#0KlVT
Przyjeżdżali do nas niemal codziennie jedni po drugich, prawie tak jakby u nas mieszkali. Wystarczyło, że popłakali jak im ciężko w życiu, jak nie mają pieniędzy, a mama ich nakarmiła i dawała różne rzeczy. Gdy wracałam ze szkoły i chciałam się uczyć, odrobić lekcje, to nie miałam jak, bo ich dzieci ładowały się do mojego pokoju i grzebały po rzeczach, a jak je wywalałam za drzwi, to były pretensje, bo znajoma mamy przyjechała się wypłakać jak to ma źle, a ja nie mam za grosz empatii, że nawet dzieckiem się nie zajmę.
Ja od początku wiedziałam, że oni wykorzystują moją mamę i mówiłam o tym, ale mi nie wierzyła. Ojciec miał gdzieś – albo był w pracy, albo robił jakieś prace przy domu. Ja i moje rodzeństwo musieliśmy dać wszystko dzieciom znajomych, bo a to nie mieli kredek, a to bloku rysunkowego, a to nożyczek, często pomagaliśmy im odrabiać prace domowe, za co nie dostawaliśmy nawet głupiego „dziękuję”. Jak w końcu zaczęłam odmawiać pomocy, to obrywałam, że jestem nieczuła i bez serca.
Ci znajomi sami mieli więcej kasy od moich rodziców. Mąż jednej koleżanki pracował w Niemczech na stałe, przyjeżdżał tylko na parę tygodni w roku, wysyłał jej dobrą kasę. Mąż drugiej miał firmę, też ładnie zarabiał. Mąż trzeciej pracował jako programista i też ładną kasę zarabiał. Ale jak coś, to oni biedni.
Mój ojciec miał kiepską pracę, bo nie miał wykształcenia, a za granicę nie chciał jechać, mama dorabiała za marne grosze dorywczo. Rodzice łącznie zarabiali o połowę mniej niż rodziny tych sępów. Różnica była taka, że nie było u nas używek, papierosów, alkoholu, nie jeździliśmy na wakacje, ubieraliśmy się w lumpeksach, jedliśmy najtańsze żarcie. Oni za to co roku wakacje w ciepłych krajach, markowe ciuchy, najnowsze samochody, używki, zero oszczędzania.
Wiecie, ja nikomu nie zabraniam mieć nowego samochodu czy jeździć na wakacje do Grecji albo palić papierosów. Ale nie mogę wybaczyć im tego, że przez tyle lat wykorzystywali moją rodzinę, grali biednych, że nie mają jak zapłacić za prąd czy kupić węgla, a sami mieli więcej kasy. Pomijali już kwestie, że wydali ostatnie pieniądze na wakacje, dowiadywaliśmy się od wspólnych znajomych, że byli w ciepłych krajach, a do mojej matki mówili, że chorowali, dlatego nie przyjeżdżali do nas. Mi się od razu zaświeciła lampka, że coś jest nie tak, ale mojej matce nie od razu.
Ja jedynie mogłam najwyżej na wakacje pojechać na wieś do babci, bo ciągle nam kasy brakowało na jakieś luksusy. Oni nie oszczędzali, przyjeżdżali do nas się nażreć, to ich było stać na zachcianki, a nas nie.
W końcu matka zrozumiała i przestała ich zapraszać, to się obrazili. Dopiero wtedy moi rodzice mogli kupić samochód, bo nie musieli już łożyć na tych sępów.
Ale ta Twoja mama naiwna. A ojciec też powinien to ukrócić wcześniej. Raz, drugi można pomóc. Ale nie utrzymywać kogoś.
Bycie dobrym się absolutnie nie opłaca, moja mama też taka jest. Dała koleżance w prezencie samochód, a ta w zamian założyła jej profil na badoo żeby jakieś obrzydliwe creepy do niej pisały.
Można być dobrym bez bycia naiwnym. Z połączenia naiwności/braku asertywności z dobrocią wychodzą takie kwiatki.
Coś tu nie pasuje. Jakby jedna rodzina to się zdarza ale trzy? I przyjeżdżali jedni po drugich a nie na raz czyli mieli jakiś grafik? A na koniec matka przestała ich zapraszać (!?). To w końcu byli zapraszani czy się wpychali sami? Nic tu się nie zgadza w tym opowiadaniu.
Na koniec matka pewnie powiedziała, że mają nie przyjeżdżać, tylko autorka ładniej to nazwała.
Połowa mojej rodziny to takie pasożyty, więc mnie to nie dziwi zupełnie.
Takie wzajemne odwiedzanie się bez zapowiedzi jest bardzo popularne ale w rodzinach Romów. Wiadomo że zawsze są w domu i zawsze mają czas. Tyle że u nich nikt się nie przejmuje lekcjami jeśli w ogóle chodzą do szkoły. Więc dalej coś tu nie gra.
@ExKrement
Serio wierzysz, że tylko u Romów jest coś takiego? Nie bądź śmieszny. Rodziny moich rodziców są z małych miejscowości i dla nich to też było normalne, że wpadali gdzieś bez zapowiedzi. Ba, nawet kilka moich koleżanek próbowało tak robić, ale jasno im powiedziałam, że zawsze muszą się zapowiedzieć, bo pewnie nie otworzę xD
Dzielna mama, należy się jej kebab
Mamuśka która daje się wykorzystywać. Mrrr