadków tak było, tylko ta częstotliwość zbliżeń.
Zdrada odpada, oboje od początku byliśmy przewrażliwieni na tym punkcie, jak również nie te typy charakteru. O to się nie martwię.
Jestem w kwiecie wieku, mam powodzenie u płci pięknej, mimo pewnej dozy nieśmiałości, a wyczekuje tego jednego dnia jak przedszkolak mitycznego Mikołaja. Nie tak to powinno wyglądać. 


I wiecie co?
Wcześniej nawet nie spojrzałem na inną kobietę, ale teraz zaczynam czuć się niczym drapieżnik. Walczę ze sobą, żeby nie zrobić czegoś złego, bo naprawdę kocham ją i chciałbym dzielić z nią resztę życia. Jednak jestem na skraju i wiem, że kiedyś pęknę. Czy to coś złego, że mam potrzeby naprawdę nie większe niż przeciętna osoba?
Kurkazbiurka Odpowiedz

Potrzeby to nic złego, ale zdrada już tak. Jeśli nie da się nic naprawić to lepiej zakończyć związek i dopiero rozglądać się za nowym.

Arina Odpowiedz

Nie pękaj. Zdrada to zdrada i koniec. Co do partnerki jeśli rozmowy i wszystko inne nie pomagają, może trzeba wybrać się do specjalisty. Seksuologa np. Może stało się coś co ją na tym świadomie czy podświadomie zablokowało ze po prostu nie chce. A może nie chce i tyle. Nie ma co brać się pomocy z zewnątrz, lepiej po nią sięgnąć niż się męczyć. Partnerce również powiedz spokojnie to co tu napisałeś, może da jej to do myślenia? Seks w związku jest ważny.

Selevan1

Ta, rozmawiał z nią tysiąc razy, robił wszystko co się da, i na pewno pomoże pokazanie wyznania.

Vampire7

Wbrew pozorom słowa pisane czasem lepiej docierają niż mówione ;)

gummygirl Odpowiedz

- Czy Twoja partnerka bierze tabletki antykoncepcyjne? One potrafią ekstremalnie obniżyć libido
- Zastanów się ogólnie jak czuje się Twoja partnerka psychicznie. Obniżone libido może być przejawem głębszego problemu, np. depresji

FoxyLadie

Zgadzam się. Mój były był fantastycznym kochankiem, czasem sama miewałam kompleksy, że chyba go nie zaspokajam aż tak, jak on mnie. Ale któregoś dnia zmarł ktoś bliski i miesiące po tym po prostu nie mogłam się 'zmotywować' do seksu. Mimo, że było mi po nim lepiej. Po prostu ciało i głowa stwierdziły, że nie i koniec. Miałam nawet dziwne wyrzurty, że przecież nie mam na co narzekać, że seks jest naprawdę świetny, a ja po prostu bez powodu nie chcę. Wyrzuty były też, bo on miał bardzo wysokie libido, ale nigdy mnie do niczego nie zmuszał, a wręcz spełniał wszystkie moje inne potrzeby. A ja nie mogę nawet jednej. Dobijało mnie to jeszcze bardziej.

Myślę, że u twojej dziewczyny jest coś podobnego (depresja nie potrzebuje powodu), tylko nie rozumiem, czemu nie chce walczyć, skoro z wyznania wynika, że macie dobry związek, a ona może na ciebie liczyć.

shitxhappens

Od razu pomyślałam o tym, ze to właśnie tabletki antykoncepcyjne mogą być powodem. Sama odstawiłam niedawno po długim czasie przyjmowania i jestem wręcz zszokowana tym jak przyjmowanie środków hormonalnych mocno wpływało na niski poziom mojego libido.

VampireGrin Odpowiedz

Byłam do niedawna w podobnym związku z podobnym problemem. Tylko że to ja, żeńska strona, miałam większe libido niż mój partner. Dużo rozmów, jakiś tam niby prób, wizyta u seksuologa. Nie daliśmy rady, za bardzo się męczyłam. Seks jest w związku ważny i trzeba się do siebie dopasować. A jak się ma wysokie libido i lubi seks to ciężko żyć z kimś, komu wystarczy raz na rok.

BlondynaWJaponii Odpowiedz

A może twoja partnerka jest aseksualna? Albo chociaż znajduje się na spektrum aseksualizmu?
Ja sama jestem i choć zdarza mi się uprawiać seks, a mój partner potrafi stanąć na głowie bylebym czuła się komfortowo, to ostatecznie w ogóle mnie do tego nie ciągnie.

reverb1234 Odpowiedz

Lew Starowicz na jednym z wykładów zadał pytanie:
- Kto z państwa uprawia seks raz dziennie?
Ręce podniosło jakieś 15% sali.
- A kto raz w tygodniu?
Ręce podniosła duża część sali.
- A kto raz w miesiącu?
Ręce podniosła praktycznie reszta sali.
- A kto raz w roku?
- JA! - entuzjastycznie wykrzyknął jeden ze słuchaczy.
- A dlaczego się Pan tak cieszy? - zapytał Starowicz.
- Bo to już jutro!

Puszczalska15tka Odpowiedz

Byłam w podobnej sytuacji, z tym, że to ja nie chciałam uprawiać seksu, bo czułam przesyt, a naciski partnera dodatkowo umacniały dyskomfort. Moja rada? Rozstanie, ewentualnie (jeśli wytrzymasz, oczywiście), przez 2-3 tygodnie w ogóle nie poruszać tematu seksu, by dać partnerce czas na odbudowanie pożądania. Po takiej przerwie, istnieje szansa, że sama spróbuje zainicjować zbliżenie. Jeśli to jednak nie przyniesie żadnych skutków po miesiącu, to proponuję, abyś odszedł, ponieważ stracicie tylko czas i nerwy.

Salatkaziemniaczana Odpowiedz

U mnie samo. 8 lat razem, niby mnie pożąda, niby mówi mi, ze jestem seksowna, ze mu się podobam, niby mu staje, ale jak przyjdzie co do czego to jednak muszę zadowolić się sama. Seks zawsze był nieziemski i wciąż jest taki, tylko no właśnie... praktycznie wcale go nie ma. 3 wizyty u specjalisty tak go spłoszyły, ze teraz jest tylko gorzej. Serce roztrzaskane, wspólna przyszłość pod znakiem zapytania albo już jej nie ma. Nie chce się poddawać, ale on chyba już to zrobił. Samemu nie zrobisz nic.

xNocnyWedrowiec01 Odpowiedz

Wypowiem się z innej strony. Aktualnie przechodzę przez to samo co Twoja partnerka. Moje libido jest bardzo niskie. Chciałabym coś z tym zrobić, ale szczerze nie bardzo się da. Nawet największe chęci nie pomagają, jeśli nie czujesz podniecenia. Wszyscy skupiają się na tzw poszkodowanym, ale chyba zapominają o tym drugim. Możecie być pewnie, że najgorsze to świadomość bezradności. Kochasz partnera, ale nie możesz zrobić nic aby to zadowolić. Gdy widzisz, jak bardzo się stara i ciężko mu wytrzymać, aleze swojej strony nie ma ognia. Gdy po raz kolejny trzeba mówić "nie, nie mam ochoty" itp. Nie ma nic gorszego od uczucia bycia zepsutym i wybrakowanym.

MalinowyCukier

Ale kiedy ma się świadomość, że ma się gorszy okres a zależy Ci na partnerze można zaspokoić Go na inny sposób, niekoniecznie istnieje sam seks penetracyjny.

Adkalopatka

Mam podobnie. Mój partner ma duże potrzeby, wiem o tym ale sama nie wiem czemu unikam seksu. Choć podejrzewam, że powodem jest to, że ostatnio przytyłam (3kg) i boję się, że mu się nie podobam, głupie, ale jak widzę jakie laski obserwuje np na Ig to jestem zdołowana.. Może dziewczyna ma podobny problem

Selevan1

Wy to serio potraficie tak wywrocic kota ogonem, żeby to wam trzeba było współczuć. Bardzo przydatna życiowa umiejętność.

Unitra

@Adkalopatka: Dlaczego w ogóle Twój chłopak obserwuje jakieś dziewczyny na Ig?

kitsunemi Odpowiedz

Wiem, że różni ludzie, różne libido, a jednak zawsze mnie zaskakuje, gdy czytam takie wyznania i ktoś brak seksu opisuje z taką rozpaczą i pisze, że wręcz musi walczyć z samym sobą, żeby nie zdradzić partnerki.

Nyks

@kitsunemi nie trzeba mieć mega wysokiego libido żeby mieć takie odczucia. Wystarczy, że musisz się wręcz prosić o seks, żeby pojawił się chociaż raz w miesiącu. To jest mega męczące i upokarzające.

titanic

Też mnie to nawet odrobinę przeraża. Seks jest rzeczą ludzką, ale przecież zdarza się, że nie jest się w związku, nie umie lub nie chce się szukać partnerki na jedną noc a płatny seks też nie każdemu odpowiada.

Selevan1

A no. Tak jakby nic innego się w życiu nie liczyło. A seks raz na miesiąc.. No faktycznie, strasznie upokarzajace.

Zobacz więcej komentarzy (35)
Dodaj anonimowe wyznanie