#T7hpI
Po zdanej maturze wybrałam się na studia. Z racji tego, że Kuba już pracował, postanowiliśmy razem zamieszkać. W wieku 22 lat zaszłam w ciążę. Zmieniłam studia na zaoczne, Kuba nadal pracował, a nasze wspólne życie nadal super się toczyło.
25 grudnia 2013 roku urodziła się nasza córeczka Zosia. Rok później w ten sam dzień wzięliśmy ślub. Miałam przy sobie dwie najważniejsze osoby. Kubę i Zosieńkę.
W marcu dowiedzieliśmy się, że znów jestem w ciąży. Mimo młodego wieku wiedziałam, że sobie poradzimy. Kuba miał dobrze prosperującą firmę, ja konto w banku z oszczędnościami od rodziców.
6 grudnia Zosia miała w przedszkolu spotkanie z Mikołajem. Razem z mężem wybraliśmy się na to ważne wydarzenie razem z nią. Wracaliśmy dosyć późno. Na drodze było ślisko, padał śnieg. Kierowca jadący naprzeciwko z duża prędkością stracił panowanie nad kierownicą i czołowo w nas uderzył. Obróciliśmy się wkoło, następnie uderzyliśmy w drzewo. Ostatnie słowa Kuby, które słyszałam, to abym walczyła o życie, bo muszę żyć dla Zosi i Fasolki (tak nazywaliśmy nasze jeszcze nienarodzone dziecko). Następnie obudziłam się w szpitalu. Z dzieckiem wszystko było w porządku, ja miałam lekki wstrząs mózgu i złamaną rękę. Zosia straciła dużo krwi, lecz jej stan był stabilny. Kuba... wylądował na oiomie i walczył o życie.
Mój świat się zawalił. W ciągu jednej chwili wpadłam w szał. Płakałam, krzyczałam, błagałam lekarza, aby go uratowali.
Po dwóch dniach mogłam wyjść ze szpitala. Codziennie odwiedzałam Zosię i Kubę. Całkowicie przestałam o siebie dbać. Nie słuchałam lekarzy, miałam kompletnie gdzieś to, że zaraz będę rodzić.
15 grudnia Zosia również wyszła ze szpitala. Oddałam ją pod opiekę moich rodziców, sama natomiast siedziałam całe dnie przy Kubie, który cały czas był nieprzytomny.
Dokładnie w 2 urodziny Zosi, a w naszą 1 rocznicę ślubu, na świat przyszło nasze drugie dziecko. Zaraz po porodzie zadzwoniłam do mamy, aby przywiozła mi Zosię, gdy już to zrobiła, pielęgniarka z dzieckiem na ręku zawiozła mnie na salę, na której leżał Kuba. Trzymając go za rękę tuliłam w swoich ramionach dwie córeczki. Czułam, że to nasze ostatnie wspólne chwile. Chwile spędzone w czwórkę.
Na drugi dzień Kuba umarł. Wiedziałam, że czekał tylko na to, aby narodziło się nasze drugie dziecko - Wiktoria. Wiktoria, bo zwycięstwo. Zwyciężyła dla siebie, dla Zosi, dla mnie, dla Kuby.
Mimo że Kuby z nami nie ma, ja wiem, że on nad nami czuwa.
Gdyby nie ta gadka o ostatnich słowach i to "dokładnie w drugie urodziny, a w rocznicę ślubu", a następnie o śmierci idealnie po zobaczeniu dziecka, itp. itd., to bym uwierzyła w to wyznanie.
Właśnie. Urodziła dziecko a potem wzieła ślub czy odwrotnie? :D
Bo to byla rocznica slubu ktorm wzieli po narodzinach Zosii. A narodzila sie wiktoria po tym roku akurat po tym zdarzeniu. Nauczcie sie czytac ludzie..
Mnie bardziej zastanawia, że dziecko które ma 1 rok i 10 miesięcy chodzi już do przedszkola.
popłakałam się..dużo szczęścia dla Ciebie i dziewczynek!bądź silna dla nich:)
Też się popłakałam :<<<
Dużo jest takich przedszkoli, w których organizują mikołajki dla niespełna dwulatków w NIEDZIELNE wieczory?
@hej to wyznanie jest na 100% zmyślone.Szkoda że tylko my to widzimy.
zaręczyny w studniówkę, a kilka słów dalej pisze, że miała 20lat
Żaden kościół ani urząd nie udziela ślubu 25 grudnia.
W wieku 20 lat notabene może być studniowka w technikum
No i kto chodzi w ciąży 10-11 m-cy. I w jakim szpitalu wysyłają do domu po 2 dniach przy wstrząśnieniu mózgu.....
@alexi, a to akurat nieprawda. Moi znajomi też brali w kościele 25. grudnia. Kiedyś to było bardziej popularne, nie wiem jak teraz. Ale co do reszty się zgadzam.
Piękne wyznanie
Trzymaj się :*
Wyczuwam domorosłą pisarkę i nadmiar holywoodzkiej tragedii.
Czy tylko mi się wydaje że te wyznanie jest zmyślone? Jest zbyt dużo zbiegów okoliczności np:"dokładnie w 2 urodziny Zosi, a w naszą 1 rocznice na przyszło nasze drugie dziecko."
*na świat
W dodatku o ciąży dowiedziała się w marcu, dajmy na to nawet na koniec, więc termin musiałaby mieć na pierwszą połowę grudnia, a po takim wypadku i ogromie stresu trochę dziwnym wydaje się przenoszenie ciąży.
No i to wieczorne spotkanie z Mikołajem w przedszkolu niespełna dwulatki w NIEDZIELĘ.
@hej, nie no, jak 25. marca się dowiedziała to 25. grudnia mija 9 miesięcy. To akurat dobrze policzyła.
Trzymaj się! Miałaś wspaniałego meża i teraz on jest waszym aniołem stróżem i na pewno jest z Was bardzo dumny!
Kto w to wierzy
Znowu jestem bliska płaczu...:(
Prawdziwa miłość...
Życie jest tak bardzo niesprawiedliwe...
Dużo siły dla Ciebie autorko, masz dla kogo walczyć!