#zCPFh
Nie jest jeszcze tak źle, gdy robi to Polak albo inny nie-Anglik, bo używa prostszych fonemów. Ale rodowici Anglicy – nie mówiąc już o Szkotach czy innych Australijczykach – mówią jakby mieli kluskę w buzi (kto oglądał „Misia”, ten kojarzy scenę na lotnisku). A że angielski składa się w 60% ze słów jednosylabowych, przy niewyraźnej wymowie brzmią tak samo. Kontekst nie zawsze pomaga.
Jedź na wyspy, rozmawiaj z autochtonami i od razu Twój poziom angielskiego się poprawi. Rozmawianie w danym języku da lepsze efekty niż zakuwanie z książek.
Uczyłem się niemieckiego w liceum, nawet zdawałem mature z tego języka, a i tak więcej nauczyłem się w pracy rozmawiając z Niemcami.
I to wyznanie reprezentuje poziom uczelni w tym kraju. Student po 3, czy nawet 5 latach nauki i tak nie ogarnia tego, co studiował.
Eee... nie. Jeśli ktoś studiował filologię angielską i nie osłuchał się z akcentami i rozumie tylko obcokrajowców mówiących po angielsku to znaczy, że studia były denne. To jakby ktoś na informatyce uczył się programować na kartce.
Też pracowałem z wieloma Anglikami z trzech różnych części kraju i oni sami musieli notorycznie prosić współpracowników z Glasgow żeby mówili wolniej, wyraźniej, albo nie używali slangu, a po spotkaniu i tak jeszcze chwilę wszyscy wspólnie się zastanawialiśmy czy dobrze się zrozumieliśmy.
Pytanie też czego nie rozumie autor wyznania, co innego jeżeli ktoś nie rozumie prostej konwersacji o tym jak dwie postaci idą na kawę, co innego jeżeli ktoś nie rozumie jak dwie osoby rozmawiają na temat tego co wybiorą do jedzenia i robią to w slangu i na temat dań regionalnych bo tu może być po prostu kwestia braku znajomości słownictwa które nie jest powszechnie używane. Czasem też proste codzienne obiekty mogą sprawiać problemy bo nie rozmawia się o tym normalnie o ile nie mieszka się na co dzień w danym kraju. Sam z żoną a oboje język znamy dość dobrze musieliśmy sprawdzić jak będzie karnisz i czy aby przypadkiem nie ma jakiegoś specjalnego słowa na to.
Poziom nauki może być w porządku, natomiast problemem jest to, że nawet na dobrej uczelni potrafią przepchnąć studenta. I to nie takiego, który płaci. Podejrzewam, że autor/ka właśnie tak zaliczył/a studia, skoro jest tak wiele akcentów, których nie rozumie. Porównanie szkockiego akcentu z australijskim... Włączanie napisów do wszystkich filmów... Bez jaj.
A ja na przykład mam wadę słuchu więc pewne akcenty są i będę dla mnie nie do usłyszenia. Choć angielskim posługuję się biegle. Może nie oceniajmy poziomu uczelni której nie znamy nawet z nazwy, zwłaszcza że przyczyna pewnych braków autora może leżeć zupełnie gdzie indziej.
@ms0nobody Szkota, to chyba nawet drugi Szkot ledwo rozumie :)
Dlatego języka należy używać, a nie się go "uczyć".
Myślę, że podpowiem dosyć niestandardowo. Nie miałeś nigdy problemów ze słuchem? Badaleś się kiedyś ogólnie w tym kierunku? Może masz w jakimś stopniu niedosłuch i jak ktoś mówi szybko, to zwyczajnie część ci umyka? Piszę trochę na własnym przykładzie, mimo że w piśmie znam angielski myślę całkiem przyzwoicie, tak za cholerę nie rozumiem co kto do mnie mówi, podobnie było z nagraniami puszczanymi z radia na lekcjach. Zwyczajnie jestem trochę głuchy i nawet w polskim często coś przekręcam. Aparat pomogą, choć przyznam się że rzadko noszę, to różnica jest. Powodzenia i pozdrawiam :)
Trafne spostrzeżenie. Spotkałam sporo napompowanych osób, które są na/po filologii angielskiej i ohy i achy jak oni to ĘĄ ten British English znają z perfect London akcentem.... który szkoda, że używa tylko chyba kilka % w samym Londynie. Powiedz przy nich coś z polskim akcentem, to oni nie rozumieją bo k... O nie jest odpowiednio wyciągnięte
Też mam problem ze zrozumieniem osób z państw anglojęzycznych. Angielski znam więc głównie w czytaniu i pisaniu. Mówić umiem, ale nie wiem, na ile zostałabym zrozumiana. xD Z obcokrajowcami po angielsku też się dogadam. Z innymi językami nie mam takich problemów i potrafię powtórzyć słowo, nawet gdy nie znam jego znaczenia.
Kwestia osłuchania. Na filologi angielskiej uczą wymowy a la królowa brytyjska i takim językiem się wszyscy posługują, a potem realne życie i zonk, bo się nic nie rozumie. Polecam oglądać brytyjskie programy ze zwykłymi ludźmi, nie prezenterami. Ja kiedyś włączyłam z ciekawości brytyjski Googlebox (jest na youtube) i byłam w szoku, że tyle akcentów w jednym programie jest.
Wiele lat temu byłam w identycznej sytuacji - również skończyłam filologię angielską w PL i kompletnie nie umiałam mówić ani nie rozumiałam co mówią rodowici Anglicy. Wystarczyły 2 pierwsze tygodnie w Anglii (północny zachód), piorunująca mieszanka akcentów, praca w szkole średniej i wszystko się rozwiązało samo - nawet nie wiesz jak szybko postępuje nauka języka wśród rodowitych mieszkańców. Gorąco polecam CO NAJMNIEJ urlop w Anglii (wbrew pozorom pogoda jest bardzo dobra, jeżeli ktoś preferuje łagodny klimat) Teraz od wielu lat pracuję jako tłumacz pisemny :)
Mam Australijczyka w rodzinie. Kiedyś powiedział, że chce wody. Dosłownie za cholerę go nie zrozumiałem. Ani jednego słowa. W końcu zaczął powtarzać "water" - i nic. Normalnie jakby używał zupełnie innego języka.
Obejrzyj sobie Trainspotting część 1 i 2. Bez napisów. Do momentu aż zrozumiesz każde słowo. Oglądaj kilkanaście razy jak będzie trzeba - filmy są świetne i spokojnie można oglądać wiele razy. Jest tam ciężki Szkocki akcent i jak poradzisz sobie z tym to nic może poza azjatycką odmianą angielskiego nie będzie już wyzwaniem.