#0LZr1
Jakimś cudem weszłam do bloku i zaczęłam swoją walkę z klatką schodową. Ledwo żywa otworzyłam drzwi. Byłam tak padnięta, że nawet nie zastanawiałam się, czemu nie są zamknięte na zamek. Jedyne, o czym byłam w stanie myśleć, to sen. Po chwili się poddałam, zamknęłam drzwi i z zamkniętymi oczami osunęłam się po jednej ze ścian.
Nie wiem, na ile odpłynęłam, ale obudził mnie głośny krzyk. Jak się okazało to nie było moje piętro...
Co te uczelnie robią z ludźmi :(
Wiesz coś o tym prawda?
Z własnego doświadczenia może nie, ale coś wiem ;)
Ja wiem... Szczerze to taki trójkąt "wybierz dwa". Życie towarzyskie, naukę, sen. Znam takich, co nie spali po 3 doby, bo imprezy, bo sesja, bo trzeba się uczyć itd. Koniec końców na zajęcia przychodzili jak zombie. Nawet jedna podobna sytuacja się zdarzyła, gdy znajomy, który dosłownie przysypiał na stojąco, wbił do nie swojego pokoju i położył się na łóżku, w którym... kochała się jakaś para XD Od tamtego czasu zażywa nieco więcej snu.
Znam to uczucie! Z tym, że w moim przypadku było to spowodowane moim niedopatrzeniem i nieznajomością rozkładów pociągów. Może opowiem, co mi tam :D
Byłam na Woodstocku. O 5:36 miałam pociąg z Kostrzyna do Gorzowa, a z Gorzowa autobus do mojej miejscowości (do mnie pociągi nie kursują). Razem z koleżanką pobiegłyśmy na jakiś peron, ale spieprzył nam pociąg - nie zdążyłyśmy. Kolejny był o 7:13. Byłyśmy strasznie zmęczone, siedziałyśmy pod ścianą na stacji i oczy normalnie nam się zamykały. Poszłyśmy na peron, z którego miałyśmy odjeżdżać. Był to peron 1, tor 2. Z peronu obok odjechał jakiś pociąg - okazało się, że nasz, bo pomyliłam peron z torem... Kolejny miał być o 9:06, więc czekamy już na DOBRYM peronie. Pociąg miał opóźnienie, wyjechałyśmy stamtąd o 10:30, a o tej miałyśmy najwcześniejszy autobus z Gorzowa do domu... Dojechałyśmy do Gorzowa chwilę po 11, kolejny autobus o 14. No to poszłyśmy do galerii i usiadłyśmy na fotelach, zmarnowane, nie śpiąc prawie 40 godzin. Drzemka dopiero w autobusie... Nie wiem jakim cudem doszłam do domu, ale było to po 15. Spałam aż do 13 następnego dnia.
Dodam, że była to moja pierwsza przygoda z pociągiem i wiem, że na pewno więcej nie pomylę numeru peronu z numerem toru...
Ach ten Woodstock <3 za 1 razem też pogubilam i wsiadłam do pociągu jadącego zupełnie w innym kierunku, dopiero w środku ogarnelam, że coś jest nie tak i biegiem z tymi wszystkimi tobołami na prawidłowy peron ?
Ach ten Woodstock <3 łączmy się i zrobimy spotkanie "Anonimowych wyznań". Ciekawe czy moje woodstockowe wyznanie będzie zaakceptowane :D
Ach ten Woodstock <3 - jak wszyscy to wszyscy. Byłam dwa razy i więcej moja noga tam nie postanie niestety :(
Kapcie a to czemu jeśli można wiedzieć? :D
W tym roku bawiłam się chu*owo jeśli można tak to określić :D i zniechęciło mnie to :P
Kapcie- ja byłam 4 razy. Za 1 razem? Łał! Mega i w ogóle, ekstra zabawa! Do tego wspaniale koncerty i dobre zespoły. Wszyscy ludzie tacy mili, cudowna atmosfera. Za 2 razem podobnie, za 3 już trochę gorzej ale jednak dało się fajnie bawić. Za 4 to już w ogóle masakra :( Nie wiem czy po prostu na takich ludzi trafialam czy co, ale wszyscy tacy chamscy, nie mili.. wiecie o co chodzi :p Tak jakby ta cała atmosfera się psula i coraz więcej gimbazy(bez urazy :*) przyjezdzala żeby się po prostu nachlac i nacpac, no bo przecież rodziców nie ma i nikt ich nie będzie kontrolować..:(
Mi sie podobalo za piereszym razem a bylo to w zeszlym roku, bo bylo to dla mnie cos nowego, obczailam o co tam chodzi, wszystko fajnie i naprawde dobrze sie bawilam. W tym roku mialam juz koncepcje jak spedze tam czas, mialam zajrzec do namiotu Dawca.pl bo naleze do ich klubu, mialam isc posluchac jednego z ulubionych zespolow czyli Koniec Swiata, pozniej na koncert Comy, chcialam poznac nowych ludzi, ogolnie dobrze sie bawic. A wyszlo tak, ze moja przyjaciolka spotkala tam swojego "chlopako-kolege", ktorego poznala tam rok temu i przez caly ten rok ze soba pisali az w koncu sie spotkali "again". Skonczylo sie tak, ze lazilam za nimi jak pies, "chlopaczek" mi ublizal, a posluchalam sobie tylko Comy :(
Nie wiem czemu ale skojarzyło mi się to z Simem zasypiającym ze zmęczenia przed domem :P
Ciekawe, czy autorka zasnęła w równie nietypowej pozycji, jak Simy z najnowszej części gry :P
Niestety, nie dane mi było jeszcze zobaczyć. Póki co męcze poczciwą "2" bo żadne inne niechcą iść na moim mega mocnym laptopie :P
Żałuj, Simowie w tej pozycji wyglądają, jakby zasnęli uprawiając jogę po pijaku :P
Ja ostatnio na mojej wiosce widziałam jednego żula-degustanta śpiącego w pozycji pijackiej jogi... Myślałam, że takie rzeczy to tylko w internetach :-P
Ja bym padła na na zawał gdybym zobaczyła Cię pod moimi drzwiami XD
Miałam podobnie, ale NA uczelni. I to nie jeden raz. W momencie, kiedy mrugałam, powieki ciągnęły moją głowę w dół. Nie wiem, jak to możliwe, ale tak było. :D
Miałam podobną historię. Pukam domu, a mi jakiś facet otwiera. Mieliśmy wtedy remont, więc pomyślałam, ze to robotnik. Juz chciałam mu powiedzieć, ze tu mój dom i żeby mnie wpuścił, kiedy zoriętowałam się, że moje mieszkanie tak nie wygląda. Bez rzadnych tłumaczeń, wybigłam na dwór. Tak, weszłam do złej klatki...
Nie ma to jak zasnąć pod drzwiami w nie swoim domu ^^
Ja na pieszej pielgrzymce do Częstochowy byłam tak niewyspana i wycięczona że zasypiałam idąc...
You not made my day
Aha, fajnie. Nikogo to nie obchodzi XD
@ochnoitsmonday, jak masz głupio komentować to lepiej nie komentuj ;) Pozdrawiam
L0ka, widocznie nowa na anonimowych :)