#zsdRO
Dzisiejsze dzieciaki chcą mieć i wiedzieć wszystko.
Jak widzę w markecie, jak mama nie chce kupić dziecku kolejnej zabawki, a to zaczyna drzeć papę, to ja się w środku gotuję.
Ostatnio poszłam do koleżanki wieczorem (ma ona trójkę dzieci), no i stwierdziłyśmy, że zadbamy o dłonie, więc przyniosłam parafiniarkę. To takie spore pudełko z woskiem w środku, który się nagrzewa do wysokiej temperatury. Oczywiście powiedziała każdemu z dziecka osobna, że nie wolno tego dotykać, bo jest gorące. A gdzie tam! Każde po kolei pchało łapy w każde miejsce urządzenia i dwójka się poparzyła. Wielki płacz, no bo przecież nie wiedziały 🤦♀️
Inne dzieciaki potrafią zakładać moje buty i łazić w nich po domu, gdzie dla mnie jest to obrzydliwe.
Za każdym razem milion pytań, skąd się biorą dzieci, a czemu masz tak na imię, a nie inaczej..
A spróbuj kupić sobie cokolwiek słodkiego! Wystarczy szelest papierkiem, a te już są obok i też chcą, a jak podzielisz mały kawałek batona, żeby im starczyło? Wiadomo, nie zostanie nic dla ciebie.
Tak samo maltretowanie zwierzaka... Tłumaczy się: nie bij tego kota, nie noś go, trzeba ładnie głaskać. Po chwili kot znów jest rzucony o ścianę, bo dziecko nie wie, dlaczego kotek drapie.
Do tego nie doceniają starań rodziców, którzy tyrają w pracy, żeby dziecko miało dobrze. I tak ciągle będzie chciało więcej.
Dla wyjaśnienia - ja nigdy nie pchałam się w życie dorosłych, jeśli na prośbę o coś dostałam odpowiedź negatywną, to chwilę się smuciłam i szłam dalej.
Niepotrzebnych mi pytań nie zadawałam, bo po co mi było wiedzieć skąd się biorą dzieci przy budowaniu zamku z piasku?
Ja nie chcę mieć dzieci, to wiem na pewno, bo szkoda moich nerwów.
Dzieci są jak dorośli. Jedni wychowani inteligentni spokojni. Drudzy gbury, bo im się należy, zwyzywaja cię i opluja.
Dorośli też znęcają się nad zwierzętami (i to okrutniej niż dzieci - koty z wyrwanymi pazurami czy drutem wbitym w pysk by nie mogły jeść - to zdarza się ciągle).
Z tą różnicą że dzieci dopiero się uczą i to od woli rodziców zależy kim się staną i czy będą szanować innych. Dorośli robią to z pełną świadomością i premedytacją.
Proponuję jeszcze raz zweryfikować swoje poglądy bo o ile w niechęci do dzieci nie ma nic złego to twoje postrzeganie jest... nawet nie wiem jak to określić. Dziecinne?
Na koniec dodam jeszcze że nie urodziłaś się jako już w pełni wykształcona umysłowo osoba. Do tego trzeba się rozwijać i dzieje się to w różny sposób. Być może byłaś spokojniejszym dzieckiem ale na pewno nie takim jak się przedstawiasz.
Dokładnie! Przecież sami siebie nie możemy ocenić, bo nasze wspomnienia z okresu dzieciństwa delikatnie mówiąc są podkoloryzowane. Były nawet badania na ten temat wspomnień, że niewiele mają wspólnego z prawdą.
Co nie zmienia faktu, że kiedyś dzieci miały znacznie więcej kultury osobistej i takie cuda jak teraz się nie działy. Bliska mi osoba jest nauczycielem i mówi, że na przestrzeni 30 lat zmieniło się bardzo dużo. Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby dziecko po usłyszeniu prośby aby się uspokoiło powiedziało: ,,spierda**j”, ale słownictwo i tak nie najgorsza sprawa. Dzieją się takie rzeczy, że głowa mała, które w czasach mojej podstawówki nigdy nie miały miejsca.
Ja nie lubię koni. Bo wszystkie są na pewno złe.
Dzisiejsze dzieciaki? Czy po prostu dzieciaki? Może byłaś inna, ale nie generalizuj tego.
Nie musisz lubić, możesz ich nie cierpieć, nie chcieć mieć i nie mieć, Twoja sprawa, przecież takich osób jest wiele.
To Twoja znajoma ma problem bo nie potrafi zapanować nad dziećmi, a (o zgrozo!) ma ich troje!
Im więcej się ich ma, tym trudniej zapanować.
Zapewne, ale dzieci nie przynosi bocian, ani nie znajduje się ich w kapuście. Jeśli nie radzę sobie z jednym, to nie staram się o dwa następne/zabezpieczam się...
Nie każdy lubi dzieci, nie każdy musi lubić dzieci.
A zwłaszcza jak ktoś pracuje w usługach, gdzie ma się dość częsty kontakt z hordami bachorów.
Ja za to nie lubię bachorów i matek skrajnych (tych chorych na odpieluszkowe zapalenie mózgu i tych kukułek podrzucajacych dziecko wszędzie byle się nim nie zajmować). Dziecko jak jest małe potrzebuje maksimum uwagi ale i konsekwencji. Jak się nauczy, że gadanie starszych nic mu nie daje (tzn zakaz to wcale nie zakaz bo i tak mogę to zrobić) to będzie miało wszelkie prośby i tłumaczenia w dupie. No ale to wymaga ciężkiej pracy. Dlatego nie cierpię takich rodziców jak wyżej bo dziecko wtedy staje się bachorem - rozwrzeszczanym i egoistycznym. Nie wszyscy powinni mieć dzieci.
To nie wina dzieci, a nieodpowiedzialnych rodziców. Każda głupia potrafi rozłożyć nogi, a każdy głupi włożyć gdzie trzeba. Gorzej później z wychowaniem latorośli jak już się pojawiło. Każdy rodzic musi sobie uzmysłowić, że to od jego podejścia zależeć będzie na kogo dziecko wyrośnie. W końcu przykład idzie z góry. Skoro sami sobie nie potrafią poradzić to niech szukają pomocy, a nie podchodzą olewająco do tematu na zasadzie jakoś to będzie. Byłaś u koleżanki i Ty zwracałaś uwagę dzieciom, że mogą się poparzyć. A gdzie była matka w tym czasie?
Nie lubisz dzieci? Spoko. Ale po co nas o tym informujesz?
A sama masz myślenie rozkapryszonego bachora. Żenada w pełnej krasie. I nie chodzi o sam fakt, ze dzieci nie lubisz. Ale Twój sposób wypowiadania się, pogarda i brak podstawowej wiedzy są żałosne.
Ogólnie chyba nie miałaś nigdy do czynienia z dobrze wychowanym dzieckiem. Bo uwierz mi nie wszystkie takie są jak według twoich opisów