#09ZA8
Archimedes jest czekoladowej maści labradorem, ale nie było przy nim nic, oprócz jego miski i smyczy, ciężko więc powiedzieć jakich miał przodków i gdzie został kupiony. Jak to pies ze schroniska.
Kilka dni później, kiedy zostaliśmy już najlepszymi kumplami ever, zrobiłam piękną fotę i wrzuciłam na Twarzoksiążkę.
Kiedy mój telefon oznajmił, że mam kilkanaście nowych komentarzy, byłam zachwycona. Dopóki nie zaczęłam czytać. Oto kilka z nich:
- adoptuj, nie kupuj!
- pewnie z pseudohodowli!
- tyle niekochanych psów czeka w schroniskach, a ty kupujesz!
- a papiery masz?!
Lawina hejtu, jaka się na mnie posypała, była ogromna. Zarzucono mnie linkami dot. kwestii prawnej, związków hodowców, kar itp.
Zabolało, zwłaszcza że byli to moi prywatni znajomi, a przy tym nikt tak naprawdę nie interesował się tym, skąd go mam. Zainteresowanie wzbudził tylko "rasowy" wygląd Archimedesa.
Odczekałam jeszcze trochę, po czym wrzuciłam w komentarz zdjęcie dokumentu z pieczątką schroniska, które dostałam (od schroniskowego weterynarza). A potem znacznie zredukowałam sobie listę znajomych.
Kampanie społeczne to dobra rzecz, ale cieszę się, że Archimedes jednak nie umie czytać, bo jak nic wpadłaby psina w kompleksy :D
Imię dla psa cudowne 😊
Wyjaśnienie jeszcze lepsze 😂
Cztery sylaby... Jeśli będzie reagować od razu to pół biedy, ale jak nie...
Nawet gdyby był kupiony, to co w tym złego? Kupione są jakiegoś gorszego sortu czy coś?
Nawet niektórzy użytkownicy tej strony tak myślą. Kilka razy dyskutowałam na ten temat, niestety.
Nie są gorszego sortu absolutnie i też zasługują na milosc i dobre warunki. Chodzi jedynie o to ze kupując psa z pseudohodowli uruchamiamy reakcje łańcuchową. Tzn. ja kupuje psa, często nawet nieświadoma złych warunków w jakich byl trzymany. Hodowca ma puste miejsce i popyt wiec robi kolejne psy które cierpią w zlych warunkach oraz są obciążone genetycznie. Nie kupując tego psa, skazuje go w pewnym sensie na cierpienie (choc zawsze można zgłosić pseudohodowcę), ale nie powoduje ze cierpiało będzie wiele kolejnych psów które pojawią sie na miejscu tego kupionego.
Poza tym kupując psa z nawet pełnoprawnej hodowli, "wypuszczam" w świat zwierzę które de facto jest zbędne, ponieważ w schroniskach siedzą psy które nie mają domów. Produkcja psów będzie uzasadniona i sensowna oraz nie będzie zla dopiero gdy schroniska będą puste. I nie mówcie mi tu o tym ze ktos może chcieć miec rasowego psa bo charakter, bo wygląd, bo jeździ na wystawy, ponieważ to jest kretynizm produkować zwierzęta, które maja nienaturalnie zmodyfikowane latami krzyżowań organizmy, tylko dla własne zabawy. Mam nadzieje ze sie wyraziłam jasno i chociaż jedna osoba zmieni swoj sposób myślenia dzięki mnie
O właśnie. Czekałam na taki głos.
Pomijam kwestie pseudohodowli, ponieważ uważam, że ludzie, którzy je prowadzą oraz ich klienci, powinni otrzymywać wysokie kary, to oczywiste. Ale co złego jest w tym, że ktoś dba o swoje pieski i decyduje się je rozmnażać i sprzedawać? Ty chcesz psiaka ze schroniska, spoko. Ale ktoś chce konkretnego zwierzaka, z rodowodem, którego może wychować od najmłodszych lat. Co w tym złego, bo nie bardzo rozumiem? Idąc Twoim tokiem rozumowania, mamy się nie rozmnażać, ponieważ dzieci przebywają w schroniskach? Przecież to absurdalne. Chcesz zbawiać świat? Gratuluję. Ale nie każdy jest takim altruistą. I nie ma w tym niczego złego. Złe jest takie podejście, które zniechęca wiele osób do adopcji zwierzaków. Jeśli ktoś wpędza mnie w poczucie winy, bo śmiałam kupić pieska, to sprawia, że nigdy żadnego nie zaadoptuję. Bo nie kojarzy mi się to z pomocą, lecz przymusem. To jak weganie faszyści, serio. Więcej to wyrządza szkody, niż pożytku.
Nie wiem, czy wzięłabym do domu, w ktorym jest dziecko, psa ze schroniska. Kto wie, czy jakieś zachowanie nie przypomni mu np agresywnego byłego właściciela i nie rzuci się na to dziecko? Szczeniaka łatwiej wychować i jest pewnie bardziej przewidywalny.
wszystkie pieski są wspaniale😊
Sam mam kupiłem swoją kicie od bardzo dobrego hodowcy, ale jak niektórzy sie o tym dowiadują to od razu gadka szmatka o tych schroniskach... Po prostu nie czuł bym sie bezpiecznie przy zwierzaki ze schroniska i nie mam tyle sił ny takiego zwierzaka wychowywać.
Nic. Absolutnie nic w tym złego.
Ale jest ta cała gadka o hodowlach.
Ale powiedz ludziom, że jak chcą mieć dziecko, to żeby adoptowali zamiast produkować własne.
To zaraz będzie "ale to zupełnie inna sprawa!" i inne takie podwójne standardy.
Ale na tym, że ktoś sobie "wyprodukuje" dziecko, z reguły nikt nie zarabia. Więc bliższym byłoby porównanie, hodowli zwierząt do in-vitro lub np. kupienia dziecka od kogoś innego, żeby mieć pewność, że będzie miało dobre geny.
Chciałabym jeszcze tylko zauważyć, że w schroniskach jest cała masa szczeniaków, które można wychować od małego. To nie jest tak, że do schronisk trafiają tylko dorosłe psy. Wiele maluchów jest porzucanych lub podrzucanych do schroniska.
Jak dla mnie niech każdy robi jak chce, byle legalnie i bez szkody dla swojego zwierzaka, po prostu te dwie rzeczy dla mnie wyglądają trochę inaczej, niż piszecie ;).
Pandzia - "Poza tym kupując psa z nawet pełnoprawnej hodowli, "wypuszczam" w świat zwierzę które de facto jest zbędne, ponieważ w schroniskach siedzą psy które nie mają domów"
Odniose się do tego fragmentu twojej wypowiedzi...
Nie uważam aby mój pies, który jest z normalnej hodowli był zbędny! Bardzo dobrze, że istnieją hodowle z prawdziwego zdarzenia, gdzie hodowcy dbają o każdy szczegół, o to aby psy się dobrze rozwijały i miały dobre geny. Co do psów ze schronisk- nie można mieć pretensji do ludzi, że kupują psa gdy w schorniskach jest tyle biednych piesków... Pretensje należy mieć do rządu, nich zrobić w końcu porządek i zabroni rozmnażania psów bez rodowodów! Niech łapią wszystkie psy i je kastrują. Myślę, że wtedy problem bezpańskich psów zniknie. Nie można nikomu narzucić żeby zaadoptował a nie kupował. Sama nie wzięłabym psa ze schroniska, z problemami itd. Jeżeli ktoś ma czas pracować nad psia psychika i ma do tego chec, to proszę bardzo ja wolę normalnego psa z normalną psychika. A zbędne są psy, które powstaną w skutek zetknięcia się dwóch psów gdzieś na podwórku!!!! Bo psy w hodowli są wyczekiwane i często rezerwowane już długo przed psia ciąża... Pseudohodowle powinny być zamykane a ich właściciele surowo karani!! A wszystkim tym, którzy adoptują życzę szczęścia i miłości waszych zwierzaków. Pies jest psem, kocha swojego właściciela ponad życie nie ważne czy weźmiesz go ze schroniska czy z hodowli, jak będziesz dbać i kochać to to samo dostaniesz w zamian.
Tak samo ludzie, którzy kupują albo adoptują, miłość tych ludzi do swoich pociech jest taka sama!!
Każdy swoje zwierzę kocha tak jak umie. I tego życzę nam wszystkim- bezwarunkowej miłości..
Widzę coś z lekka chorego w tym, że ktoś owszem, chcę mieć psa, ale o dokładnie określonym charakterze, wyglądzie i ułożeniu łap.
Heh, ja przestałam obserwować kilka koleżanek, które po parę razy dziennie udostępniają porzucone pieski, "adoptuj nie kupuj", etc. Częstotliwość tych postów włączyła we mnie absolutną znieczulicę. Fajnie, że tak się przejmują i pomagają, ale każdy temat się w końcu przeje. Poza tym, decyzja o psie, czy to kupionym, czy adoptowanym, powinna być jednak przemyślana, a mam wrazenie, że sporo osób przygarnia psy pod wpływem chwili. Gdybym miała wziąć psa, kupiłabym prawdopodobnie mopsika i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć. Pies to w końcu członek rodziny. To tak, jakby tłumaczyć się z ciąży, bo przecież tyle dzieci po przejściach czeka na adopcję. Porównanie trochę przerysowane, ale uważam, że jest w nim wiele racji.
Ja wole rasowe owczarki niemieckie badz australijskie, ukrzyzujcie mnie za upodobania
Wolimy Cię ukamienować...
Nie zawsze :) Jeśli rodzice byli zdrowi, szczenię nie było przeciążane w okresie wzrostu, a pies jest karmiony dobrym jedzeniem, to ryzyko dysplazji znacznie spada :)
Przeraża mnie nieodpowiedzialność środowisk proadopcyjnych... Psy ze schronisk to są psy po przejściach. U części z nich nie widać skutków złego traktowania, ale u części (wcale nie małej) już tak. I właśnie z takimi psami jest potem problem. Bo ludzie się naczytają "nie kupuj - adoptuj", biorą psa ze schronu "bo on kocha bardziej", a potem się nagle okazuje, że pies jest chory/lękliwy/agresywny. I zamiast otrzymać pomoc, to wpada w jeszcze gorsze problemy, bo człowiek, który miał pomóc NIE MA POJĘCIA jak to zrobić. Oczywiście, psy ze schronisk, to nadal psy z całym "bagażem" tego stwierdzenia - miłością absolutną, oddaniem, radością itd. Ale ukrywanie faktu, że te psy są często zwyczajnie problematyczne i potrzebują DOŚWIADCZONYCH opiekunów to zwyczajna głupota, brak rozsądku i nieodpowiedzialność. Naprawdę, lepiej jeśli na pierwszego psa weźmiemy psa z dobrej hodowli zarejestrowanej w ZKWP (gdzie możemy porozmawiać z ludźmi znającymi rasę i w razie jakichkolwiek wątpliwości możemy uzyskać tam wskazówki), niż psa ze schronu. W takim wypadku gramy w rosyjską ruletkę - możemy dostać świetnego psiaka, ale równie dobrze możemy trafić na psa z traumą, bo pies w schronisku, a pies w domu, to dwa zupełnie różne zwierzęta. Psa w schronisku nie ma kto ani jak dobrze poznać, bo wolontariusze mają pod opieką po kilkanaście/kilkadziesiąt zwierząt, a pies funkcjonuje w niesamowicie specyficznych warunkach.I należy o tym mówić wprost, a nie zamiatać pod dywan, bo "ludzie nie będą adoptować'. No może nie będą, ale dla psa nie ma specjalnej różnicy, czy siedzi w schroniskowym boksie, czy męczy się z opiekunami nie potrafiącymi zaspokoić jego potrzeb behawioralnych i/lub przepracować problemu...
Moim zdaniem nie wszyscy powinni adoptować. Jak się ma małe dzieci lepiej przygarnąć szczenię lub kupić szczeniaka, bo nie znamy charakteru psa i jak zareaguje, ewentualnie jak ktoś nigdy psa nie miał to jak dostanie psa po przejściach to nie będzie wesoło.
Z jednej strony tak, ale z drugiej schronisko nie jest sklepem z pułkami. Można tam przyjść z dzieckiem, psiaka zapoznać (bo pewnie jeszcze długo go nikt nie zabierze) i się łatwo przekonać, jaki charakter ma ten pies. To głupie uznawać, że lepiej kupić psa tylko i wyłącznie dla tego, że tak jest wygodniej. Nie jest, bo potem te dzieci się w ogóle szczeniakami nie zajmują, a takowe wymagają bardzo dużo opieki.
Sama coś o tym wiem, bo szczenię miałam, ale też za młodu średnio podołałam prawdziwej opiece.
@maskotka54
Właśnie rzecz w tym, że w warunkach schroniskowych nie bardzo jest możliwość przekonania się "jaki ten pies jest".
Adoptowałam ASTa, więc procedura była nieco bardziej rozbudowana. Byłam z Hanką na spacerze zapoznawczym, gościłam ją, wraz z jej schroniskową opiekunką na wizycie przedadopcyjnej w moim domu i wydawać by się mogło, że psa poznałam dość dobrze, w różnych warunkach. Dopiero po adopcji wyszła agresja lękowa skierowana na wszystko, co dotyka uszu i ogona. Wyszła też trauma z przeszłości i okazało się, że wybudzony znienacka pies, najpierw gryzie, a potem patrzy co. Okazało się też, że mimo iż na początku pięknie komunikowała się z moim rezydentem, po zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu, zaczęła być wobec Igora bardzo napastliwa, dwukrotnie pogryzła go do krwi, a potem zaanektowała wszystkie miski w domu, w rezultacie czego Igor został pozbawiony dostępu do jedzenia i picia. I to mimo tego, że miski rozłożone były po dwóch krańcach domu.
Ja byłam przygotowana na to, że pies może mieć różne problemy, ale co by się stało, gdyby to małe dziecko pochyliło się, nieostrożnie, nad śpicą Hanką, a nie moja matka? U niej skończyło się na trzech dziurach w twarzy, jak skończyło by się to u dziecka? I co by się stało z psem, gdyby musiała wrócić do schronu, po takim incydencie?
Zmierzam do tego, że pies w schronisku jest wyrwany z normalnych warunków, a więc i nie zachowuje się w sposób normalny dla siebie. Stres jaki towarzyszy przebywaniu wśród ogromnej liczby obcych psów i niemożności realizacji pełni potrzeb behawioralnych, może pewne cechy psiego temperamentu bardzo wyostrzać, a inne - mocno tłumić. To jest ryzyko z jakim należy się liczyć, adoptując psa. Nie każdy człowiek jest skłonny je podjąć. Nie każdy jest w stanie poradzić sobie z problemami, które mogą z psa "wyjść". To też należy zrozumieć.
Ja się z tym spotykam w trochę innym wydaniu, ale nie mniej wkurzającym.
Ktoś na przykład na spotted mojego miasta pyta się o szacowane koszty utrzymania jakiejś rasy, a w odpowiedzi dostaje pierdyliard komentarzy w rodzaju "tylko kup ze zkwp!", "nie kupuj z pseudo!", i tym podobne.
Ludzie, fajnie, że uświadamiacie, ale gościu nie o to pytał...
Co komu do tego skąd mam psa? Ważne, że o niego dbam.
Mnie bawi, jak laska, która ma maltańczyka, udostępnia dość często posty ze stronek, typu "Adoptuj, nie kupuj" XD
@Pusia Może go dawno kupiła, nie była jeszcze świadoma jak teraz. Co ma go wyrzucić i wziąć biedniejszego?
Czy przypadkiem to wyznanie nie było właśnie o tym, że nie każdy rasowy pies musi być kupiony?
Akurat w jej przypadku jest to czysta hipokryzja, z kolei ja sama mam podejście takie, że jest to indywidualna decyzja każdego, kto się pisze na zwierzaka. Jeżeli ktoś chce od małego wychowywać rasowego psa, to moim zdaniem nikomu nic do tego, tak samo, jak ktoś chce jakiegoś zwykłego burka ze schroniska. Cały problem w tych akcjach „Adoptuj, nie kupuj” polega na tym, że przedstawiają adopcję jako coś kolorowego, że każdy pies będzie się rzucać od razu z merdającym ogonkiem, będzie wdzięczny itd., a tak naprawdę wiele z nich może mieć skrzywioną psychikę przez porzucenie, niewłaściwe traktowanie, przebywanie w kojcu etc. Po prostu robi się z tego kult, że ktoś, kto adoptuje psa po przejściach, jest bohaterem, a ten, kto kupuje ze sprawdzonych hodowli, to zwykły buc bez serca. I potem ci wielcy proadopcyjni atakują wszystkich innych, bo jak można myśleć inaczej od nich, jak można woleć rasowca od porzuconego pieska.
Ja nie mam nic przeciwko kupowaniu psa z hodowli a to jęczenie "nie kupuj , adoptuj!" tylko irytuje. Każdy ma prawo wymagać co innego od psa i jeśli schroniskowy pies nie spełnia wymagań to ma prawo kupić psa z hodowli. Legalne hodowle (nie mam na myśli pseudo rzecz jasna) to nie jest produkcja zbędnych zwierząt- w legalnych hodowlach maluszki są zamawiane jeszcze zanim suka zajdzie w ciążę. Jeśli mowa już o zbędnych psach to nie są te z hodowli, tylko te co się rodzą poza hodowlą: w dziczy, na wsiach i w miastach też. Dla mnie to jest śmieszne że "zbędny pies" to jest ten co jest z hodowli (a przecież tam są zamawiane i oczekiwane) a te co się rodzą nieplanowane, poza hodowlami to jakieś lepsze, bo przecież "niezbędne"? Nie rozumiem też tego najeżdżania na kogoś kto sobie kupił lub planuje kupić psa z hodowli żeby adoptował bo tyle smutnych, biednych piesków schroniskach - z tym, że one się tam znalazły nie z winy ludzi którzy chcą sobie kupić z hodowli tylko z winy nieodpowiedzialnych ludzi którzy dopuścili do rozmnożenia zwierząt- i to przede wszystkim ci rozmnażacze powinni wziąć jakąkolwiek odpowiedzialność za to bo jak widać wciąż są bezkarni a za ich bezmyślne działania obrywa się ludziom którzy chcą kupić sobie psa z legalnej dobrej hodowli bo słyszą "nie kupuj, adoptuj!". Co do tego że psy z hodowli są powykręcane/uszkodzone to rozumiem że tu chodzi o np. rasy brachycefaliczne. A nikt nie wie że są rasy użytkowe gdzie na pierwszym miejscu stawia się użytkowość, potem wygląd? Np. rasy myśliwskie, rasy zaprzegowe, rasy psów pasterskich. Na koniec pozdrawiam właścicieli kupionych jak i adoptowanych psów.