#xxQAQ

Mieszkam w małym (naprawdę malutkim) miasteczku. Jestem jedynaczką (co jest tutaj dość istotne). Rodzice prowadzili całkiem dobrze prosperującą kwiaciarnię. Studiowałam w tzw. "dużym mieście" (chociaż to tak naprawdę nadal dość małe miasto, ale ja nie o tym).

Na kilka miesięcy przed moją obroną magisterki zmarł mój tata. Nagle, na wylew. Mama się totalnie załamała. Wróciłam do domu, żeby jakoś jej pomóc, chociaż mnie też nie było łatwo. Studia udało mi się jakoś skończyć, ale nie wróciłam potem do tego dużego miasta. Zostałam z mamą, bo prosiła mnie o pomoc w prowadzeniu kwiaciarni. No i tak trwam. Mieszkam tylko z mamą i we dwie jakoś ciągniemy ten biznes. Problem w tym, że ja absolutnie tego nienawidzę! Nie mam ręki do kwiatów, nie umiem układać wiązanek i ta praca w ogóle mnie nie "kręci". Chciałabym wrócić do miasta i spróbować żyć na własny rachunek. Mama jest oczywiście przeciwna. Mówi, że o pracę tam ciężko, bo to nie jakaś metropolia, a konkurencja duża. Poza tym po co mam gdzieś jechać, jak pracę mam tutaj? Każdy chciałby mieć taki biznes podany na tacy, a ja nim gardzę. Mówi, że jest jej przykro, że chcę zniszczyć coś, co ona z ojcem budowali całe życie i że tego nie szanuję i jestem niewdzięczna. Ona sama nie poradzi sobie z tym wszystkim i muszę zostać i jej pomóc. A najlepiej to wyjść za mąż, z mężem zamieszkać u niej (bo ma duży dom) i narodzić jej wnuków. A wszyscy będziemy szczęśliwi i będziemy pracować w tej kwiaciarni po wsze czasy.

Tymczasem moja przyjaciółka wyjeżdża, bo znalazła pracę w mieście. Wynajęła tam mieszkanie i namawia mnie, żebym pojechała z nią, to we dwie będzie na początku łatwiej.

Złożyłam CV do kilku miejsc (tak żeby chociaż spróbować) i... dostałam pracę! Na recepcji w hotelu. Niby nic wielkiego, ale to zawsze coś. Miałabym swoje pieniądze i może wreszcie bym się uniezależniła? Wszystko co zarabiamy w kwiaciarni mama uważa za swoje (bo to jej biznes), a ze mną się po prostu dzieli, bo jestem jej córką.
Kiedy powiedziałam jej, że dostałam pracę i chcę wyjechać, to stwierdziła, że zwariowałam. To fatalna robota, za małe pieniądze, w dodatku na zmiany po 12 godzin i na noce. Na pewno sobie nie poradzę i nikt normalny nie rzuca lepszej pracy (w kwiaciarni) dla gorszej, i to jeszcze daleko! I za mieszkanie trzeba płacić! A tutaj mam wszystko za darmo i na miejscu. A w ogóle to jestem samolubna, bo chcę ją zostawić samą chociaż wiem, że sobie nie poradzi.

Nie wiem już co mam robić. Mam tak zryty mózg i takie wyrzuty sumienia względem mamy, że zaraz oszaleję! Kocham ją, kiedyś była całkiem inna. Po śmierci ojca się tak zmieniła. Chce, żebym była cały czas przy niej. Nawet ją rozumiem, ale ona nie rozumie, że ja już tak nie mogę dłużej. Ona cały czas podcina mi skrzydła. Zwariować można. Fatalna sytuacja.
niechcedorastac Odpowiedz

To jest Twoje życie i nikt za Ciebie go nie przeżyje. Mama jest rozzalona po śmierci taty i boi się samotności. Myśli o sobie i swoich potrzebach. Gdy wyjedziesz z czasem się przyzwyczai. Niech zatrudni kogoś do pomocy i jakoś to będzie :)

AmziToIzma

Nie jestem pewna, czy jej matka będzie skłonna zatrudnić kogoś, bo to się wiąże z tym, że będzie musiała tej osobie płacić, a nie płaci nawet córce. Wszystko jest jej, a córką się jedynie "dzieli", wypłaty jej nie daje za pracę, więc wątpię, że obcej osobie będzie chciała wypłacać pensje.
Z resztą się zgadzam, boi się samotności, bycia samą w tym dużym domu i w sumie rozumiem, też bym nie chciała zostać sama w wielkim domu, ale jej córka jest dorosła i powinna żyć swoim życiem, inaczej, za kilka/kilkanaście lat, będzie żałować.

Kasia1024

Zawsze może to być rencistka. Osoba w podobnym wieku a i mniej pewnie zapłaci, bo mniej godzin np :)

honestly

To niech sprzeda dom i kupi sobie jakieś mieszkanie. Nie ogarniam jak można zaplanować życie własnym dzieciom. Nawet gdyby autorka była słaba psychicznie i została z mamusią, to w końcu mamusia umrze i pozostawi totalnie niedostosowane do życia powiedzmy 40 lub 50-letnie dziecko. Przecież to jest totalna porażka wychowawcza.

paella Odpowiedz

Jedź i rób swoje, matka przeżyje. Nie jesteś kimś kto ma zastąpić jej męża.

Whereru Odpowiedz

To twoja mama jest samolubna nie Ty.

dehydrogenaza Odpowiedz

Pora odciąć pępowinę. Wyjedź i żyj własnym życiem. Mama sobie poradzi, po prostu boi się teraz zostać sama, ale nie może Cię zmuszać do niczego kosztem Twojego szczęścia.

piekielnaGo Odpowiedz

kobieto !!! żyj i rób co uważasz;)

Suomen Odpowiedz

Ja bym wyjechała do tego miasta. Dziewczyno, to twoje życie i twoje wybory. Oczywiście, więź z matką jakoś zobowiązuje, ale nie możesz w jej imię przekreślać swojego własnego życia, planów i marzeń. Jesteś w tym lepszej sytuacji, że masz już zapewnione lokum u koleżanki i pracę, dzięki której się utrzymasz. Porozmawiaj z mamą, zapewnij ją, że będziecie się widywać i od czasu do czasu pomożesz jej w kwiaciarni. Że chociaż wyjedziesz, ona nie będzie sama. Może też poproś jej znajomych i waszych krewnych, by częściej do niej wpadali, zaopiekowali się nią...? Rozumiem, że przechodzi trudne chwile, ale to nie może niszczyć Twojego życia.

Rroszla Odpowiedz

Możesz zrobić jak ja - posłuchać matki i stracić kilka lat życia. Albo robić swoje

Vito857 Odpowiedz

No to zaraz. Twoja mama uważa, że masz pracę w jej kwiaciarni, a pieniądze są tylko jej? A tak szczerze to skoro dostałaś pracę to podejmij się, co ci szkodzi.

bazienka

no chora sytuacja. zwykle zlodziejstwo.

bazienka

tudziez niewolnictwo, tam tez pracowali za dach nad glowa i jedzenie

sinusoidazemniejest Odpowiedz

Tak właściwie poza tym, że to Twoje życie i to, co już pewnie inni napisali, to... czy ta miejscowość jest tak malutka, że mieszkacie w niej z mamą we dwie? Może by tak mama zatrudniła pracownika albo coś... tego, praktykanta, strażystkę, licealistę na symboliczną pomoc (nie wiem, jak to uregulować prawnie). Ja wiem, że to wydatki, ale Ty też jesteś pracownikiem i jest to wg niej "lepsza" praca niż ta recepcja, więc ten... teoretycznie gdzie Twoja pensja, ubezpieczenia i takie tam? ;)

Kika1kika Odpowiedz

Jedź!!!!

Zobacz więcej komentarzy (32)
Dodaj anonimowe wyznanie