#y2qkt
Na początku każda miała się przedstawić i powiedzieć coś o sobie. Jak każdy normalny człowiek by to zrobił? „Cześć, jestem Basia, mam 30 lat, pracuję tu i tu, mam męża i dwójkę dzieci”, prawda? Tutaj wyglądało to inaczej.
Co mnie strasznie zirytowało, to że te kobiety zaczynały swoją przemowę od tego, ile mają dzieci (byłam jedyną bezdzietną kobietą na kursie). Jedna to w ogóle nie podała swojego imienia na początku, tylko wypaliła: „Cześć, mam trójkę dzieci, Brajanka, Nikolę i Dżesikę. Mam na imię Ania”. Inna, zamiast o swoim hobby, zaczęła gadać o zainteresowaniach swoich dzieci. A reszta jej wtórowała.
Czy tylko dla mnie to dziwne, czy może to jest normalne?
Normalne. Ale normalne nie znaczy zdrowe. W naszym społeczeństwie zaburzenia są już na tyle powszechne, że stały się niestety normą.
Jeśli kobieta nie widzi siebie samej poza rolą matki, jeśli nie rozwija innych zainteresowań poza własnymi dziećmi, to wcześniej czy później zapłacą za to wszyscy. Ona sama, jej partner a przede wszystkim jej dzieci.
Normalne, dzieci absorbują masę czasu, stąd są często glownym zajęciem jak i tematem do rozmów.
Niektórych absorbują nawet dorosłe już dzieci a szaleństwa tego końca nie widać.
I powiedz mi, w czym TOBIE to przeszkadzało? I to do tego stopnia, ze kilka dni później musiałaś o tym napisać wyznanie? Czy zmieniło to przebieg szkolenia? Bo fascynuje mnie że każdy teraz krzyczy "żyj jak chcesz", ale jak ktoś żyje jak chce, to "dlaczego on tak robi?"
Normalne dla ludzi, którzy nigdy nie mieli hobby
Pieluchowe zapalenie opon mózgowych
Można było się skupić na szkoleniu, a nie na tym "co baby gadają".
Niestety to gadanie było zupełnie niepotrzebną częścią szkoleczenia. Co to znaczy że na początku miano się przedstawić i powiedzieć coś o sobie? A po co? Żeby rozpraszało od innych etapów szkolenia? Co to w ogóle miało ze szkoleniem wspólnego że było jego elementem?
O, ja się zgodzę ze zdystansowanym. Też tego przedstawiania się nie lubię. Tworzy się dziwna presja wtedy i ocenianie. Często człowiek idzie na takie szkolenie, bo np czuję, że jego kariera czy życie towarzyskie jest w stagnacji. Albo że nie ma hobby i chce jakieś znaleźć, coś zrobić ze swoim życiem. I tu jeb, idziesz na kurs, wszyscy mają rodziny, zdobywają everest, grają na niszowych instrumentach.
Jeżdżę na szkolenia, nigdy sie z tym nie spotkałam. Każdy mówi jak ma na imię, skąd przyjechał i czego oczekuje po szkoleniu, ewentualnie czym sie pasjonuje. Informacje o dzieciach i mężu to są sprawy mocno prywatne. Raczej ludzie by patrzyli z zażenowaniem gdyby któraś wyskoczyła "jestem Kasia, mam 35 lat, dwoje dzieci i męża".
Nie przejmuj się, lepiej iść własną drogą niż na siłę zadowalać społeczeństwo