#zdkiI
Teraz, gdy trenuje już od kilku lat, jej przewaga w sile fizycznej nade mną jest aż nadto widoczna, np. podczas siłowania na rękę nie mam z nią najmniejszych szans i po kilku sekundach moja ręka jest przygwożdżona do blatu stołu, mimo że często daje mi fory i pozwala używać obu rąk, jednak mimo tego i tak nie mam szans. Nie ukrywam, że podnieca mnie widok mojej dziewczyny napinającej przede mną swoje mięśnie, a gdy siłujemy się na rękę, to sama myśl o tym, że na pewno przegram wywołuje u mnie podniecenie, a najbardziej lubię momenty, kiedy wygrywa ze mną we wszelakich konkurencjach siłowych na oczach naszych znajomych. Lubię oglądać ich miny, kiedy widzą, że ona wykonuje czynności wymagające dużej siły, a ja tylko siedzę i się przyglądam.
Moja dziewczyna z reguły trenuje na siłowni, ale w domu również ma zestaw hantli. Gdy trenuje w domu, niekiedy próbuję ćwiczyć razem z nią, ale nie jestem w stanie nawet podnieść ciężaru, którym ona się rozgrzewa. Gdyby ktoś nas nagrał, to nadawałoby się to do komedii, bo komicznie musi wyglądać chłopak będący wyczerpany próbą podniesienia najmniejszego ciężaru, gdy obok stoi jego dziewczyna, która bez problemu podnosi ciężar kilkukrotnie cięższy. Od trenowania rzutu oszczepem wyrobił jej się niezły biceps i często nosi koszulki na ramiączkach, żeby było widać jej bicepsy i nie dziwię jej się, bo w przeciwieństwie do mnie ma się czym chwalić. Wszyscy są pod wrażeniem jej mięśni. Gdy organizujemy u siebie w domu jakąś imprezę, to za każdym razem nasi znajomi rzucają jej wyzwanie w siłowaniu na rękę. Niemal zawsze wygrywa. Ja z kolei z prawie każdym przegrywam.
Podoba mi się życie w takim związku, choć przypuszczam, że niewiele osób chciałoby być w związku, w którym dziewczyna jest dużo silniejsza niż chłopak. Ciekaw jestem, czy ktoś z was jest w takim związku lub zna kogoś takiego. Dla mnie taki związek jest idealny.
Witam w klubie. Też jestem silniejsza, wytrzymała i bardziej umięśniona niż mój facet. Z tym, że on też trenuje, tylko co innego. On za to jest ode mnie zwinniejszy i szybszy.
Jeśli wam obydwojgu to pasuje - to nie wiem, po co pisać o tym wyznanie.
Mi się bardzo przyjemnie czytało :P
Jeżeli Tobie się to podoba to spoko. Ja też jestem dużo silniejsza od mojego chłopaka. Mam o wiele większe bicepsy niż On, a podczas siłowania na rękę nie ma ze mną żadnych szans. Ja codziennie trenuje na siłownii, a on to jest chuchro i nie ma siły żeby słoik odkręcić. Od 1,5 roku jesteśmy razem i teraz nie wyobrażam sobie mieć silniejszego chłopaka. Bycie silniejszą zdecydowanie mi odpowiada, Jemu bycie słabszym chyba też :)
Daj znać jak już zajdziesz w ciążę
Spróbuj cuckldu. Będziesz siedział w kącie i bezsilnie upokorzony patrzył, jak ona się zmaga z innymi. Jeden tu już tak robi :)
Taaak.. bo relacja z dwiema partnerkami, które zakochane są także w sobie i seks we troje to dokładnie to samo, co patrzenie upokorzonym, jak jakiś gość rżnie Twoją partnerkę. No normalnie żadnej różnicy. To nic, że nic takiego nie ma miejsca..Pedomir wie lepiej! Tak samo jak wie, że to molestowane, niepełnosprawne dziecko, tak naprawdę molestuje dorosłą kobietę, która wali mu konia, żeby jej się spokojniej go myło.
Idź się leczyć kretynie.
Haha, widać że masz świadomość że to to samo. Cuckoldowcy czasami biorą udział w zabawach. A skoro dla ciebie nie ma różnicy czy homo, bi czy hetero, to jest to dokładnie to samo zjawisko - twoja kobieta zabawia się z kimś innym, ty na to patrzysz a także bierzesz udział. Dokładnie jak napisałem powyżej.
Czyli twoja poliamoria (w ogóle poliamoria) to romantyczna wersja cuckoldu. Wiem że tłumaczysz sobie to na milion sposobów bo trochę niefajnie przyznać się przed sobą samym do tego, ale nie wstydź się. Wszak jest to naturalna dla ciebie forma związku :)
Ale, poważnie. Ty masz jakieś uszkodzenia mózgu? Bo z tłumaczenia, że coś nie jest tym, co opisujesz wysnuwasz wniosek...że jest.
Czekaj..! Czyli, skoro cały czas powtarzasz, że nie chcesz ruchać dzieci to znaczy... że tak naprawdę chcesz! No i wszystko jasne.
Cały czas myślisz o tych dzieciach...masz jakieś skrzywienie. Jak ci mało dwie, weź se trzecią albo jakiegoś chada jak sam nie dajesz rady tego obrobić, ale daj spokój biednym dzieciom, dobra?
Nie. Pedomir. Nie uda Ci się przerzucić na mnie swoich chorych skłonności, ani obsesji. Idź się leczyć. A jak ten cuckold tak cię fascynuje, sen i go wmawiasz, to, na bogów chaosu, weź tą nieszczęsną kobiecinę i bawcie się dobrze.
A mówię o tych dzieciach z dwóch powodów.
Po pierwsze, żeby ci uświadomić, jak głęboko zyebaną jednostką jesteś
Po drugie, by inni użytkownicy wiedzieli, z kim mają do czynienia. Z obleśnym pedo i szurem. Tak, żeby nikt NIGDY nie pomyślał, by cokolwiek co piszesz wziąć jako głos kogoś rozsądnego.
Fascynująca misja, Mistrzu C. :)
Mnie się podobało jak dłuższy czas byliśmy takiej samej siły. Wzięliśmy się za budowę domu i pomimo pracy ramię w ramię, jemu jako mężczyźnie szybciej rośnie masa mięśniowa. Ja zostałam w tyle względem niego. Wciąż jednak potrafię przenieść rzeczy, które dla kobiet są za ciężkie do uniesienia tylko.
Lesio, zapierdziel to nie fitness. Chyba że to Twoje hobby, to może być.
Sport robiony z głową może chronić stawy. Zapierdziel zawsze je zużywa. Tak więc to nie to samo. Ale jeśli chodzi o tężyznę fizyczną, to murarz bez sportu jest silniejszy niż księgowy bez sportu, tak co do zasady.