#zXKTm
Wszystko było fajnie, do czasu kiedy gdzieś o 02:00 rano zaczęła się ulewa i zerwał się wiatr. Było nas czterech, więc cały namiot raczej nie mógł odlecieć, jednak nikt się nie spodziewał, że namiot przerwie się w pół...
Cały dach odleciał, a my zaczęliśmy moknąć na środku łąki. Wbiegliśmy więc do pobliskiego lasu i staliśmy tam do 06:00 rano, kiedy ulewa się skończyła.
Tak mi zbrzydł pobyt na łonie natury, że przez następny tydzień nie wychodziłem z domu :)
Wiatry w namiocie to raczej wątpliwa przyjemność. Ale wspomnienia - bezcenne. Starzy druhowie do dzis pamiętają kto najbardziej pierdział w namiocie.
A można było na szybciocha odwrócić namiot do góry dnem i się pod nim schować 😁
działa na chwilę, ale potem i tak wszystko będzie mokre.
Jak już byli w lesie to można było szybko zbudować szałas i użyć podłogi namiotu do pokrycia z zewnątrz....to jedna z opcji.
E tam, brzmi jak fajna przygoda.
To naprawdę musiał być mocny wiatr albo tropik nie był przypiety jak trzeba.
Nauka na przyszłość:)
Elemelek :)