#9wT6a
Dzień jakichkolwiek wyborów wygląda dla dziadków jak święto. Mamy być elegancko ubrani i wszyscy pod rączkę iść do lokalu wyborczego - najlepiej tak, by widzieli nas wszyscy sąsiedzi.
Moment oddania głosu nie jest łatwy, bo dziadek po prostu wyrywa mi z rąk kartę do głosowania - on lepiej wie co jest dobre. Zdarzyła się sytuacja, że musiałam prosić o nową kartę. Każda próba sprzeciwu kończy się śmiertelną obrazą i awanturą wraz z wydziedziczeniem.
Gdy przestałam z nimi chodzić na wybory, szłam o takim czasie i stroju, jaki MNIE odpowiadał - dziadkowie wieczorem dzwonili do znajomego dopytać, czy byłam i w jakim stroju.
I tak dla prawie trzydziestoletniej osoby z wykształceniem prawniczym każde wybory to wizja awantury. Krzyków, że jestem głupia, bo jak tak można głosować, nic nie wiem o świecie i życiu. A w ogóle to szkoda gadać - wyrzekają się mnie... aż do kolejnych wyborów.
A zmuszanie kogoś przemocą, czy podstępem do głosowania na określoną osobę/partię nie jest czasem przestępstwem i prawniczka powinna o tym chyba wiedzieć. Liczba kart do głosowania też jest chyba określona i nie można tak po prostu podrzeć karty i wziąć nowej.
Właśnie też mnie to zastanowiło. Przecież nie mogą wydać nowej karty do głosowania.
Czesto bywam w komisjach wyborczych (szczególnie tych „dziennych”- wydających karty). Dziewczyno, nikt nigdy nie miał prawa wydać ci nowej karty! Liczba wydanych kart MUSI odpowiadać liczbie podpisów wyborców, a wydanie tobie nowej, dodatkowej karty jest przestępstwem, za które odpowiada komisja. Nie wiem, kto chciałby tyle ryzykować. Czlonkowie komisji zwykle się nie znają, jeśli już to pojedyncze osoby z 5-13 osobowych składów.
Wszystkie karty są liczone na godzinę przed glosowaniem. Po glosowanie przelicza sie, ile kart zostalo niewykorzystanych i ile jest podopisów w spisie wyborców (tam, gdzie nalezy sie podpisac), ta liczba musi się zgadzać.
Następnie dopiero otwierana jest urna i znowu przeliczane są wszystkoe glosu, czy zgadzają się z liczbą podpisów (mogą się różnić tylko w przypadku głsów przedartych całkowicie, ale te nalezy opisać i opakować, pozostają w archiwum). Nie ma fizycznej możliwości, by ktoś dał ci nową kartę, to nie jest konkurs rysunkowy w przedszkolu, gdzie jeżeli coś ci nie wyjdzie, pani da nową kartkę.
@Fina,ale od tych majowych wyborów ma być tylko jedna komisja (równocześnie dzienna jak i nocna, czyli odpowiednio wydająca karty, jak i licząca głosy po godzinie 21)? Czy jednak się mylę?
W wyborach do europarlamentu była jedna, ale już samorządowych dwie. Zalezy od wyborow
@Fina a co jeżeli obywatel podpisał się, pobrał kartę, ale dziadek wyrwał mu ją i zagłosował tak jak chce? Dlaczego dziadek ma dwa głosy a autorka jest pozbawiona prawa wyborczego?
@izka8520,w chwili wyrywania karty-przewodniczący komisji powinien zareagować, ponieważ jest to zakłócenie spokoju w lokalu wyborczym.
Czekaj, czekaj.
Zgodnie z zasadami wyborów, podczas głosowania:
- każdy obywatel może otrzymać jedną kartę do głosowania, ponieważ podpisał się raz; ponadto na lokal wyborczy jest przekazywanych tyle kart, ile jest pełnoletnich - najpóźniej w dniu wyborów - obywateli, którzy są na "liście obecności", na której obywatele się podpisują; błędne zaznaczenie, podarcie karty - nie jest usprawiedliwieniem; przepadło - dostało się jedną kartę i tyle;
- jeśli Twój Dziadek tak się zachowuje w lokalu wyborczym; krzyczy na Ciebie, szarpie, wyrywa Ci kartę do głosowania - tak na dobrą sprawę, przewodniczący komisji z lokalu wyborczego powinien zareagować, ponieważ jest to zakłócanie spokoju w lokalu wyborczym.
Gdzie rozumiem wspólne głosowanie, tzn. pójście wspólnie na wybory, aby od razu cała rodzina została odhaczona na liście, aby zwiększyć frekwencję wyborczą, to jednak każdy z nas ma swój rozum i umie postawić "co najmniej dwie linie, które się przecinają w obrębie kratki".
Sama idę wspólnie z Babcią i Mamą na wybory, razem głosujemy, ale żadna z nas nie naciska na żadną, która ma na co głosować. Znamy swoich kandydatów, każda z nas wie, na kogo, która głosuje, ponieważ wcześniej o tym rozmawiamy. Jednak żadna żadnej nie poucza.
Ja jako dziecko nie znosiłam być ciągana punkt 7. do lokalu wyborczego w niedzielę, bo wolałam pospać (jak to dziecko). I bym zrozumiała osobę nastoletnią, która nie ma osiemnastu lat, że jest zmuszana, a nie ma chęci póki co. A jak osiągnie pełnoletność, to się zdecyduje iść na te wybory i zagłosować. Oddać głos można od 7 do 21 (chyba, że wszyscy przypisani do danego lokalu wyborczego zagłosują przed tą godziną, to Przewodniczący może zarządzić zamknięcie lokalu wcześniej).
Skończyłaś? Naprawdę się zastanów trochę, zanim coś napiszesz. Nie znasz się, a wypowiadasz się. Kretynka. idiotka. debilka. Weź się lecz, niech cie zamkną w jakimś zakładzie, bo wszędzie wciskasz coś od siebie, a kłamiesz. jesteś niedouczona, więc się nie odzywaj. Masz chociaż maturę? Zamknij się. Błagam.
@CottonJack, to ty masz chyba coś nie tak z głową...
Zamkniecie lokalu można zarządzić wcześniej, pod warunkiem 100% obecności, ale nie wcześniej niż przed 18.
Otworzyć można w komisjach zamkniętych (domach opieki spolecznej, szpitalach itp) o 10, w takich lokalach glosowac moga tylko pensjonariusze/pacjenci
Jack, to może poprawisz autorke komentarza, jeśli coś źle napisała, skoro jesteś taki mądry. Wyzywać każdy umie.
To jest troll, w każdym kolejnym komentarzu co raz bardziej bluzga, by zwrócić na siebie uwagę.
ZielonaPoduszka, niżej zostało napisane, gdzie ta idiotka popełniła błędy. Niech się nie wypowiada, skoro się nie zna. To proste, nie? Chyba, że mam powtarzać każdy komentarz, który padł. Może gomisram przestanie się wypowiadać, skoro nic nie wie. Dziecko udaje wielce dorosłą. Jakoś wiele osób mi przyznaje racje, że powinna zdechnąć, bo wszystkim przeszkadza i wciska nos tam gdzie nie powinna, a nie ma nic ciekawego do powiedzenia.
Dziecko, pójdź kiedyś na wybory, a potem układaj o nich bajeczki.
1. ŻADNA komisja w kraju nie wyda ci dodatkowej karty do glosowania - to przestępstwo wyborcze, a dwa, że uniemożliwia to poprawne wypelnienie protokołu z przeliczania glosów, przez co system komputerowy go nie przyjmie. Nie wierzę, że o tak ktoś z dobrego serca da ci nową kartę, twój dziadek zagłosuje dwa razy, a komisja to oleje.
2. Glosownie dwa razy, kradzież, wyrywanie karty do glosowanie. Takie akcje kończą się wezwaniem policji. Inaczej komisja ma poważne problemy
3. Awantura w lokalu wyborczym - patrz punkt 2. Komisja wzywa policję.
Komisja może wydać WYŁĄCZNIE jedną kartę.
Nie ładnie jest kłamać..
Ale ściema
No to zaraz. Skoro jesteś osobą z wykształceniem prawniczym to nasuwają mi się dwa pytania:
1) Nie wiesz, że dziadek popełnia przestępstwo zmuszając cię do głosowania na konkretną osobę?
2) Komisja wyborcza nie zareagowała na dziadka zachowanie?
Chyba skończyłaś prawo w Sosnowcu
Na procedurach się nie znam, ale na pewno nie może być tak, jak w komentarzu padło, że liczba kart jest taka, jak liczba osób uprawnionych do głosowania w danym lokalu... bo można też wyrobić zaświadczenie o prawie do głosowania w dowolnym lokalu - wtedy jest się wykreślanym z własnej listy wyborczej i za okazaniem zaświadczenia głosować gdziekolwiek - więc chyba muszą mieć dodatkowe karty... Tam gdzie głosowałam w tym roku było (w momencie mojego głosowania) więcej osób "dodatkowych" niż miejscowych :)
oczywiście nie wiem jak się to ma do wydawania drugiej karty jednej osobie - chodzi mi tylko o samą liczbę kart w lokalu :)
Liczba kart do głosowania ogółem jest mniejsza niż liczba uprawnionych do głosowania, bo w normalnych komisjach nie zakłada się 100% frekwencji. O 12 i 17 przekazuje się dane o frekwencji, jeśli wg wytycznych przekraczają one dany poziom to z jednostki nadzorującej mogą być wydane nowe karty.
By głosować w innym lokalu niż macierzysty musisz to zgłosić odpowiednio wcześniej w swoim urzędzie, zaznaczając, gdzie będziesz głosował. Wtedy twoja karta idzie zamiast do lokalu macierzystego do tego, który wskazałeś. Dostajesz zaświadczenie ze swojego urzędu pozwalające na glosowanie w innym miejscu. Trochę zachodu z tym jest.
Ale nie jest tak, że każdy może wszędzie głosować lub mają dodatkowe karty do glosowania.
tytanic, z góry zakładasz że komuś odmówisz jego prawa do głosowania? Kart jest tyle ilu pełnoletnich osób w okręgu. I nie, nikt nie zakłada, że ktoś nie przyjdzie. Nie mają takiego prawa.
To nie ja zakładam a PKW. W komisji, gdzie oddawałam głos osób uprawnionych do głosowania było 1391 a kart 1056.
Nikomu prawa do głosu nie można odmówić, więc jest furtka - jeśli prognozuje się, że może zabraknąć kart to zgłasza się na tyle wcześniej by nowe karty ewentualnie dowieźć.
Titanic ma rację, poza „komisjami zamkniętymi” gdzie nikt nie moze sie dopisać (szpital, dom pomocy spolecznej) jest mniej kart niz glosujących. Jezeli frekfencja wyniosla 50%, dzwoni sie do miejskiego biura wyborczego, prosi (i wypisuje protokół) o uruchomienie rezerwy kart do glosowania. Biuro wyborcze przywozi nowe karty. Cala procedura.
W mojej komisji dostaliśmy kart 180, uprawnionych bylo 138.
Dzięki Fina, widzę, że jesteś wyborczym ekspertem. Ostatnio byłam w komisji jesienią i nazwy tych organów wypadły mi zupełnie z głowy.
Znalazłam jeszcze coś takiego: Na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania wyborca, który w dniu wyborów będzie przebywał poza miejscem swojego zamieszkania może głosować w dowolnie wybranym przez siebie lokalu wyborczym w kraju, za granicą i na polskim statku morskim.
Czyli to, że z zaświadczeniem o prawie do głosowania można głosować tylko w jednym przypisanym miejscu też nie jest prawdą.
A proszę :) może nie ekspertem, ale zawsze pcham się na przewodniczącą lub zastępcę :) Nie jest prawdą :) można albo dopisać się do spisu, albo wziąć zaświadczenie z gminy i zagłosować w dowolnym miejscu w kraju (bez podania miejscowości). Osoby niepełnosprawne mogą dodatkowo głosować korespondencyjnie lub za pośrednikiem. Wyjątkiem są obwody zamknięte, mają one odrębne przepisy.
@Bibi1991 - potwierdzam, na takich zasadach głosowałam w tym roku :) i kiedyś wcześniej też - dostajesz zaświadczenie, jesteś wykreślony z listy w swoim okręgu wyborczym, a przy głosowaniu zabierają ci zaświadczenie - więc też nie ma opcji, że ktoś zagłosuje więcej niż raz.
Taka z Ciebie prawniczka jak z koziej dupy traba, jeśli takie bzdety tu wypisujesz.
Szczerze to nie wierzę chyba że to naprawdę jakaś mała wioska na skraju kraju, a dziadek jest jakąś ważną osobistością, nie wiem, wójtem albo proboszczem. A nawet w takim wypadku nie wiem czy takie akcje by przeszły.
Nie przeszłyby, tak, jak pisałam wyżej:
1. Po wydaniu dodatkowej karty, jest niemożliwe poprawne policzenie kart do glosowania po jego zakończeniu. Taka komisja siedzi do skutku, aż policzy dobrze, albo wpisuje w rubrykę, że ktoś ukradł im kartę do głosowania, wtedy zaczyna się problem, jak karty były pilnowane. Jedyna opcja to znalezienie osoby, która podpisze się w spisie wyborców i nie zagłosuje lub odda autorce swoją kartę (przestępstwo popełnia ona, autprka i komisja, która nie zareagowała)
2. Komisje kontroluje kilka organów, nigdy nie wiesz kto i kiedy przyjdzie, ani czy jakiś z wyborców tego nie zgłosi.
3. Widzę tu kilka przestępstw wyborczych: zakłócanie porządku w lokalu wyborczym, głosowanie dwa razy, kradzież karty do głosowania, uniemożliwienie głosowania osobom postronnym, wpływanie na wynik głosowania, agitowania podczas ciszy wyborczej, agitowanie w lokalu wyborczym i samo wydanie „nowej” karty autorce. Taka komisja miałaby bardzo poważne problemy.