#05LVd

Jestem, a raczej byłam nauczycielką, taką prawdziwą, z powołania. Od dziecka wiedziałam, że będę uczyć, a gdy kończyłam szkołę i każdy rozpaczał, że to koniec, to ja uśmiechałam się mówiąc, że "jeszcze tu wrócę".

Skończyłam studia, zrobiłam praktyki i dostałam wymarzony papier.
Choć na początku było ciężko znaleźć pracę, to udało mi się i to nawet w tej samej szkole, do której chodziłam jako mały szkrab, wszystko zapowiadało się pięknie. Byłam wręcz zachwycona. Tak, byłam... przez pierwsze cztery, może pięć lat.

Na początku było fajnie, dzieci do mnie lgnęły, chętnie przychodziły na moje zajęcia, a ja nie narzekałam na tonę kartkówek i sprawdzianów, więc chętnie sprawdzałam je po nocach.

Dlaczego odeszłam, czy przez dzieci? Nie.
Przez rodziców, głównie madki Karyny czy panów Sebastianów, co wpadkę zaliczyli i w dresiku na wywiadówki przychodzili.
Nie chcę wsadzać wszystkich do jednego worka, bo spora część rodziców była normalna, ale reszta...
Pielgrzymki na przerwach i wywiadówkach. Robienie awantur, bo "postawiła pani jedynkę Michasiowi". Ano postawiłam, skoro oddał pustą kartkę. Albo "Brajanek ma tyle uwag, pani się uwzięła!". Ja się uwzięłam? Naprawdę? Nie, ja po prostu miałam dość jego ciągłego siedzenia w telefonie (raz zabrałam mu komórkę, oj... najpierw pisk Brajanka, później Karyny... do tej pory na samo wspomnienie dźwięczy mi w uszach). O wszystko byłam obwiniana ja. Jedynki, uwagi - wszystko przez moją niekompetencję. Próby dyskusji z rodzicami? "Ty gówniaro masz jeszcze mleko pod nosem, nie będziesz mi mówić, jak mam dziecko wychowywać". Ręce opadały, ale to nie koniec absurdów!

Ponieważ mieszkam na wsi i tu jest szkoła, w której uczyłam, to wiadomo, każdy każdego zna. Wyobrażacie sobie, że rodzice potrafili przyjść do mnie do mojego domu i robić mi wyrzuty? Hitem było, jak na podwórku zobaczyłam stojące zapłakane dziecko, które madka podrzuciła mi "na korepetycje". Nie umawiałam się z nią, nie udzielałam korepetycji. Po prostu zostawiła mi małego pod drzwiami jak psa.

Zaczęłam się wypalać, tracić chęci do tego wszystkiego, chodziłam zdenerwowana do tego stopnia, że bałam się pójść do wiejskiego sklepu w obawie, że na kasie spotkam Karynę madkę i znów będę musiała słuchać o tym, że jestem niepoważna i ja sobie zakupy robię, a dziecko biedne siedzi i lekcje odrabia, zamiast się bawić czy grać na komputerze.

Któregoś dnia wróciłam, usiadłam w salonie i się rozpłakałam.
Naprawdę nerwowo mnie to wszystko zaczęło wykańczać. I wtedy mąż usiadł koło mnie i powiedział "A daj sobie spokój, nie męcz się, nie warto". No i miał rację, odpuściłam, dyrekcję powiadomiłam, że po zakończeniu roku odchodzę.
Dziś mam ciepłą posadkę w korpo, co prawda dojeżdżam dosyć spory kawałek, ale pracuję od do i w końcu mam święty spokój.
jacker Odpowiedz

Bo rodzice myślą, że wraz z wysłaniem dziecka do szkoły kończy się ich wkład w wychowanie. Że szkoła ma się wszystkim zająć.

FoxCat

Nie, nie "rodzice", tylko "niektórzy rodzice"! Na 100 rodziców znajdzie się takich 5, i już wszyscy są źli!

Vampire7

A mi się wydaje, że zmieniło się tez podejście do nauczycieli. Kiedyś nauczyciel był autorytetem, trzeba było okazywać mu szacunek. Jak dziecko było nicponiem albo się nie uczyło to dostawało lanie od rodziców i nikt nie obwiniał o to nauczycieli. A teraz roszczeniowe podejścia, nauczyciel jest winny, ze dziecko jest głąbem....

Jakpko537

Vampire7 Dyktatura nauczyciela się skończyła. Ma to swoje dobre i źle strony, ale niewątpliwym faktem jest to, że gdyby takowa się uchowała, to autorka byłaby zadowolona i nadal tam pracowała.

Qzin Odpowiedz

We wrześniu będzie sajgon. Ludzie nie wiedzą że już teraz jest 20 etatów wolnych w moim mieście dla nauczycieli każdego przedmiotu, bo młodzi uciekają z zawodu. Podwójny rocznik będzie miał ciężko.

PrzezSamoH

Zależy od miejsca. Są regiony, gdzie nie ma od lat wolnych etatów dla nauczycieli i dostać pracę w zawodzie bez znajomości jest ciężko. Nie wiem, z czego to wynika.

bazienka Odpowiedz

bylo zadzwonic po policje, ze peta ci sie na opdworku jakies obce dzieckoo bez opieki rodzicow
ciekawe czy w pogotowiu opiekunczym bylaby taka harda

nata

Nie zabraliby takiego dużego (szkolnego) dzieciaka za samo przebywanie bez opieki na cudzym podwórku i to w tej samej wsi.

salviohexia Odpowiedz

Wielka szkoda dla tych dzieciaków, że już nie uczysz. Jednak rozumiem Twoją decyzję i uważam, że dobrze zrobiłaś - własne zdrowie (również to psychiczne) jest najważniejsze!

Dusiolek Odpowiedz

Szkoda dzieci, szkoda Ciebie autorko,bo jednak miałaś powołanie.
Ludzie w dzisiejszych czasach nie doceniają placówek edukacyjnych. Nie doceniają nauczycieli, wychowawców,którzy zajmują się naszymi dziećmi kiedy rodzice wypełniają swoje obowiązki. Sami rodzice wola dac dziecku telefon/tablet byleby sie sobą zajęło. Wiem, ze istnieja jeszcze normalni ludzie, ale zbyt wiele widziałam dzieci na placu zabaw z telefonem. Ludzie! Dziecko w ogóle tego nie potrzebuje! Dziecko potrzebuje nauki, która go ukształtuje. Zabawy, ktora go rozwinie. A nie ślepego gapienia sie w ekran. Potem panuje zdziwienie, że jest tak wiele ludzi z odchylami..

Remirelka Odpowiedz

Ciekawe co autorka napisze za 5 lat o pracy w korpo 😁

Karina1210 Odpowiedz

Chyba musze to samo zrobic ale z moim zawodem...pracuje jako technolog lakiernictwa proszkowego. Pracuje 9 lat i od 9 lat jest tak, ze uczono mnie ze nie mam prawa sypiac, mam byc na kazde zawołanie w pracy itd. Jedynie miałam dobrze wtedy gdy dojezdzałam do pracy 50 km...jeczenia duzo ale mysleli, ze odejde wiec miałam w miare przewage. Ciesz sie masz chociaz meza. Ja mam 34 lata i jestem w rozsypce. Nie mam wsparcia nikogo. A rynek pracy w moim zawodzie zrobił sie gorszy zamiast lepszy. Moze i pracy wiecej ale coraz gorsze warunki pracy tz. godziny a stawki chca tez płącic coraz miejsze. Tez pracowałam w korpo tak jak Ty ale mnie ciepła posadka nie dotyczyła. Miałam zapierdzielać. Mam dosyc. nawet nie mam siły juz zmienic zawodu. A podniesc sie z tego tez.

Dragomir

Nawet rozumiem... Ja tez nie umiem niczego innego niz robie. Tez mam nieraz dosc wszystkiego... Najwszniejsze to miec wsparcie kogos bliskiego. Jak nie masz to daj gg, bede Cie wspieral dobrym slowem ;)

9Lucky8 Odpowiedz

Może spróbuj w mieście tam nie ma tak dużej szansy, że w sklepie spotkasz jakąś "madke"

Dragomir Odpowiedz

No i super. Duzy plus.

Iberys Odpowiedz

Gosia? : D

Anannan

Kamil?

Suomen

I ja!

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie