#Yveli
Zdarzało mi się być świadkiem napadu na klienta w celu kradzieży darmowej karty parkingowej, oglądania jak ktoś przyjeżdża kupić mebel, kupuje go wraz z gumą do żucia, gumę zabiera, a mebel zostawia. Widziałem ludzi wypłacających pieniądze z bankomatu, po to by zostawić je wystające z maszyny ("przecież nikt sobie nie weźmie jak sobie pójdę") wraz z kartą w środku. Pamiętam pana, który opieprzał punkt obsługi klienta: "Jakim prawem wasz sklep ma 20 urodziny, skoro ja w nim od 20 lat kupuję żarówki i mi słabo świecą?!". Byli też ludzie, którzy kupowali jabole w sąsiednim markecie po to, by... wypić go na naszym dziale alkoholowym i się awanturować, że nikt im nie wierzy, że to nie sklepowe - mógłbym długo pisać.
Czemu kontakt z ludźmi uważam za wadę i zaletę? Wada, bo czasami ręce opadają (nierzadko w awanturach), ale zaleta, bo czasami po pewnym czasie walki o stoicki spokój, wybucham śmiechem. Praca ta też mnie nauczyła dystansu do ludzi o poziomie intelektualnym banana.
Ostatnim razem trafiłem na osobistego lidera w rankingu abstrakcji marketowej. Kiedy stałem na przejściu pracowniczym, przybiegł do mnie mężczyzna, który rzucił mokry, zgnieciony paragon o ziemię. Z pełną powagą i dramatyzmem pytał się mnie jakim prawem znalazł to w koszyku. Jak to w ogóle możliwe, że nie pilnujemy takich rzeczy. Po mojej dyplomatycznej odpowiedzi stwierdził, że mało tego. Koszyk w którym go znalazł, został obsrany przez gołębia. Zanim zdążyłem zabrać głos, usłyszałem, że gołąb jest zdalnie sterowany i ktoś nim steruje w taki sposób, by on srał na koszyki. Jak to możliwe, że my mogliśmy tego nie zauważyć?! Mało tego, gołębie to pół biedy. W sklepie znajdują się też zdalnie sterowane muchy, które są nakierowywane na mięso by na nim siadać i na nim też srać. Co by usatysfakcjonować faceta, ironicznie stwierdziłem, że tak to bywa z technologią XXI wieku.
Facet zadowolony wyszedł... by zaraz wrócić. Awanturował się z punktem obsługi klienta, a potem jeszcze raz mnie odwiedził i rzucił na ziemie folię. Tym razem dowiedziałem się, że to jest plastik, a to przecież jest materiał wybuchowy. Odpowiedziałem facetowi, że to całkiem poważna sprawa, więc najlepiej jakby wrzucił do śmietnika. Jak śmietnik wybuchnie, to nikomu się nie stanie krzywda. Facetowi wyraźnie ulżyło, trafił wybuchowym "plastikiem" do śmietnika i zadowolony opuścił mnie, by ruszyć w dalszą podróż.
Koleś jest albo naprawdę bardzo głupi albo mu się nudziło i stwierdzil że jaja z ludzi będzie sobie robił xD
Ukryta kamera? ;D
może był pod wpływem narkołyków .__.
Moja siostra pracuje w Biedronce , pewnego dnia :- przepraszam, gdzie jest szampon Bebilon? -Proszę Pana, Bebilon to mleko dla dzieci. - Co mi Pani mówi ?! To może Bebiko? -Ale to również mleko dla dzieci .Wkurzony odszedł i zaraz wrócił :- przepraszam ten szampon to Pino :D
A myślałam, że Bambino :D
Do dużego sklepu wszedł Pan i pyta obsługi gdzie są musle. Kasjerka posłała go na dział z płatkami śniadaniowymi myśląc, że chodzi o musli. Klient odleciał cały sklep. Wraca i mówi: ,,ale klozetowe,,
Znam faceta, który zamurował w domu tonę węgla na wypadek wojny lub innego kataklizmu..
Nie uwierzylibyście jak bardzo ludzie kochają teorie spiskowe :D To wcale nie musiał być żart ze strony tego faceta.
Kiedyś sobie siedziałam po 3-dniowej 18-stce koleżanki na Plantach w Krakowie, z kubkiem kawy, czekałam na autobus. Podeszła do mnie jakaś Pani, która mówiła, że jestem córką jakiejś Kasi, że to ja, na pewno. Później mówiła, że jestem jej córką i że w końcu się odnalazłam. Tłumaczyłam jej dość długo, że mnie z kimś pomyliła, że mam mamę Jolę itp., że nigdzie się nie zgubiłam... Ta Pani była dość... Nawiedzona. Ok, nie powinnam tak mówić, ale tylko to przychodzi mi do głowy. Ten głos i wyraz oczu.... Wtedy przestraszona uciekłam, ale tak sobie teraz myślę... Może faktycznie byłam do kogoś podobna, do kogoś kto zaginął? Pewnie tej Pani było przykro, że "jej córka" znów ucieka, a ja nie myślałam wtedy w tych kategoriach...
Ta pani pewnie po prostu cierpiała na schizofrenię,albo inną chorobę psychiczną,podobnie jak pan z wyznania ;)
Oby nie pamiętała o tym zdarzeniu i było tak jak mówisz. Bo jednak bardziej przykro by mi było, gdybym ją nieświadomie wtedy zraniła.
Może to jakiś schizofrenik był? ?
Albo to YouTuber był
Też o tym pomyślałam :D
Z tego co czasem czytam na Anonimowych, to może po prostu sobie jaja z was robił ;-)
Powiem tylko tak: niezłe dramy :D
Znam te uczucia, które targają ochroniarzem, bo sam pracuję na imprezach masowych jako ochroniarz. Mógłbym godzinami opowiadać o tym co ludzie mają nawalone w bani. Ostatnio, jeżdżę ochraniać koszykówkę w pewnym mieście i ludzie mnie tam dobijają, bo drą się, że nie mam prawa przeprowadzić kontroli osobistej, a wydałem trochę kasy na uprawnienia, żeby to robić, już nie mówiąc o tym, że robimy im tam o wiele łagodniejszą wersję niż np. na meczach piłki nożnej.
A może ten pan po prostu był chory psychicznie i miał urojenia? Niestety w naszym społeczeństwie choroby psychiczne są nadal tematem tabu, a osoby chore często bywają napiętnowane, wyśmiewane i nieakceptowane... Pracuję z takimi osobami i pracę swoją kocham, choć bywa ciężko ...