#ztOal
Ostatnio świętowaliśmy dwudzieste urodziny mojego najlepszego przyjaciela. Jak to zazwyczaj po takich imprezach bywa byliśmy już "troszeczkę" podchmieleni więc postanowiliśmy wrócić do mnie, bo mieszkam najbliżej. Gdy już doszliśmy, weszliśmy na klatkę, doszliśmy do moich drzwi *oczywiście bardzo cichutko*. Miałam jednak problem ze znalezieniem kluczy.
Po chwili Paweł postanowił sobie przyklapnąć na taborecie jakieś 2 metry od moich drzwi... Gdy chciałam już powiedzieć "Ty ale ja nie mam tu taboretu" było za późno. Rozległ się krzyk jakby zarzynanego kota i rzucanie kur***i. Okazało się, że mój podchmielony przyjaciel usiadł na wielkim kaktusie! Swoje 20 urodziny skończył na oddziale szpitalnym z kolcami w tyłku.
HAHA przynajmniej nigdy nie zapomni swoich urodzin xD
Hahah " ty ale tu niema taboretu " hahaha
Hahaha