#zoTPh
W przerwie w roku akademickim postanowiłam sobie trochę dorobić, tak więc od niedawna pracuję w centrum handlowym w jednym z większych miast Polski, co ważniejsze na stoisku obok pracuje facet, który bardzo mi się podoba. W pracy czasami rozmawiamy, ciągle wymieniamy uśmiechy, można rzec, że umówienie się na randkę było tylko kwestią czasu, ale no właśnie, było...
Przychodzę sobie więc do pracy, przygotowuję wszystko, siadam na krzesełku i czekam na klientów uśmiechając co chwilę do wyżej wspomnianego chłopaka. Wyciągam z torebki domowy sok z jabłek i bananów, który mam w sylikonowym kubku (niedawno były w Biedronce, takie bidony sylikonowe) i żyć nie umierać, powoli sączę soczek, który z czasem nie chciał z kubka wyjść.
Co robi bardzo mądra ja? Ściska ten kubek, powodując, że nakrętka wylatuje w górę, a zawartość wylewa się na moją bluzkę i spodnie. Kto pija domowy sok z jabłek i bananów ten wie, że konsystencją i wyglądem przypomina wymiociny. Szybka ocena sytuacji i wkurzona zamykam stoisko, biegnąc brudna cała do łazienki. Wstyd niesamowity, ale dobra, dotrę, zmyję, wyschnie. Także nie bardzo patrząc przed siebie biegnę wręcz do toalety i tu po raz kolejny mój pech daje o sobie znać, bo wbiegłam prosto na mojego kolegę, tego do którego po cichu wzdycham i który jak miałam nadzieję nigdy mnie takiej nie zobaczy. Mało tego gdy na niego wbiegłam, zderzyliśmy się tak, że ubrudziłam jego białą koszulę... Ja pobiegłam do łazienki, a za chwilę przyjaciółka przywiozła mi rzeczy na zmianę.
On siedział w tej koszuli do końca dnia i więcej się do mnie nie odezwał. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że to był sok i że go bardzo przepraszam, czy, że wypiorę mu tą koszulę, tylko pokiwał głową i powiedział, że jest zajęty. Od koleżanki ze sklepu obok dowiedziałam się, że rozpowiada wszystkim, że przyszłam skacowana do pracy i zwymiotowałam nie tylko na siebie, ale też na niego :)
No cóż, romans nie powstał, ale przynajmniej dowiedziałam się jaki jest zanim coś się zaczęło, także przegryw przegrywem i pecha mam, ale dzięki soku jabłkowo-bananowemu nie marnuję czasu na frajera.
Popraw mnie jeśli się mylę, ale gdyby to naprawdę były wymiociny to nie miałyby, powiedzmy, innego "zapachu"?
Takie ktore nie są jeszcze przetrawione, nie smierdza :3
Takie nieprzetrawione też śmierdzą, może mniej ale na tyle, żeby poczuć różnicę (nawet czysta woda bez domieszki jedzenia ma nieprzyjemny zapach po zwróceniu :/)
A może zapach jak wygląd, też jest podobny..?
No to raczej szczęście :)
Amen!
Wydaje mi się, że facet strasznie przesadza i wyolbrzymia problem. To tylko koszula, jeżeli go przeprosiłaś i wytłumaczyłaś, to ja nie widzę problemu. Może to nawet i lepiej - ja nie chciałabym spotykać się z kimś to strzela takie fochy i robi problem z niczego.
taka ubrudzona koszula i propozycja, ze sie ja wypierze to fajny początek znajomości, taki trochę filmowy. jakiś głupi ten chlopak 😕
S I L I K O N O W Y Jezu
Silikonowy, Jezu, tak że, Jezu, tę koszulę, Jezu... amen.
*pss pss* słowo "sylikonowy" również jest poprawne, po prostu "silikonowy" jest częściej używane *pss pss*
Jakbyś mu się podobała odwiną by to w żart i by ci pomógł się pozbierać
Ile wy do cholery macie lat? 9?
Jakbyś mu się podobała odwiną by to w żart i by ci pomógł się pozbierać...
Silikon, plastik, grrr.
Przecież plastik jest poprawnie
Papier, szkło..
Może te jabłka były nieco sfermentowane, i stąd taki, a nie inny fetor ubrudzenia :P