#zMaYV
Miejsca wolne były na środku i dwa obok mnie. Jako że miał torby, zajął te dwa obok mnie. Ludzie patrzyli na niego z pogardą i raczej nie chcieli, aby obok nich usiadł. Po chwili wyciągnął z torby jakąś zapisaną kartkę i książkę. Kiedy się przyjrzałam, spostrzegłem, że była to książka od języka angielskiego dla początkujących. Myślałam sobie, po co osobie w wieku 60 lat potrzebny angielski...
Po chwili ktoś mnie szturchnął, patrzę, a to ten pan. Zdejmuję słuchawki i pytam się o co chodzi. Zapytał mnie, czy mogłabym mu przetłumaczyć dwa zdania na język angielski, bo on akurat ich nie umie zrobić. Widział, że jestem zmieszana, ale zrobiłam to o co mnie poprosił i oddałam mu kartkę. Widział, że nie bardzo ogarniam to co się przed chwilą stało. Szturchnął mnie ponownie i powiedział mi, że uczy się angielskiego, aby umieć porozumieć się z wnuczką, która ma 6 lat, ale potrafi mówić tylko w języku angielskim. Jego córka wyjechała 15 lat temu do Londynu i niedawno się z nią skontaktował. Ubiera się ubogo i wydaje jak najmniej pieniędzy, aby zarobić na bilet i mieć pieniądze na przeżycie w Anglii. Byłam zdziwiona jego wyznaniem.
Nie oceniajmy człowieka po jego wyglądzie:)
Dobry człowiek... szkoda że tacy ludzie mają ciężko w życiu
Niestety a za przeproszeniem szmaty mają jak u Pana Boga za piecem ;)
Dobry człowiek pełen miłości do osoby, której pewnie nigdy nie widział, albo widział dawno temu. Zastanawia mnie jedna rzecz, skoro on musi zbierać i oszczędzać, to chyba tylko jemu zależy na tym spotkaniu, bo córka by mu pomogła jakoś dostać się do Londynu gdyby było inaczej. :C
Ale może jego córka również żyje bardzo skromnie i nie może mu pomóc?
A może, skoro wyjechała 15 lat temu i dopiero teraz się skontaktowali, zrobił jej jakąś krzywdę, a jedyne co otrzymał od córki po wielu prośbach o zobaczenie wnuczki było "rób jak chcesz, jeśli przyjedziesz, ok, ale ja ci nie będę pomagać"
Opcji jest bardzo wiele, ludzie się zmieniają, przeciez on wcale nie musiał zawsze być dobrym człowiekiem. Oczywiście bez obrazy dla tego pana, o nic go nie posądzam, jedynie podaję jeden z prawdopodobnych scenariuszy :)
Mam nadzieję, że ten pan dotrze do swojej córki oraz wnusi.
Jest jednak coś co mnie zastanawia. Jak można będąc Polką/Polakiem nie nauczyć dziecka mówić w tym języku?
Ja mieszkam w UK, nie jestem patriotką, ale jak będę mieć dzieci nauczę je mówić po Polsku. Nie licząc jakiegokolwiek sentymentu do kraju, komunikacji z Polską rodziną itd. Przecież to dodatkowa umiejętność... Z resztą ogromna, bo Polski to jeden z dwóch najtrudniejszych języków świata.
Dokładnie też nie rozumiem tego jak można będąc Polakiem nie nauczyć swojego dziecka mówić po polsku. Mieszkam we Francji i w klasie mam chłopaka którego tata jest Polakiem. Niestety chłopak nie mówi po polsku :-(
Jak dla mnie coś takiego kompletnie nie ma sensu...
Moja ciocia mieszka w Niemczech, dzieci urodziła już tam, ma już wnuki w wieku powyżej 10 lat:) jak przyjechała z wnuczką do nas, mała miała 5 lat i już mówiła całkiem dobrze po polsku:)
Znów mam drugą ciocię w Chechach. Ona nawet własnych dzieci nie nauczyła polskiego.
Akurat Czeski nie jest aż tak różny od Polskiego, więc jeszcze nie najgorzej...
Przepraszam, że się przyczepię, ale ten tekst słyszę praktycznie od każdego narodu z którym się spotykam:
"jeden z dwóch najtrudniejszych języków świata"
A skąd te bzdury? Z internetu? Który niby jest tym drugim? Przecież wszystkie języki zachodniosłowiańskie mają tak samo złożoną gramatykę jak polski, a wśród zagranicznych slawistów za najtrudniejszy słowiański uważa się raczej czeski... Języki nie kończą się na Europie zachodniej i Dalekim Wschodzie. Słyszeliście o języku tabarasańskim? Ma aż 45 przypadków - dla porównania: polski 7, fiński 15, węgierski ok 28. Ciekawostka - 7 przypadków ma spora część języków na całym świecie, od litewskiego po gruziński i turecki. Jak weźmiemy pod uwagę fonetykę, to polski przy wietnamskim jest jak bułka z masłem. Pismo? W chińskim istnieje ok 50 tysięcy znaków. Wiem, że większość osób lubi sobie porównywać nasz język z takimi jak angielski czy hiszpański, ale pod wieloma względami języki zachodnioeuropejskie są najmniej złożone spośród 7 tysięcy na całym świecie. Czy ktokolwiek robił kiedykolwiek ranking trudności 7000 języków, w tym wymierających?
Ja właśnie zupełnie przeciwnie,jestem patriotka i nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko nie umiało tego języka nawet jeśli mieszkałabym w innym kraju.Chciałabym także żeby oprócz języka czuło przynależność do tego kraju,nie lubię kosmopolitów,a niestety jest ich coraz wiecej.
Ale to dobrze,ze ty mimo wszystko chcesz aby Twoje dzieci znały nasz język:)
@Saitama, owszem przeczytałam to gdzieś dawno (i nie prawda), i wydaje mi się iż chodziło o obecnie używane języki, nie wymierające oraz chodzi mi o język oraz wymowę, nie o pismo. Po za tym Polski ma więcej wyjątków niż zasad. Nie wiem jak z fińskim oraz węgierskim.
@dziewczynawilka, szanuje twoją opinie, ale *kosmopolitan. Tak tylko piszę, żebyś wiedziała jakie jest poprawne słowo, bez hejtu.
@EtheriousNatsuD, a gdzie to przeczytałaś - w książce naukowej, wypowiadał się językoznawca? W internecie krąży bzdurny tekst z takim rankingiem gdzie polski jest na pierwszym miejscu, ale autorem jest zwyczajny koleś, który uczył się tylko wymienionych tam języków - pamiętaj, że to, który jest dla ciebie najłatwiejszy jest zależne między innymi od tego, z której rodziny językowej jest twój pierwszy język. Znam absolwentów filologi słowiańskich z kilku krajów (m.in Stanów, Japonii i Chin), sama tłumaczyłam rosyjski, i większość na to pytanie wskazywała raczej czeski - też ma dużo wyjątków, dźwięk Ř, który nie występuje w innych językach i od długości danej głoski może zależeć znaczenie słowa (przykład: být - być, byt - mieszkanie)
Powiedziałam. DAWNO. I nie pamiętam gdzie. Czytaj proszę ze zrozumieniem, również mówiłam, że się domyślam co do reszty języków o których pisałam. Nie jestem językoznawcą. Mogę się mylić.
Nie rozumiem, jak można swojego dziecka kompletnie nie nauczyć języka ojczystego. Nigdy tego nie zrobię moim rodzicom. Zasługują, by móc pogadać z wnukami.
Czasem dziecko nie może nauczyć się języka. Nie mów 'nigdy' bo jeszcze się okaże że nie będziesz mieć nad tym kontroli i co wtedy? Bedziesz stała nad dzieckiem i zmuszała? Były osoby które takie rozwiązanie proponowały moim rodzicom.
@anonimek94 KAZDE ZDROWE niemowlę nauczy się tyłu języków, w ilu się do niego mówi. Jestem matką migrantką
No i psikus bo nie masz wcale racji. To, że wiele dzieci tak ma nie znaczy, że wszystkie. Poza tym są dzieci które się zaprą i na złość rodzicom nie będą mówić wcale - mutyzm z wyboru, słyszałaś? I co wtedy zrobisz? Będziesz stać i zmuszać aż coś powie?
Dziwna ta jego córka skoro nie nauczyła dziecka Polskiego...przecież to nawet ułatwienie dla dziecka..
Smutne ale prawdziwe :(
Smutne i nieprawdziwe XD akurat bilety do Londynu to są grosze, może 100 zł. Nie trzeba wymieniać całej swojej garderoby, żeby tam polecieć. A ludzie wyglądają jak żule czy złomiarze nie dlatego, że są ubogo ubrani, tylko dlatego, że są po prostu brudni, nieogoleni, daje od nich alkoholem.
Bilet i przeżycie w Londynie. To drugie jednak trochę kosztuje.
Ale nawet jakby hotel w tym Londynie brał, zamiast spać u córki, to to i tak nie ma sensu. Jak chcesz zarobic/zaoszczędzić na wycieczkę, to pierwsze co robisz to zaczynasz ubierać się ubogo? Zresztą nawet jakby gość sprzedał wszystkie swoje ciuchy i zostawił sobie jedna parę spodni i 2 swetry, to przecież dopóki je pierze, goli sie i myje, to nie zacznie wglądać jak żul, żeby aż "Ludzie patrzyli na niego z pogardą i raczej nie chcieli, aby obok nich usiadł.". No mocno podkoloryzowane. Albo przez tego faceta albo przez autorkę.
Oj Mary, jak ja Ci muszę wszystko tłumaczyć :)
Ubrany był nieelegancko, oraz miał ze sobą dwie torby w które mógł zbierać nie wiem, złom, puszki, butelki (o ile można je spieniężyć itp.). Widząc takiego gościa, który grzebie po śmietnikach w poszukiwaniu złomu czy innych wyrzuconych przez kogoś innego rzeczy, co można pomyśleć? Trochę jakiś meneliś czy żuliś, jakiś złomiarz i śmietnikowy łowca.
Oczywiście historia może być wymyślona i napisana dla plusików albo coś, nie upieram się że na pewno nie.
Dzięki Drago =) ale właśnie gdyby było tak jak piszesz, to to by miało więcej sensu. Gdyby gość powiedział, że chce zarobić na bilet, więc zbiera zlom/butelki, czyli szuka dodatkowego zarobku, to spoko. Ale autorka napisała "Szturchnął mnie ponownie i powiedział mi, że [...] ubiera się ubogo i wydaje jak najmniej pieniędzy, aby zarobić na bilet". Przez co historia wygląda, jakby autorka zasłyszała gdzieś historię tego gościa i przepisała po swojemu obsadzając się w roli głównej, jako osoba, która z nim gadała, pomagała tłumaczyć jakieś słówka.
Myślałem że będzie jak w tamtym wyznaniu:
-Co znaczy I love you?
-Kocham Cię
-Ooo naprawdę? :D
Ze starszym panem? :D
No a co to, starszemu panu się nie należy?
Miło, że wyjeżdżając za granicę odrzuciła już całkowicie polski język...
Skąd wiesz, że wyjeżdżając całkowcie odrzuciła język polski? :)
Bo nie rozmawia z córką po polsku, skutkiem tego dziecko zna tylko angielski? Chyba czytanie ze zrozumieniem Cię przerosło.
Tak, kochana córeczka. Szkoda mi tego pana.
Oby mu się udało.
znam tego pana! Mieszka niedaleko mnie, nieraz rozmawiałam z nim na ten temat, serio w porządku gościu :)