#xrCkz
Nie zrozumcie mnie źle, kocham je i bardzo dbam, ale denerwuje mnie to, że teraz nie jestem jedyną miłością mojego męża.
Kiedy przychodzi z pracy, nie wita się już z radością ze mną, tylko najpierw z dzieckiem. Mówi do dziecka z czułością w oczach, a wcześniej tylko do mnie się tak zwracał.
Musiałam zrezygnować ze swojego życia. Kiedyś kochałam weekendowe poranki. Teraz nie mamy czasu sam na sam, bo dziecko od nas rano przychodzi i zabiera nam prywatność.
Chciałabym.w końcu pojechać na dalsze wakacje, ale nie mogę.
Życie jest do bani.
Taka niestety jest rzeczywistość i jeden z wielu powodów, dla których część kobiet wstrzymuje się przed założeniem rodziny (w tym i ja). Mogę Ci tylko powiedzieć, żebyś popatrzyła na sprawę z innej perspektywy - przynajmniej mąż kocha Wasze dziecko i okazuje mu to, czego wiele osób nie zaznało od swoich rodziców jako małe czy większe szkraby. Postaraj się porozmawiać z mężem o sytuacji, posiadanie dziecka to w sumie nie koniec życia intymnego pomiędzy rodzicami. Zawsze w grę wchodzi opiekunka/rodzina, którzy mogliby zająć się maluchem przez chwilę, gdy Wy pojedziecie na wycieczkę lub niepozorny wypad na miasto. Wszystko da się zrobić, trzymam za Was kciuki :)
Tylko wiesz, to nie jest tak, że on ją przestał kochać, po prostu miłość do dziecka jest "nowa", a jak to bywa z nową miłością na początku się ją intensywnie odczuwa. Poza tym miłość do dziecka to coś innego niż do partnera, ale to nie znaczy, ze to "gorsza miłość". Czasem jest też odwrotnie, sporo mężczyzn mówi, że to oni czują się mniej kochani, bo kobieta bardziej kocha dziecko, ale moim zdaniem bez sensu mówić tutaj kto kogo bardziej kocha i się licytować. Zamiast myśleć egoistycznie, żeby mieć całą miłość partnera dla siebie, trzeba sobie zdać sprawę, że człowiek w swoim życiu kocha różne osoby: mamę, tatę, dziadków, rodzeństwo, żonę, męża, dziecko, przyjaciela, psa, kota....Trzeba się pogodzić z tym, że miłość nie jest przeznaczona tylko dla jednej osoby.
A u mnie jest odwrotnie, mnie to po prostu rozczula, kiedy widzę jak mój mąż czule bawi się z dziećmi i jak one jego bardzo kochają. Najczęściej to jego towarzystwo wolą niż moje, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz cieszę się, ze maja taki dobry kontakt z tatą. Ale ja w wieku czterech lat straciłam własnego ojca wiec może dlatego cieszy mnie, ze moje mogą mieć tatę
Bo tak powinno być ze miłość ojca a zarazem męża/partnera do wspólnych dzieci cieszy a nie wzbudza zazdrość - to chore być zazdrosnym o własne dziecko. Autorko, sugeruję pomoc specjalisty, bo może powinnaś popracować nad samooceną
no niedawno bylo tu wyznanie laski, ktora nie chce miec dzieci by maz kochal tylko ja
Zdaje się, że twój mąż ma dwoje dzieci.
To samo pomyślałem.
Może spróbuj porozmawiać z mężem? Zakomunikuj, że potrzebujesz więcej czułości i intymności. Wszystko da się zrobić, nawet mając dziecko, jak tylko się tego chce. Nie ma dziadków u których moglibyście zostawić dziecko choćby na weekend i pojechać gdzieś tylko we dwoje?
U mnie jest odwrotnie, mąż jest zazdrosny o córkę. Wielokrotnie potrafi pytać, czy go kocham. Czasem to jest uciążliwe to ciągłe udowadnianie miłości. Czesto widzę, że jest na córkę zły, że nie mamy już tyle czasu dla siebie ehh.
Dziecko zawsze możecie podrzucić na chwile dziadkom i spędzić trochę czasu tylko we dwoje :)
Boże, za dużo anonimowych, myślałam, że chcesz napisać, że mogą je podrzucić do okna życia...
A co jeśli dziadkowie nie życzą sobie robienia za darmową nianię.
To można wynająć płatną nianię, albo dziadkom zapłacić. To chyba nie problem
Ja czytając ten komentarz, myślałam, że napisane jest "dziecko zawsze możecie podrzucić do lasu" xD
Bolivia, miałam na myśli podrzucenie raz na jakiś czas, a nie notoryczne wyslugowanie się nimi ;)
To nieźle masz zaniżoną samoocene skoro jesteś zazdrosna o dziecko
Zajebiście. Lepiej natychmiast idź na jakąś terapię i wylecz się z takiego myślenia, mówię zupełnie poważnie. Miłość do dziecka jest inna niż do Ciebie jako partnera, a mi moja matka zrujnowała dzieciństwo takim właśnie problemem. Wyszło przy okazji mojej terapii, w gimnazjum, jak już miałam anoreksję i stany depresyjne ;) ja się wylizałam, relacje teraz mamy świetne a i wyszłam na ludzi, ale nie każdy na moim miejscu miałby taki system reakcji jak ja. A pomimo tego, ze teraz wyprostowałam sobie życie, nikomu nie życzę tak zjebanego życia i matki jak ja miałam przez 20 lat.
To mi niedawno urodzilo się dziecko, chwilowo z pewnych powodów jeszcze nie mieszkamy z narzeczonym razem, on przyjeżdża odwiedzać mnie i dziecko, poopiekować się nim itd. I w każdym razie po pierwszym spotkaniu, jak opuszczał mnie i synka powiedział przez Skype'a mojej siostrze cos w tym stylu, że "Ja za A. (za mną) to nie będę może nawet tęsknić, ale za Jasiem na pewno" i moja siostra zwróciła mu uwagę, żeby nie było kiedyś tak, że ja przypadkiem stwierdzę, że po co on mi do szczęścia potrzebny w takim razie jak tylko synek mu wystarczy i nie musimy w przyszłości w takim razie żenić się czy razem w końcu mieszkać, a on może zawsze i opiekować się synkiem, i płacić alimenta. Trochę chyba sobie przemyślał, bo gdy ktoś z rodziny w jednym dniu został mi w domu z dzieckiem to poszliśmy na lody, na kawę itd.-po prostu pobyliśmy razem nie tylko jako rodzice, lecz przede wszystkim jako para.
Jejkuu, mi by było przykro gdyby mój facet coś takiego powiedział. Dobrze że twoja siostra dała mu do myślenia. Ja mam w sumie podobnie jak autorka postu, ale z całą rodziną i znajomymi. Nikt się nie zapyta ,,Jak się czujesz " tylko ,,Jak tam niunia " xD albo ostanio moja pseudoprzyjaciółka napisała mi, że nie przyjedzie do mnie w odwiedziny, tylko do niuni. Ja zazdrosna nie jestem. Mam wyjebane. Tylko jak ta przyjaciółka będzie potrzebowała czegoś ode mnie to powiem żeby niunię poprosiła o pomoc (A niunia nie pomoże bo ma tylko rok) xd
Faktycznie niemiłe, ale pewnie tak mu się walnęło, sama trochę rozumiem, mam teraz małego szczeniaczka (na dzieci jeszcze czas, ale pokładam w nim większość miłości macierzyńskiej w jaką zostałam wyposażona) i gdy jestem poza domem o tylko o nim myślę i za nim tęsknię, nikim innym.