#zvbEP
Na dole wszystko przebiegało w spokojnej, miłej atmosferze, aż tu nagle moją rodzinkę dobiegł przeraźliwy krzyk, jakby kota za skóry obdzierano, czy coś w ten deseń. Moi rodziciele od razu rozpoznali, że to ja. Więc szybko zerwali się z krzeseł i czym prędzej na złamanie karku pobiegli na strych. Niestety, za nimi udała się większość z ciekawskiej rodzinki.
Mama wbiegła pierwsza, za nią tata, tuż za nim rodzice kuzyna. To co ujrzeli, przeraziło ich dogłębnie. Jak do tego doszło i dlaczego nie mam pojęcia. Miałem bowiem zsunięte spodnie i gacie, obok klęczał kuzyn. Ja byłem cały zapłakany. Rodzicielka podbiegła do mnie, przytuliła mnie i spytała, co się stało. Powiedziałem dosyć głośno, że on (wskazałem na kuzyna) ugryzł mi siusiaka. Oczywiście matka kuzyna zaczęła zaraz mówić, że gadam głupoty, itd. Ale jej synek potwierdził, że tak było. Co ją zmroziło. Z kolei moja mama, zaczęła jej pytać, czy on był szczepiony. Ciotka oburzona, że jej syn to nie pies, nie ma żadnej wścieklizny. Do rozmowy wtrącił się jakiś wujek, że trzeba by pojechać do lekarza, i sprawdzić czy wszystko dobrze. Bo możliwe, że ugryzienie może spowodować, że będę niepłodny.
Moja kochana mamusia przestraszyła się nie na żarty. Szybko z ojcem zabrali mnie do domu mojego rodzinnego lekarza, gdzie ten miał swój prywatny gabinet. Mama opowiedziała wszystko doktorkowi. Ten sprawdził co i jak. Stwierdził, że faktycznie widać ugryzienie, ale z pewnością nie będę miał żadnej wścieklizny, a w przyszłości na pewno moi rodzice doczekają się wnuków.
Wracając do uroczystości na której tata przypomniał tę historię - było to pępkowe, bowiem tego samego dnia urodziły mi się bliźniaki. Więc lekarz się wtedy nie pomylił. Szkraby są ewidentnie moje, a nie listonosza, są cholernie do mnie podobne. A jeśli chodzi o kuzyna. To od dwóch lat ma córkę i razem z żoną spodziewają się kolejnej.
O jaaa , co ja czytam xd
Anonimowe wyzwanie czytałeś/aś, a teraz nie wiem co czytasz.
@78FS
A ja nie wiem co Ty bierzesz, ale jutro weź mniej. Może dzięki temu będziesz mieć odrobinę poczucia humoru. ?
Nie pozdrawiam.
I nie wyzwanie, tylko wyznanie ;p
Ale jak doszło dokładnie do tego ugryzienia? xD
Nie interesuj się XD
Tez mnie to zastanawia... dziwny pomysl xD
"- Jak Twój smakuje?
- Mój? Chyba lukrecją, sprawdź sam"
@kolor
lukrecja jest obrzydliwa :x
Lukrecja jest pyszna!
Dajecie minusy bo ktoś powiedział ze lubi lukrecje? Ludzie bez przesady..
Każdy może mieć swoje zdanie na temat lukrecji ;)
W takim razie już wiadomo że mało ludzi lubi lukrecje ;-)
@hasztag
to prawda, każdy, ale nie znaczy że mają cię minusować za jej lubienie :)
chcą się wypowiedzieć-od tego są komentarze.. z resztą co ja tam mogę wiedzieć :x
Emm.... Co to jest lukrecja ? :P
Przeczytałem "osiemnaste urodziny prababki" xd
Ja też,
Osiemnaste urodziny prababki.
To ile lat miała twoja mama jak cię urodziła?
Dopiero po powtórnym przeczytaniu zorientowałam się, że pisało "osiemdziesiąte".
Ja tak samo
On gryzł - ma 2 córki, on był gryziony - ma 2 synów. Czy to jakaś zależność?
Co znaczy pępkowe?
Pępkowe jest wtedy jak się urodzi dziecko. W dniach kiedy jest ono wraz z matką w szpitalu, ojciec stawia wódkę (lub coś innego) i razem z najbliższymi oblewa narodziny berbecia.
Dzięki.
Czy tylko ja odczuwam niedosyt po dobrnięciu do końca tej tajemniczej historyjki...? :D
Rodziciele... Oboje Cie rodzili? xD
ja strasznie nie lubię określenia "rodzicielka" - jak dla mnie to Mama, a nie osoba, która co najwyżej mnie rodzi... Ale dzisiejsze nastolatki chyba tak myślą, niestety.
Też uważam, że to dziwne określenie i tylko tu się z nim spotykam.
Ja spotykam się z tym nie tylko na tym serwisie, ale nie będę wymieniać, bo mnie zbanują za reklamowanie innych stron :P
Przykre jest to, że wielu młodych ludzi mówi o swoich rodzicach "rodziciele" - co kojarzy się z funkcją rodzenia, a nie wychowania dziecka. Nie wyobrażam sobie bym mogła chociaż raz powiedzieć o mojej mamie per 'rodzicielka', zwyczajnie byłoby mi wstyd za to.
Ciekawi mnie czy również w rozmowie mówią : rodzicielko, podasz mi mleko ?
A wyraz "rodzice" już was nie drażni? Przecież to dokładnie to samo, tylko popularniejsza forma...
No mnie nie drażni. Inaczej jest mówić o kimś: mama, a inaczej jest mówić: rodzicielka.
Mnie to denerwuje i tyle, przecież to subiektywna ocena.
No tak, inaczej jest mowic "rodzic" inaczej "rodzicielka". Kolosalna roznica.
dla mnie owszem ;)
@BoaDupiciel
Fajny nick XD
@CukierPuder
Rodzicielka/rodziciel/rodziciele - żadna z tych form nie jest wulgarna, a tym bardziej wiążąca z danymi cechami. Jak wspomniał(a) Saitama - widać zależność między formą rodziciel, a rodzic, gdzie ta druga jest bardzo popularna, a wywodzi się z tej pierwszej. Nie widzę powodu do tego, aby być urażonym. Co do "dzisiejszych nastolatek" - nie każda jest osobą myślącą w sposób opisany przez Ciebie. Jeśli już, mogłabyś okazywać oburzenie podczas używania określeń, jakimi są "stara", "stary" ?
CukierPuder - A jeśli dla mnie "mama" jest tylko rodzicielką? Bo po jej zachowaniu i po tym, jak bardzo za przeproszeniem wywalone ma w moje życie, ciężko byłoby mi nazwać ją mamą ;)
Nie wnikam w wasze sytuacje życiowe.
Napisałam, że dla mnie jest to Mama, oraz że drażni mnie słowo rodzicielka. Możecie się nie zgadzać, mam to gdzieś. To subiektywna ocena.
Myślałam ze kuzyn okaże sie gejem w przyszlosci ?
Hahahahahahahahahahaha ;)
Została Ci blizna? :D