#00a2x

Muszę to z siebie wyrzucić.

Nasza rodzina od zawsze była biedna i nasz zły status materialny był bardzo widoczny. Chodziliśmy właściwie wyłącznie w ubraniach z lumpeksu, ale takich, na które nawet najskromniejsze osoby nie chciałyby spojrzeć. O ile koszulki i dżinsy jakoś udawało się znaleźć - praktycznie zawsze za duże "bo w końcu urośniemy", tak z butami był problem. Najpierw mama kupowała nam za duże rozciągnięte trampki z lumpka, ale kiedy zauważyła, że źle się nam w nich chodzi, z wielkim żalem kupiła nam po jednej parze nowych. Ile się przy tym napłakała w sklepie, to już pominę.

Wstyd za każdym razem, jak kazała nam grzebać na najniższych półkach w sklepie i szukać nabiału po dacie, zgniłych warzyw i starych wędlin. Gdy ciągnęła nas do mięsnego i na nasze smutne oczy próbowała wyłudzić skrawki, które potem dawała nam do kanapek. Byliśmy wiecznie niedożywieni, brudni, nasze ubrania śmierdziały papierosami i potem. Ani razu nie pojechaliśmy na wycieczkę szkolną, nie mieliśmy nowych książek, ubrań, zabawek.

Spaliśmy w czwórkę w jednym małym pokoju, który zajmowały głównie materace. Do dwunastego roku życia nie miałam nawet biurka, by móc normalnie odrobić lekcje. Zazdrościłam koleżankom ich łóżek, mebli, pięknych kolorowych ścian, ubrań, kosmetyków. Co noc pytałam w myślach Boga, dlaczego ja nie mogę ich mieć. Dlaczego moje życie to walka o przetrwanie, podczas gdy one co pół roku jeżdżą do innego kraju, chodzą na basen, uczą się angielskiego albo gry na instrumentach.

Kiedy miałam szesnaście lat, próbowałam trochę sobie dorobić, opiekując się dziećmi jakichś dalszych ciotek i kuzynek, za symboliczne pięć złotych - dla mnie był to wówczas majątek. Odłożyłam sobie pewną sumkę, planowałam kupić za nią jakieś perfumy, książkę - nigdy nie miałam własnej książki, jedynie pożyczoną z biblioteki. Rodzice jednak dowiedzieli się o moim małym biznesie i od tamtego momentu musiałam im oddawać wszystko co zarobiłam na opiece nad dziećmi i koszeniu trawy u sąsiadów.

Obecnie zbliżam się do trzydziestki. I nadal czuję na sobie ciężar biedy i wiecznego odmawiania sobie przyjemności. Od lat noszę te same ubrania z przeceny, chyba że już naprawdę nie da się ich zaszyć albo doprać. Kostka mydła starcza mi na prawie miesiąc, szampon na trzy. Staram się być w miarę czysta, ale wciąż mam wizję matki, która stoi nade mną i patrzy, ile wody zużywam. Jem tylko tyle, by nie czuć głodu, choć stać mnie na wychodzenie do dobrej restauracji i zamawianie wyszukanych dań. W mieszkaniu mam tylko szafę, materac, stół i dwa składane krzesła. Nadal nikogo nie zapraszam do domu, bo boję się, że nagle z pokoju wyjdzie mój pijany ojciec w samych majtkach i zacznie być agresywny.

Bardzo bym chciała, by ten idiotyczny lęk minął.
MissBennet Odpowiedz

Minie. Musisz o to zadbać!
Piszesz niewiele o swoim dzisiejszym statusie materialnym, nie wiem na co byłoby Cię stać. Ale zacznij powolutku. Może kup sobie najpierw dobrego loda, tak bez okazji. I zauważ jaki jest pyszny. Wytłumacz głosowi w swojej głowie, ze nic zlego nie robisz, że zasłużyłaś, i że lód bardzo Ci smakuje. Potem kup sobie bluzeczkę z wyprzedaży, ale ładną! I codziennie pierz sobie mózg. Nie musisz dziedziczyć biedy. Biedni byli Twoi Rodzice, nie Ty! Twoja bieda jest w Twoim umyśle. Nie pozwól sobie zniszczyć tej przyjemności, jaką jest korzystanie ze swoich, ciężko i uczciwie zarobionych pieniędzy!

Waniliowabeza

Przepraszam, ze troche nie w temacie :) ale z tym lodem...
Pamietam jak babcia dostała znaczną podwyżkę emerytury z okazji 75r.ż. Poszla do sklepu i kupiła sobie loda Magnum z gornej półki. Od tej pory latem, nie kupuje juz lodzikow za 1zł, moja babcia je to co najlepsze. I jak to mówi " A co z tego, ze zebow ni mam zeby ta gruba czekolade gryźć, kto bogatemu zabroni" :D
Ale mimo wszystko nauczona ciezkim życiem oszczedzania, oszczędza.... ale lody za 6zeta kupuje 🤣

Wrath1

Wiadomka, oszczędzanie na wszystkim, ale nie na jedzeniu ;p

dnoiwodorosty Odpowiedz

Ale na papieroski pieniążki było, prawda? 3 paczki i są niedrogie buty. Nowe. Współczuję.

Teraz minimalizm w modzie, możesz dawać, że jesteś ekstremalnie trendy :) Szacun za niekonsumpcyjny tryb życia i niedokładanie się do zaśmiecania planety. Szkoda, że za tym stoi smutne dzieciństwo, ale efekt się liczy.

ohlala

A przestań, nie ma czego chwalić, bo dbanie o planetę dbaniem o planetę, ale zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Nie należy pochwalać tego typu zachowań, nawet, jeśli robisz to w dobrej wierze.

dnoiwodorosty

@ohlala co masz na myśli "tego typu zachowań"?

Kurina3

Minimalizm w modzie :D Ja mam materac, komodę, dwa krzesła i stół, bo będę się niedługo znów wyprowadzała do innego kraju, więc kupiłam niezbędne minimum. Koleżanki kiwają głową z zainteresowaniem, kiedy im mówię dlaczego moje mieszkanie jest puste i dopytują się o nowy trend 😂

chlef123

Kiedy autorka była dzieckiem, papierosy kosztowały około 3 zł. Tak tylko mówię.

AncientDragon

"Kiedy autorka była dzieckiem, papierosy kosztowały około 3 zł"

Pensje oraz inne ceny też były niższe. Za te 3 zł można było kupić więcej niż dzisiaj. Zakładając paczkę papierosów na dwa dni (chociaż to bardzo optymistyczne założenie) w miesiącu szło na papierosy około 45 zł. Przy paczce na dzień to już 90 zł. Spokojnie wystarczy na kupno butów czy jakichś ubrań.

Przeliteraturyzowany

W końcu się zarejestrowałem 😁
3 zł za papierosy. Ja jak miałem 8-10 lat to za cenę 3 paczek fajek można było kupić trampki lub takie niebieskie "halówki". I chodziło się w tym rok lub dłużej, bo były niezniszczalne, w jednej parze butów robiło się wszystko. No chyba, że się wyrosło. Też żyliśmy na niskim poziomie, ale zawsze było co zjeść, choćby pajdę ze smalcem. Czubków butów też nie trzeba było obcinać jak już uciskały. W mojej rodzinie też wszyscy dorośli palili, ale jednak były priorytety. A z drugiej strony był też wpi... za zwinięcie 50 groszy gdy były to ostatnie pieniądze i brakło na chleb.

KlaraBarbara

Kurina3, tylko uważaj by Ci ten materac nie zgnił, ramy do łóżek nie są tylko dla ozdoby

Kurina3

@klara nie martw się, sytuacja jest monitorowana raz w tygodniu przy zmianie pościeli. I już niedługo do wyprowadzki

Anda Odpowiedz

Aż się we mnie zagotowało przy fragmencie, że kazali ci oddawać oszczędności

Hypnosis

@Anda Czyste złodziejstwo i wyzysk. Sterylizacja dla takich osób powinna być refundowana by jak chcą to niech tylko sobie marnują życie.

bazienka

przestalabym pracowac, skoro nic bym z tego nie miala, a hajs szedlby na fajki i alko

tramwajowe Odpowiedz

"Głos którym mówimy do dzieci stanie się ich wewnętrznym głosem", to zdanie jest tak przerażająco prawdziwe. Czasem jak czytam tu takie wyznanie to mi mrozi krew.

Jestjakjest Odpowiedz

Trochę Cię rozumiem. Tyle, że nie było u nas tak skrajnej biedy, ale było skrajne oszczędzanie na wszystkim. Efekt ten sam, w dorosłym już życiu nie potrafiłam wydać na siebie więcej niż konieczne. Też mi źle z tym było. Wyszłam z tego nie małymi kroczkami, to mi nie pomogło, bo jak już sobie na coś pozwoliłam, to potem znowu przerwa i od nowa zahamowania. Rozwiązaniem dla mnie było i nadal jest stała suma na miesiąc, którą MUSZĘ wydać na siebie, poza normalnymi potrzebami, taka stała część mojego budżetu. Na początku nakupiłam za to ubrań w lumpeksie, bo miałam straszny deficyt, a i tak mi tych ubrań szkoda było ubierać, dalej chodziłam w starych. Z czasem jednak miesiąc w miesiąc przybywało i zmieniło się we mnie to nastawienie, ja to MAM i zaczęłam to nosić. Teraz to już kilka lat minęło i w szafie dosyć, kupuję inaczej, nieraz moją sumę przeciągnę, ale już nie mam wyrzutów sumienia, przyzwyczaiłam się do tego. Może Ci to pomoże i też przeznaczysz sobie jakąś sumę na miesiąc poniekąd jako obowiązek do zmiany życia, nie za dużo, a i nie za mało, tak, żeby opłacić za to kilka przyjemności w miesiącu. Warto.
Pozdrawiam i powodzenia :)

Dosiaa97

Super pomysł i gratuluję że Ci się udało ;)

Jestjakjest

Dziękuję, jeszcze Autorce dla motywacji dodam, że jej rodzice też nie wszystkiego sobie w biedzie odmawiali, bo na używki jednak było, tylko że to była jakby część biedy, dla nich oczywista i nie do zrezygnowania. Spójrz i na to bardziej krytycznie Autorko, niech Cię to więcej rozluźni.

flaganapomniku Odpowiedz

MissBennet dobrze mówi, drobne zmiany brzmią sensownie. a może dobrze byłoby zrobić takie, które odmienią twoje otoczenie? może w mniej pustym mieszkaniu, stopniowo ozdabianym podobającymi ci się przedmiotami, czułabyś się bardziej "na swoim"? jakiś kwiatek, obrazek, półka z książkami... oglądałabyś na co dzień rzeczy, które kupiłaś po prostu dla siebie, dla swojej przyjemności, dzięki swoim wysiłkom. mogłoby ci to pomóc na bieżąco przypominać sobie, że nie ma nic złego w sprawianiu sobie materialnych przyjemności, oswajać się.

a może masz jakieś zainteresowania, które porzuciłaś, gdy nie było cię na nie stać? coś, co chciałaś zrobić, ale było to niemożliwe?

zresztą, chyba nawet nie musisz zaczynać od kupienia czegoś dla siebie. może drobny prezent dla przyjaciółki? to też może być droga do uwolnienia się ze sztywnych ram.

zapytaj siebie samej, co byłoby zrobić łatwo: "nadrobić" jakiś niemożliwy zakup z dzieciństwa? zrobić sobie długą, pachnącą kąpiel? poszukaj drogi, która pasuje do ciebie.

komentujebotak Odpowiedz

Obawiam się, że Twoi rodzice byli biedni trochę z wyboru, skoro było ich stać na alkohol.... Współczuję Ci takiego dzieciństwa, zostawilo ślad. Ale Ty nie musisz tak żyć! Zarabiasz sowimi rękami i możesz wydawać tylko na siebie. Wyżej padła rada o małych krokach, kup sobie coś i próbuj odganiać źle myśli. Zasługujesz na to, żeby mieć coś dla siebie!. Może psycholog by Ci pomógł przez to przejść.

SzaraDama Odpowiedz

Jakoś nie ogarniam wyznania. Bieda to jedno , ale "brudne i śmierdzące papierosami ubrania" to drugie.
Można być biednym, ale: paczka papierosów to niemałe pieniądze i nie chce mi się wierzyć w to, żeby matka płakająca, bo nie ma na buty dla dzieci miała na papierosy. Dziwne priorytety.

Ja tu widzę nie tylko biedę, ale też brak zaradności, bo może nie było wtedy pięćsetplusów, ale były zapomogi różnego rodzaju...

Rozumiem biedę, ale będąc biednym można być czystym...

Rokusana

Na praniu pewnie też oszczędzali :(

bobogumizelka

Nie bronię absolutnie rodziców autorki, ale trzeba wziąć pod uwagę, ze te naście lat temu papierosy kosztowały drobne.

AncientDragon

@bobogumizelka Inne rzeczy też były tańsze, podobnie jak i pensje były niższe. Jeżeli rodzice autorki byli aż tak biedni, że nawet na jedzenie ledwo starczało, to tym bardziej papierosy były zbędnym wydatkiem.

Sneha1

#bobu lata temu nie tylko faje były tańsze, ale wszystko. Ubrania, buty i jedzenie też. To rodzice byli takimi sku#wielami, że na karanie i chlanie mieli, ale na jedzenie i podstawowe rzeczy dla dzieci już nie.

Sneha1

*jaranie

WalnieteWariatka Odpowiedz

A jak dokładnie wyglądała sytuacja materialna w domu? Czy potrafiłabyś teraz stwierdzić czy rzeczywiście takiego stylu życia wymagała sytuacja czy może była to też kwestia charakteru matki? Mówię tutaj o tych papierosach i płakaniu matki, że musiała wydać na nowe buty.

A jeszcze jedno mnie zastanawia - jak teraz "meblowałaś" sobie mieszkanie to kupiłaś to co najtańsze albo używane czy nie?

Tak czy siak strasznie smutne jest to co napisałaś.

Vito857 Odpowiedz

To jest prawdziwa patologia - ta, którą przeżyłaś w dzieciństwie.
Czy lęk minie to nie wiem, natomiast możesz stopniowo, krok za krokiem go minimalizować, od czasu do czasu sprawiając sobie np. kawę na mieście czy ciastko, później inne rzeczy.

Zobacz więcej komentarzy (20)
Dodaj anonimowe wyznanie