#0FTl1
Z rówieśnikami nie dogadywałem się najlepiej, więc uciekłem do raczkującego wtedy świata wirtualnego.
Odnalazłem się na blogu zrzeszającym ludzi, którzy odgrywali postacie lwów.
Każdy kto chciał dołączyć, zapisywał się przez mail, umieszczał własną historię, krótki opis swojej postaci.
Rozmawialiśmy w komentarzach pod notkami, zdjęciami, wymyślaliśmy intrygi i każdy kto chciał dopisywał coś od siebie.
Później przyszedł czas na założenie chatu dla stada. Poznałem tam wspaniałych ludzi, nawiązałem przyjaźnie na odległość.
Zatraciłem się w tym.
Gdy wracałem ze szkoły, robiłem wszystko w ekspresowym tempie, by tylko móc jak najszybciej wrócić do wirtualnego świata.
Żyłem życiem moich 'przyjaciół' ze stada, fantazjowałem, że gdy będziemy samodzielni to zamieszkamy w jednym mieście i będziemy nierozłączną paczką przyjaciół.
Tylko nie zdawałem sobie sprawy, że ludzie w internecie mogą kłamać, że dziewczyna, która opowiadała mi o swoim nowotworze jest całkowicie zdrowa. Że chłopaki, którym się zwierzyłem z miłości do umierającej Julii to tak naprawdę dziewczyny. Że koleżanka, z którą chciałem studiować wcale nie ma 15 lat.
Długo zajęło mi odkrycie prawdy i otrząśnięcie się z fikcyjnych relacji.
Dla większości stada, to była tylko zabawa. Ja przeżywałem wszystkie ich wymyślone problemy na sobie, podchodziłem do nich emocjonalnie.
I tylko nostalgiczna łezka kręci mi się w oku na myśl, że to były jedne z najlepszych relacji w moim życiu. Nawet jeśli nie były prawdziwe.