#06zgt

Bardzo nie lubię telemarketerów, a rozmowa z nimi to dla mnie prawdziwa gehenna. Po tym, jak kolejny raz musiałem odmawiać pani usiłującej wcisnąć mi kartkę kredytową z funkcją skakanki i maszynki do mięsa, postanowiłem zrobić coś, co chodziło mi po głowie od dłuższego już czasu. Wszystkie numery, z których telemarketerzy do mnie wydzwaniali wrzuciłem na tzw. czarną listę, co jest jednoznaczne z tym, że dzwoniący natną się na moją pocztę głosową.
Kolejnym etapem mego planu było nagranie odpowiedniej wiadomości. Trik polegał na tym, aby rozmówca miał wrażenie, że rozmawia z żywą osobą, więc całość mojego nagrania brzmiała mniej więcej tak: „Halo <tu jakieś 10 sekund przerwy> tak <znowu przerwa> oczywiście <przerwa> mhmmm <przerwa> dobrze <przerwa>” i tak dalej.

Nawet nie wiecie jak wielką radochę sprawiało mi odsłuchiwanie tych „konwersacji” pomiędzy moim głosem z poczty a coraz bardziej zirytowanymi paniami, które były święcie przekonane, że po drugiej stronie słuchawki jestem ja.

Radość moja skończyła się wczoraj, kiedy okazało się, że… wyraziłem zgodę na wzięcie kredytu gotówkowego od jednego z banków, w którym mam założone konto.
Makigigi Odpowiedz

Raczej niemożliwe, ponieważ kredyty są potwierdzane conajmniej przez e-mail.

Amigo123 Odpowiedz

Problem jest taki, że podczas tego jak "leci" nagrana przez Ciebie wiadomośc, nie nagrywa się to co mówi stroną dzwoniąca. Nagranie rozpoczyna się dopiero po Twojej wiadomości, więc ktoś tu ściemnia.

oxoxoxo Odpowiedz

Przecież zostawić wiadomość na poczcie głosowej można dopiero po twoim powitaniu i "beep", wtedy zaczyna się nagrywanie wiadomości. Jeżeli oni nadal słyszeli Twój głos w słuchawce i odpowiadali, nie byłoby to nagrane....

Nvm Odpowiedz

Wyznanie jest ściemą już od momentu jak stwierdziłeś, że odsłuchiwałeś rozmowy. Automatyczna sekretarka zaczyna nagrywać po zakończeniu nagrania głosowego które miałbyś nagrane. Czyli w najlepszym wypadku usłyszałbyś samą końcówkę rozmowy. Już pomijam to, że banki muszą zadać pytania weryfikacyjne, które się od siebie różnią przy każdym telefonie.

wichurka Odpowiedz

ale wiesz że nie da się wziąć kredytu przez telefon? pracuję na infolinii, mamy tutaj różne projekty, w tym kredytowy. Konsultanci umawiają na wizytę w placówce jeżeli wyrazisz zgodę i chcesz ten kredyt wziąć

Antarees

Oczywiście, że się da, co to za bzdury. Sama osobiście tak brałam w mBanku, zresztą lepiej tak, bo rozmowa jest nagrywana i w razie oszustwa konsultanta da się je udowodnić, w przeciwieństwie do wizyty w oddziale.

Vampire7

Potwierdzam, jak najbardziej się da. Niektóre banki mają tak, że musisz się zjawić osobiście, żeby podpisać, ale nie zawsze. A już pozabankowe możesz śmiało brać tylko przez telefon.

wichurka

@Vampire7 co nie zmienia faktu, że trzeba najpierw Klienta przez telefon zweryfikować, czego autor raczej nie mial nagrane.

KluskiRamen

@wichurka wichurka z instagramowego konta z memami?

wichurka

@KluskiRamen eee nie

gomezAddams Odpowiedz

Przeczytaj jeszcze raz pierwsze zdanie. Jeśli nie lubisz - nie rozmawiaj, rozłącz się, nie musisz się z niczego tłumaczyć, bo to oni do Ciebie dzwonią i zajmują Twój czas.

Nalli Odpowiedz

Fajne to wyznanie, takie nie za prawdziwe.

Anonimus85 Odpowiedz

Takie fajne wyznanie i przyznajesz się ostatnim akapitem, że kłamiesz? Spadaj na drzewo.

arnie Odpowiedz

tylko że gdy poczta głosowa nagrywa dzwoniącego powitanie już się nie odtwarza

wichurka Odpowiedz

Zresztą, trochę to chamskie z Twojej strony. Uwierz, że dla wielu telemarketerów rozmowa z Klientami to też gehenna, a zarobić jakoś muszą. Mógłbys więc uszanować czas i pracę drugiego czlowieka, bo sposoby nakłaniania Klientów do kupna czegoś są im narzucane z góry, na przykład nie mogą się rozłączyć jeśli nie spróbują trzy razy i tym podobne. Marnujesz tylko ich czas i nerwy, kiedy w tym czasie mogliby odbyć rozmowę która się powiedzie i chociazby przyniesie im premie do najnizszej krajowej.

AmziToIzma

Pomijając to, że wyznanie jest zmyślone- tacy ludzie często nie szanują czasu osoby, do której dzwonią. Ja wiem, że oni muszą nam coś wciskać, przedstawiać oferty, ale kiedy mówię "nie", to znaczy nie. Miałam mnóstwo sytuacji, w których odmówiłam, pożegnałam się, odlozylam słuchawkę, a za 5min znów zadzwonili. Raz jeden typek, po odłozeniu przeze mnie słuchawki, zadzwonił ponownie dosłownie po chwili i... Po prostu kontynuował gadkę od momentu, w którym skończył! Kiedy moi rodzice mieli jeszcze telefon domowy, odebrałam go, dzwonił jakiś telemarketer. Skłamałam, że jestem niepełnoletnia, a rodziców nie ma w domu (myślałam, że da spokój), to typek KAZAŁ mi podać numer prywatny do rodziców, kiedy powiedziałam mu, że tego nie zrobię, nadal mnie na to namawiał, mam podać i już. Rozłączyłam się, to zadzwonił ponownie pół godziny później. Teraz blokuję każdy taki numer.

Bucik22

@AmziTolzma niestety takie są wytyczne co do rozmów. Jako były telemarketer wiem, że konsultanci są rozliczani z każdego słowa. Jeśli ktoś nie będzie przysłowiowo wciskał czegoś, np 3 razy nie zwalczy obiekcji, to leci się po jego jakości, co jest równoznaczne albo z pojechaniem po wypłacie, albo nawet wywaleniem z pracy. Przykre i smutne, ale prawdziwe. Telemarketerzy wcale nie chcą "wciskać". Znam wiele osób, które mają po tym nawet wyrzuty sumienia. Zresztą, sama byłam taka osobą.

AmziToIzma

Wiem, że takie są procedury, że te osoby muszą "odbębnić" swoją gadkę, ale ludzie, do których dzwonią, mogą czuć się zwyczajnie osaczeni. Ja się tak czuję, kiedy kulturalnie czegoś odmawiam, mówię, że jestem w pracy, nie mogę rozmawiać, a ktoś ma to gdzieś i dalej uparcie nawija, a później dzwoni po oraz kolejny za pół godziny, za kolejne pół godziny itd. Albo sytuacja z facetem, o którym pisałam wcześniej, mówię, że jestem niepełnoletnia, ojca, czyli właściciela telefonu, nie ma, jest na wyjeździe, a ten KAŻE mi podać jego prywatny numer, a po mojej odmowie nadal naciska, zwraca się do mnie już na "Ty", sorry, ale to było po prostu bezczelne. Praca pracą, ale pewnych rzeczy się nie robi.

wichurka

@AmziToIzma opowiadasz o jednorazowym przypadku, który u mnie w pracy na przykład sie jeszcze nie zdarzył (rozmowy są odsłuchiwane). Na projekcie sprzedażowym/ankietowym konsultanci faktycznie muszą 3 razy spróbować nakłonić rozmówcę, ale za wymuszanie numerów dostaliby już ujęte punkty za jakośc, więc nikt tego nie robi. Przykro, że zdarzyl Ci się taki nachalny konsultant, jednak nie mozna wkładac wszystkich do jednego worka. Ankieterzy tez nie czują się fajnie kiedy ktoś ich wyzywa albo robi sobie zarty, jak autor wyznania. Szanujmy czyjas prace i siebie wzajemnie, z czegos trzeba zyc.

wichurka

+u nas jest na przykład tak, że jeżeli nie sprzedasz chociaż jednego produktu w ciągu jakiegos tam czasu to odsyłają Cię do domu nawet po dwóch godzinach pracy. I płacą Ci tylko za te dwie godziny, a nie za 8, na które miałeś faktycznie przyjść. Więc konsultanci są czasem zdesperowani. Dobrze, ze nie pracuję na tego typu projekcie.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie