#zkskI
Ma niemal 70 l. na karku, zawsze była kochaną babunią, dającą wszystko co kto zechce; smarującą pieczywo grubo i cieszącą się na widok odwiedzających. Miała temperament od zawsze i pokazywała, co jej się podoba, a co nie. Potrafiła krzyczeć, kiedy widziała złe zachowanie i kiedy coś nie przypadło jej do gustu. Jednak częściej była serdeczna aniżeli wściekła jak osa.
Od około 5 l. jest odwrotnie. Ciągle ma pretensje, ciągle jest nerwowa, nic jej się nie podoba, wymagań ma więcej niż ktokolwiek inny, słowami rani kogokolwiek i twierdzi: "jestem już stara i mi wolno".
Boli mnie, kiedy rani moją mamę, a jej córkę. Ma nową bluzkę - ryk, bo własnej matce nie kupi. Chciała iść do pracy - ryk, bo nie może zostawiać własnej matki. Przyniesie jej zakupy - ryk, bo coś jest złej jakości; a jak ciuch, to za mały lub brzydki. Ciągle pretensje, obrażanie oraz branie się na litość - to ją boli, tamto ją boli, jest za gruba, ma największego pecha i wszystko jest bez sensu.
Mama potrafi przyjść do domu, zasiąść w fotelu i płakać, bo coś ją dotknęło. Mówię jej "nie przejmuj się lub chodź do babci rzadziej, by cię doceniła" - to mama nadal łazi tam dzień w dzień i obrywa za staranie się, choć już tak kombinuje, ażeby jej dogodzić, że staje na głowie, by coś babci załatwić.
Jako wnuk pojawiam się tam raz na tydzień. Pracuję, nie mam czasu ani ochoty do niej chodzić. Zawsze dostaję po głowie, jakim niewdzięcznikiem jestem oraz jak kamienne serce posiadam - i od razu leci obelga do mamy, co ona za potwora wychowała; który na pewno nie posprząta jej grobu po śmierci.
Nie wiem gdzie podziała się ta kochana babunia. Czas spędza się z nią trudno, a każda minuta się dłuży. Mama jest uparta i na siłę chce udowadniać jak dobrą córką jest, babcia ma coraz gorszy charakter i wykłóca się o wszystko.
Czasem sam siebie przerażam i życzę jej w myślach śmierci bez większego pomyślunku.
A weź się jej zapytaj, tak na spokojnie, gdzie się podziała twoja kochana babunia. Ciekawe jak zareaguje.
Proste a bardzo mądre rozwiązanie.
Autorze, spróbuj!
Niestety takie uroki starości. Moja prababcia i babcia były takie same. Wiek robi swoje.
Jeśli wykluczy się chorobę to myślę, że najbardziej prawdopodobne jest, że babcia tylko zasłania się starością, żeby móc odwalać takie cyrki. 70 lat to jeszcze nie jest dużo.
Miałem podobnie. Nie z moją babcią, tylko w dalszej rodzinie. Na córce się kobieta wyżywała, obgadywala wszędzie a to u niej na starość zamieszkała. I była jeszcze gorsza, bo opowiadała że chce ją otruć. Za to synuś był najlepszy na świecie. A był to zwykły alkoholik, który przez całe życie pracą się nie zhańbił i w dodatku zanim zachlał się na śmierć to przechlał cały majątek matki bo oczywiście wszystko jemu za życia przepisała. A był to dom na wsi (stary bo stary) i jakieś 10 ha pola. Dla rolnika nie dużo ale dzisiaj na tym terenie w większości są domki jednorodzinne, bo jest to dość blisko dużego miasta. A on to za ułamek wartości posprzedawal żeby mieć na gorzałę. I do końca życia ta kobieta córkę wyzywala a synusia wychwalała. Niektórym ludziom na starość po prostu odpierdala. Nie dziwię się że czekać na śmierć babci
Możliwe, że tak objawia się alzheimer lub demencja. Moją babcię to spotkało, była taka, jak Twoja w wyznaniu. Weźcie ją do neurologa lepiej
Dokładnie, moją babcia ma alzheimera i pierwsze objawy były związane między innymi że zmianą charakteru... Zrobiła się czepialska, złośliwa, paranoicznie zazdrosna. Dobrze ustawione leki pomogły, i to bardzo. Warto jak najwcześniej rozpoznać problem i zacząć leczenie.
Gdzie się podziała kochana babunia, pytasz? Tam, gdzie podziała się młoda i wesoła nastolatka. Tam, gdzie odeszła energiczna młoda kobieta. Niestety, tak działa upływ czasu. Wszystko się zużywa. Serce, wątroba, kości, mózg. A części zamiennych jeszcze nie produkują. Jedni na starość mają problem z poruszaniem, innym zmienia się charakter. Moja babcia nie zawsze mnie poznaje. Ale i tak ją odwiedzam, bo pamiętam jaka była kiedyś. To nie jej wina.
Alzheimer/demencja albo depresja wieku starczego. Może warto pomyśleć o lekach.
Zmiany zachowania u starszych ludzi często są objawem demencji lub alzheimera, niestety. Też to przeszliśmy z babcią. Jak najszybciej do neurologa.
U mnie w rodzinie nagle zmiany charakteru zawsze kończyły się demencja, a to było pierwsza oznaką tej choroby, więc faktycznie może być gorzej. Mam nadzieję, że do czasu aż ja będę stara, eutanazja będzie już legalna w Polsce.
Moze to poczatki alzheimera? Z twojego opisu brzmi idealne... dokladnie tak sie zaczynalo z nasza babcia, z ktora mieszkamy
Jakbym o swoich Dziadkach czytała - wyobraź sobie, że masz tę sytuację x2 - no koszmar! Na pewno są to objawy wieku i mimo, że moi Dziadkowie są pod stałą opieką lekarską (lekarze specjaliści w rodzinie, najlepsze leki sprowadzane z zagranicy itd.), to niestety pewne rzeczy są po prostu konsekwencją upływającego czasu.
Ja byłam jak Twoja Mama - to, co pomogło, to odcięcie się.
Mieszkam na stałe za granicą, wydawałam kupę hajsów na loty, żeby się z nimi zobaczyć (latałam nawet z Australii) - odpuściłam, bo było to kompletnie niedoceniane, w zamian dostawałam tylko narzekanie, że "wszyscy się wyrzekli". Dzwoniłam codziennie, nawet jeśli przy różnicy stref czasowych musiałam specjalnie rano wstawać, albo czekać do późnej nocy (Dziadkowie mieli czas na rozmowę tylko 18-19). W zamian tylko narzekanie i gadanie o śmierci i podobnie wesołych sprawach. Ja byłam wiecznie ta zła, a wnuki, które przyjeżdżały tylko na święta, oczywiście najlepsze i najzdolniejsze.
Teraz dzwonię max. raz na tydzień, wtedy, kiedy mi pasuje. Nie przepuszczam już pensji na loty do Polski, żeby się z nimi zobaczyć. Zauważyłam, że zaczęli znacznie bardziej doceniać te nasze rozmowy razem, są zdecydowanie milsi i bardziej się pilnują z narzekaniem - więc ogólnie mega polecam ograniczyć nieco kontakt. Moja Mama odcięła się od swoich rodziców całkowicie - wyszło to wszystkim na dobre :)
Trzymaj się i nie daj się Babci! Dbaj o Mamę :)