#00GGs
Przyszedł odpowiedni moment i podjęłam decyzję o rozstaniu. Dowiedziałam się, że 2 tygodnie później miał się oświadczać. Ulżyło mi podwójnie, bo za 2 tygodnie byłoby trudniej to skończyć.
W mojej głowie zapanował spokój, w sercu zagościła radość z życia. Odżyłam. Jednak nie trwało to długo, bo kiedy wracałam do domu mój były ciągle tam był. Tu rodzicom pomagał z komputerami, innym razem po prostu wpadł na herbatkę. Od zawsze miał dobry kontakt z moimi rodzicami, nie miałabym nic przeciwko jakby czasem wpadł do nich. Tylko, że on był u nas codziennie!
Rodzice ciągle byli obrażeni na mnie, że odtrąciłam tak wspaniałego chłopaka i że on biedny cierpi, jak ja mogłam tak postąpić! Nie liczyło się dla nich moje szczęście. Tatuś zapowiedział mi, że on nie zamierza tolerować jakiegoś mojego kolejnego partnera i koniec kropka.
Niedługo później wyprowadziłam się z rodzinnego domu, wynajęłam mieszkanie, w końcu miałam spokój od byłego i ciągłych uwag rodziców jaka to ja zła, bo taki cud z rąk wypuściłam. Długo nie wchodziłam w związki, miałam okazję, ale chciałam po tylu latach odpocząć. Po roku poznałam kogoś, związaliśmy się. Jestem szczęśliwa przy nim, dba o mnie, opiekuje się. To samo jest w drugą stronę.
Rodzina po jakimś czasie została poinformowana o moim obecnym lubym i moim szczęściu . Nie przyjmują do wiadomości jego istnienia, udają, że to nie istnieje. Były nadal u nich siedzi dość często, rodzice pytają kiedy dam mu szansę. Ojciec zarzuca mi, że mogłam być już mężatką. Któregoś dnia zirytował mnie i kazałam mu rozwieść się z mamą i wyjść za mojego byłego skoro tak go kocha.
Kontakt z rodzicami utrzymuję, z byłym mam poprawne relacje. Czekam na dzień, w którym pogodzą się z moją decyzją.
To nie rodzice spędzą życie z Twoim facetem tylko Ty, chociaż wychodzi na to, że bez Twojego byłego nie mogą jednak żyć. Trudno, dbaj o swoje szczęście. A na miejscu byłego mi byłoby już głupio tak przychodzić codziennie.
Widocznie przychodzi, bo nie może pogodzić się z rozstaniem.
No ja nie wiem wyglada to tak jakby z bylym chcieli
To jakaś obsesja, jak dla mnie to chore co robi Twój były. Powodzenia
Jeżeli kogoś się kocha, to robi się wszystko, aby z nim być.
Niejedna by pewnie bardzo chciała takiego faceta ale co zrobić kiedy chemia nie teges!
aska28 to obustronna obsesja. Koleś ma obsesje na punkcie dziewczyny, a jej rodzice na jego punkcie... Jeszcze ślepo wierzą, że tylko on jest jej wart itd. itd. To już niestety czysta patologia.
Ponita jasne ze mozna, a nawet trzeba zawalczyc, ale nie do tego stopnia! Koles ewidentnie jest od niej uzalezniony, a to, jak kazde uzaleznienie, trzeba leczyc! Rodzice tylko poglebiaja jego obsesje! Wedlug mnie Autorka powinna zasiegnac porady psychologa co zrobic w takiej sytuacji - zarowno jak siebie "wybic" z glowy bylemu, jak i rodzicom "wtluc" ze tego zwiazku juz nie da sie przywrocic. Moze ten akurat egzemplarz bylego jest niegrozny, ale, hipotetyzujac, co jezeli za jakis czas cos mu odbije i stanie sie agresywny, chocby psychicznie, zacznie macic starajac sie sklocic rodzine jeszcze bardziej?
Biorąc pod uwage podejście rodziców to nie zdziwiłabym się gdyby to oni mieszali chłopakowi w głowie i mówili, że ma szanse, że autorka ciągle o nim myśli, że jest samotna albo z nowym chlopakiem jej się nie układa i prawdopodobnie to oni ciągle go zapraszają akurat wtedy gdy ona przyjeżdża w odwiedziny.
Twoje szczęście, Twój partner, Twoje uczucia, Twoje życie ;)
Kochani, macie ochotę na pizzę?
Pewnie! 😋
Zawsze i wszędzie.
Czy tylko ja nie lubię takich wyznań...
Takich? Czyli jakich xD
Tak, to tylko ty.
A ja czekam aż na Anonimowych ludzie przestaną się wyżalać :)
Już myślałam, ze jednak Twój ojciec wziął ten pomysł za wspaniały xd
Te komentarze... wyobraźcie sobie teraz ze właśnie przeczytaliscie wyznanie tego byłego. Co by wtedy było? Oczywiście: "Trochę się przez chwilę nie układało, a ta go bezdusznie rzucila i przestała wzracac na niego uwagę"
Proźba do wszystkich:
Zanim napiszcie komentarzzerknijcie na sytuację z każdego punktu widzenia. Tyle razy były wyznania od strony "byłego" w podobnej sytuacji, a wtedy "ona" była "tą złą"
Zmarnowałaś chłopakowi życie....
wybacz, ale to cholernie egoistyczne...
czucie nie wygasa sobie ot tak po czterech latach bycia razem. To znaczy, że nigdy go tak naprawde nie kochałaś. Dziwne, że zorientowałaś się dopiero po czterech latach. Z tym jesteś rok i skąd wiesz, że nagle też nie stwierdzisz, że go nie kochasz? Jedno mnie dziwi, gdyby takie wyznanie napisał chłopak zjechalibyście go od góry do doły, bo jak to tak rzucić biedną dziewczynę, a że napisała dziewczyna to już co innego. Wspieracie ją i pocieszacie. Co to w ogóle za moda na wyżalanie się na anonimowych o biednych dziewczynkach w nieszczęśliwych związkach.