#06eOO
Moja babcia mieszka na wsi i hoduje kury, a kury, jak to wiadomo, znoszą jajka. W lecie babcia często czeka na małe kurczaczki, na które wszyscy w rodzinie mówimy "cipki". Nie mam pojęcia skąd wzięła się ta nazwa, ale dosłownie wszyscy tak na nie mówią.
Sytuacja wydarzyła się pewnego lata, kiedy ciocia była z moim kuzynem u lekarza. W poczekalni kuzyn nawiązał rozmowę z jakimś innym chłopczykiem mniej-więcej w jego wieku. Rozmowa wyglądała mniej-więcej tak:
Chłopczyk: Masz jakieś zwierzątko domowe?
Kuzyn: Nie mam, a ty?
Ch: Ja mam dwie papugi.
K: Aaa, chciałbym mieć papugi. Ale za to moja babcia ma cipki. Duuużo cipeczek.
Ponoć mina mamy tego chłopczyka była bezcenna.
Nazywanie kurczaków zapewne wzięło się od odgłosów przez nich wydawanych. Małe kurczaki zazwyczaj wydają charaktetystyczne "cip cip"
@Jakistamgosc Też tak mówiłem na kury w dzieciństwie.
Tak się zresztą nawołuje ptactwo - "cip cip, taś taś" :D
U mnie mówiło się cipciaki. XD
O, i u mnie, przypomnieliście mi właśnie :)
Moja babcia wolała kurczaki "cipu cipu cipu cip!!!" Myślę że to może mieć ze sobą coś wspólnego
Nie lubię słowa "cipka, cipki", to brzmi dla mnie tak źle, wulgarnie. Wiem, że jest popularne w nazewnictwie stref intymnych, ale mnie się kojarzy tylko z napalonymi ludźmi 🤷
A dla mnie za to jest to takie określenie "dla dzieci" i zawsze mi dziwnie brzmiało, jak ktoś dorosły tak mówił. Chociaż z drugiej strony nie ma innego dobrego określenia ("srom" mnie po prostu odrzuca), a to generalnie uważam za całkiem urocze, więc ostatnio chyba zaczynam się powoli do niego przyzwyczajać.
W sumie ja też nie lubię tego słowa. Sama nawet nie wiem czemu tak źle je odbieram ale też brzmi dla mnie wulgarnie.
Zaraz ktoś tu przylezie i napisze, że informacja o kondycji zdrowia Twojego kuzyna jest zbędna i niczego nie wnosi do historii :)
Niby kto?
Nie wiem kto, ale nieraz ktoś zarzucał historiom niepotrzebne wątki.
Jak czlowiek troche interesuje sie historia, to sie czasem natrafi na rozne ciekawostki... Nie mowie, ze zrodlem musi byc cos zlego (żenującego), ale to jest jedna z tych tradycji ktorych i tak nie ma wielkiego sensu podtrzymywac i lepiej jest pozwolic im odejsc w zapomnienie.
i nagle mamy nakazać tym wszystkim ludziom którzy jeszcze hodują po te kilka kur na jaja i mięso, czyli w większości na własny użytek, by przestali wołać na kury przy karmieniu, tak jak się wołało od pokoleń by stworzyć jakieś nowe, nowoczesne zawołanie, tak?
jak to czytałam to pomyślałam że mina tej matki musiała być bardzo dziwna tak jakby brzmi to trochę jak zboczona historyjka
Może dla kogoś kto nigdy na wsi nie był. Z tego co kojarzę to chyba w całej Polsce mniej więcej tak się na kury wołało...