#ydMFt
Przyjechałem w codziennych, ale czystych ciuchach (za duża kolorowa koszula w kratę, na nią kurtka skórzana, na nogach trochę zakurzone adidasy, jasne jeansy) z plecakiem jednoramiennym koloru zgniłych liści. Wpadam do tejże firmy, witam się z panią przy ladzie i już wyciągam teczkę chcąc wytłumaczyć, że ja w sprawie stażu - a ta ni z gruchy wypala: "Proszę udać się do poczekalni, prezes zaraz pana zawoła, teraz z kimś rozmawia". Przyznam, że nigdy wcześniej tak mnie nie zamurowało. Po walce z myślami stwierdziłem, że teraz nie mogę wyjść, bo nawet nie zdążyłem się przedstawić, a już wiedziano, po co przyjechałem.
Po jakiejś chwili wszedłem do wielkiego gabinetu, gdzie poza ciężkimi meblami i skórzanymi dodatkami był prezes przy stole konferencyjnym - w garniturze, wszystko zapięte na ostatni guzik. W życiu nie było mi tak głupio. Wiedział jak się nazywam zanim zdążyłem sam się przedstawić, mocno uściskał moją zimną rękę i od razu poprosił o dokumenty. Nic nie komentował, pytał o moje życie prywatne; plany na przyszłość; o moje umiejętności; a nawet rodziców. Stwierdziłem, że wykorzystam daną mi szansę i siedząc prosto opowiadałem, w czym jestem dobry i jak wiele zainteresowań posiadam oraz że jestem dobrą osobą w dobrym miejscu. Po pół godziny rozmowy pan w krawacie odezwał się: "Na 85% jestem na pana zdecydowany". Byłem w małym szoku, jak dobrze mi poszło pomimo wpadki jaką zaliczyłem. Nawet podziękowałem z gębą uśmiechniętą do sufitu (bielszego niż moje zęby). Niestety dodał: "Jednak gdyby nie dzisiejsza sytuacja, gdzie mam luźny dzień, jestem praktycznie sam w firmie i nie mam żadnych spotkań, odmówiłbym panu zanim zdążyłby pan nadepnąć na próg". Podziękowałem i zmieszany prędko wyszedłem, zapominając nawet zasunąć po sobie krzesło i wcale nie licząc na przyszłą współpracę.
Tak, przyjęto mnie jakimś cudem na ten staż, prezes nie wypomina mi naszej pierwszej rozmowy, a ja robię swoje.
PS Od tego czasu codziennie, nawet w niedzielę - ubieram się w pełni elegancko i "jak do pracy".
Cóż, każdemu się zdarza nie pomyśleć i popełnić gafę! Najważniejsze, że szczęście Ci dopisało! Człowiek uczy się na błędach :)
ja bym powiedziała, że spodziewałam się tylko zostawić dokumenty, stąd mój luźniejszy strój. Byłam pewna, że właściwa rozmowa kwalifikacyjna będzie za kilka dni
Zdarza się.
Czego się spodziewałeś idąc, w zasadzie na rozmowę kwalifikacyjną, bez jakichś podstaw prezencji?
Wydaje mi sie czy powiedziano mu, że ma tylko przynieść dokumenty, a rozmowa będzie w innym terminie?
Nawet jak miał przynieść tylko dokumenty, to już właśnie powinien zrobić dobre pierwsze wrażenie bo na to drugiej szansy nie ma.
Nawet jak bym miała tylko podrzucić dokumenty, spodziewała bym się, że to możliwe, że ktoś mnie zobaczy nawet przypadkiem.
Ja rozumiem że wszyscy już od małego byliście ekspertami od autoprezentacji? Młody chłopak, przecież na początku kariery popełnia się dużo błędów. Nikt nas nie uczy jak przygotować się do pracy. Najważniejsze, żeby z nich wyciągać wnioski na przyszłość
Nie uczono mnie jak pisać CV. W zasadzie to ja uczyłam resztę klasy jak to robić, bo taki sobie wybrałam temat prezentacji na lekcji. I szczerze mówiąc, patrząc z perspektywy czasu na to co wtedy prezentowałam, a to, co wiem teraz, to 70% informacji można sobie w dupę wsadzić. To było bezwartościowe i wiem o tym tylko dlatego, że nabrałam już w tym temacie doświadczenia. Miałam okazję być po tej drugiej stronie rekrutacji i serio, w teorii wszyscy jesteście świetni, ale gdzie ci praktycy? Bo to co mi się przewinęło przez palce to same nieopierzone pisklęta, które tak samo jak autor popełniały gafy. I to o wiele gorsze.
No młoda osoba, podjarana szansą, którą może dostać nie pomyślała i ubrała się jak co dzień.
Wszystko zależy od tego jaki to staż w jakiej firmie - powinien się zainteresować i sprawdzić, aby właśnie nie było wpadki.
I rozumiem niektórych komentujących, piszących o tym, że liczą się kwalifikacje, ale w firmach to tak nie działa, trzeba pokazać, że człowiek potrafi się ubrać, a nie przyjść jak fleja, szczególnie, że druga strona też często ubiera się elegancko - jest to zwykłe okazanie szacunku swojemu rozmówcy.
W sumie można też było przeprosić za niestosowny ubiór i wytłumaczyć, że w urzędzie wprowadzili Cię w błąd. Ale najważniejsze, że się udało;)
ja tam nie wiem czy chciałabym pracować dla takiego buca...
Dlaczego buca?
Bo zamiast na kompetencje patrzy ba wygląd. Swego czasu pracowałem na stanowisku gdzie co jakiś czas miałem z klientem (nie biznesowym) kontakt bezpośredni. Byłem najlepszy w całej firmie, i to dużo lepszy niż reszta. Wszedł wymóg ubierania się elegancko do pracy (gdzie i tak 90% czasu nie miałem z nikim kontaktu).?powiedziałem wprost że nie będę się tak ubierać, zawsze mam schludny ubiór ale nic więcej nie mogą odemnie wymagać, mogą mnie zwolnić zdania nie zmienie. I co? I pracowałem tam jeszcze ponad rok bo moje kompetencje były ważniejsze niż to jak się ubieram.
Już tłumaczę. Owszem, w dobrym tonie jest ubrać się na rozmowę kwalifikacyjną w elegancki sposób. Ale w dobrym tonie jest takze niekomentowanie i nieocenianie jeśli ktoś tego nie zrobił. Albo prezes jest zainteresowany nim, jako pracownikiem i go zatrudnia ze względu na kompetencje, albo niech da sobie spokój, jeśli brak oficjalnego stroju tak go obrazil. W końcu- jest szefem, to jego decyzja i ma do niej prawo, ale do cholery- wóz albo przewoz. Tym komentarzem "(...) Odmówiłabym panu zanim by pan nadepnął na próg" pokazuje łaskę jakaś? No to niech odmawia, lol?czemu miało służyć zruganie dorosłego człowieka jak małego chłopca? Dla siebie też go zatrudnil- żeby zyskać dobrego pracownika, a pokazuje, że w sumie to miał "dobry dzień" i tylko dlatego autor pracuje, bo inaczej to nie byłoby tak dobrze.
Właśnie to powiedziałam- ze ubiór jest ważny na rozmowie kwalifikacyjnej. Że szef ma prawo nie zatrudniać takiej osoby, jeśli dla niego to ma decydujące znaczenie. Ale tutaj- zatrudnił, zdecydował się na niego, więc takie komentarze mógł zostawić dla siebie, a nie pokazywać swoją "łaskawość" ("w sumie to nie powinienem zatrudniać, ale byłem taki dobry"). Szef też najwyraźniej nie wie, co wypada, a co nie, bo w dobrym tonie jest niekomentowanie wygladu innych (można posiadać na ten temat opinie, ale wypada ja zostawić sobie).
A gdzie ta anonimowa cześć?
Tak przy okazji niestosownego stroju do pracy- w lato przyszła do mnie Pani na rozmowę o prace. W szortach. Pół tylka na wierzchu. Wiedziała ze rozmowa będzie ze mną, kobietą. Potem zaprosiłam przedstawicielkę pewnej dużej firmy. Przyjechała w dresowych szortach.. drogie Panie, szorty to strój plażowy. To tak jakby mężczyzna przyszedł na rozmowę o prace z gola klata. Na plaży ok. I tylko na plazy. Robicie z siebie pośmiewisko przychodząc w tego typu strojach do pracy. Żadna osoba na wyższym stanowisku nie będzie was szanowała. Nie wyobrażam sobie noszenia szortów poza innym miejscem niż plaża/ nadmorska miejscowość podczas urlopu itd. Skreślam takich ludzi od razu. Jeżeli ktoś nie rozumie prostych zasad kultury osobistej to nie zrozumie tez zasad firmy.
Dobra, jak zgodzę się z tym, że szorty to nieodpowiedni strój na rozmowę, tak z tym, że tylko i wyłącznie na plażę - już nie.
Ojej no, nie każdy ma kij w dupie.
Po prostu niektórzy stawiają komfort ponad śmieszne normy
Moze przy nastepnej wizycie popros zeby przebadal Ciebie zamiast zwierzaka ;)
chyba nie to wyznanie xD
Pomylilem wyznania , wybaczcie