#xofvD
Pewnego dnia po jednej z takich akcji nie wytrzymałem, obiecałem sobie, że nigdy tego nie zrobię, a jednak, przełożyłem małego przez kolano i dałem kilka klapsów na tyłek. Mały przestał wrzeszczeć, nie płakał, był zdziwiony co się stało. Po chwili zaczął zbierać zabawki i układać na miejsce. Sam jestem w szoku, nigdy nie chciałem tego zrobić i mam nadzieję, że więcej nie dam ani jednego klapsa, ale jak widać pomogło coś, czego się wyrzekałem.
Klapsy są metodą wychowawczą, bicie już nie.
Nauczcie się rozdzielić klapsy od przemocy, serio. To wam pomoże.
klaps (język polski)
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męskozwierzęcy
(1.1) uderzenie otwartą dłonią w pośladek
uderzenie (język polski)
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj nijaki
(1.2) cios zadany ręką lub przedmiotem
Ja dostawałem klapsy i wyrosłem na człowieka bez skrzywień psychicznych.
@desole Nie musiało akurat to wpłynąć na to jakie ma zaburzenia. Było tu nawet wyznanie dziewczyny o idealnym życiu, ale chorej. Dodatkowo np. depresja moze być dziedziczna, nie wiem jak z dwubiegunówką, ale może też. Poza tym, od kiedy posiadanie żony lub dziewczyny jest konieczne do wypowiadania się? Muszę mieć prawo jazdy, by powiedzieć kierowcy, że to źle iż jedzie pod prąd?
1. Dwubiegun mam dziedziczny i jest to choroba psychiczna.
2. Mam chłopaka ;)
3. Nie szukaj argumentów na siłę bo robisz z siebie debila.
4. W wieku szkolnym znęcał się nade mną ojciec co w sumie ch_ja mi zrobiło.
5. Niezależnie co powiesz Twoje argumenty są „inwalidami”
Też dostawałam klapsy i wyroslam "na ludzi". Ale nie dzięki nim, a pomimo.
Klapsy NIE są metodą wychowawczą. Moi rodzice je stosowali. Nie codziennie i niby "dla naszego dobra" i co to dało? Jedno dziecko ich nienawidzi i jest niewdzieczne, a drugie może wybaczylo rodzicom ale nigdy im już nie zaufa. Obrywało mi się bo byłam roztrzepana i zbiłam przez to już 3ci talerz (nie patrzyłam jak chodzę i się przewrocilam, więc się zbił albo zapomniałam że go trzymam itp). Czy przestałam być roztrzepana? Nie. Za to jak wcześniej sama chętnie odnosiłam po sobie naczynia tak zaczęłam się bać że zbiję kolejny i znowu dostanę klapsa i były awantury bo zaczęłam odmawiać sprzątania po sobie naczyń. Tak samo dostawalam klapsa gdy dostałam kolejną z rzędu jedynkę za brak zadania domowego. Czy to sprawiło, że zaczęłam o nich pamiętać? Nie. Tylko tym bardziej nie chciałam ich robić. Dostawalam klapsy za przechodzenie samej przez ruchliwą ulicę. Też nie przestałam tego robić a zaczęłam kłamać, że ktoś mnie przeprowadził. Tak samo ukrywalam lazenie po dachach garaży, wspinanie się na drzewa, że wracam sama do domu itd.
Do 3ciej klasy gimnazjum nie piłam i nie paliłam nie dlatego, że wiedziałam że to złe i szkodliwe tylko dlatego, że się bałam rodziców. W 3ciej klasie raz spróbowałam. Nie zorientowali się, że wypilam piwo na dyskotece i palilam papierosy. Potem robiłam to nadal tylko tak by nie wiedzieli. Z czasem zaczęło się więcej imprez, więcej alkoholu i tylko pilnowanie by rodzice nie wiedzieli. Przez "wychowawcze klapsy" już w podstawówce straciłam zaufanie do rodziców. Potem to procentowało - uzależnieniem od papierosów, alkoholu, zaburzeniami osobowości i, w końcu chorobami psychicznymi.
Z tego wszystkiego wyciągnął mnie dopiero mąż, bo w końcu był ktoś, komu mogłam zaufać i wiedziałam, że mnie nie skrzywdzi, nie uderzy.
Klapsy nic nie dawały. Jak nie wiedziałam co robię zle tak nadal nie wiedziałam, a tylko straciłam zaufanie do rodziców i nauczyłam się ich bać zamiast kochać.
Dopiero jako dorosła osoba im wybaczyłam, ale nadal nie ufam.
Klaps nigdy nie był i nie będzie metodą wychowawczą. Nauczcie się tego w końcu, to Wam pomoże i Waszym potencjalnym dzieciom również.
Klaps jest karą cielesną, czyli jest przemocą fizyczną wobec dziecka. Od 2010 roku w tym kraju obowiązuje całkowity zakaz bicia dzieci i "klapsy" też są w to wliczone. Polecam się dokształcić...
@Beda klasy to bardzo dobra metoda wychowawcza .Naucz się tego w końcu.
Klaps to nie przemoc, zalezy w jakie miejsce
A dam plusa, sama nie raz oberwalam w dzieciństwie i nie powielam przemocy i patologii
Jedyny raz kiedy użyłam siły przeciw dziecku to, gdy mój syn namiętnie próbował włożyć śrubokręt do kontaktu. Mówiłam chyba ze sto razy, że nie wolno. Tłumaczyłam. Aż przy 101 próbie włożenia śrubokrętu do kontaktu, podeszłam, pacnełam go po rękach i jeszcze raz wytłumaczyłam, że nie wolno. Był w szoku, nie wiedział czy się rozpłakać czy uciekać bo co ta mama właśnie zrobiła. Od tamtej pory sam chodzi koło kontaktu i pokazuje "nu nu nu" 😎 nie jestem z siebie jakoś specjalnie dumna, ale no. Cóż
@desole - w moim słowniku "kara" jako taka nie funkcjonuje. Funkcjonuje za to pojęcie "konsekwencji". Jeżeli zbije wazon, musi posprzątać; jeżeli nie umie się bawić z rodzeństwem - idzie do swojego pokoju i spędza czas samotnie. Są też te konsekwencje logiczne, gdy dziecko uczy się jakby samo. Na spacerze mówię, że jak idziemy to patrzymy przed siebie. Jeśli mimo tego dzieci kręcą głowami lub patrzą do tyłu i się wywrócą to tutaj mamy konsekwencje logiczne.
Używanie siły w przykładach, które opisujesz (wystawa sklepowa, droga do przedszkola) to okazanie słabości rodzica. Nic ponad to.
To też przemoc
Klapsy są jak najbardziej wskazane. ;) Plusik dla Ciebie.
@Mojastaratr Patrząc na ilość plusów jestem przerażona jaka patologia tu siedzi. Skoro to nie przemoc i generalnie nic złego to może od teraz wszyscy wdrożmy to w życie. Spóźniłeś się do pracy ? Kilka klapsów od szefa i na pewno więcej się to nie powtórzy. Denerwuje Cię żona ? Przełóż ją przez kolano. Pani w sklepie źle wydała resztę ? Wiesz co robić. Najbardziej przerażające są teksty w stylu " Ja dostawałem/am klapsy i wyrosłem/am na dobrego, normalnego człowieka" - Nie kochani, jeżeli popieracie bicie dzieci i uważacie klapsy za metodę wychowawczą to niestety ale wasi rodzice ponieśli porażkę. A teraz czekam na minusy, patologio :)
YokoYoko99 Zrozum, że jest różnica pomiędzy dorosłym, funkcjonującym i myślącym człowiekiem, a dzieckiem, które nierozumnie i egoistycznie podchodzi do świata, więc jeśli robi coś złego, to dlatego, że tego chciał (albo niechcący, rozpatruję przypadek naturalnego egoizmu ludzkiego). Więc jeśli dziecko wsadza śrubokręt w kontakt i nie reaguję na upomnienia, ani nie rozumie tłumaczeń (nie mówię, że to złe, że nie rozumie, zależy w jakim wieku, no ale dzieci malutkie raczej nie patrzą na to, że tam jest prąd elektryczny, a na to, że dziura, można coś włożyć) to należy w jakiś sposób powstrzymać go przed zabiciem się, jeżeli na dziecko działa złapanie za rękę i przytrzymanie, wytrącenie śróbokrętu czy lekkie packnięcie w dłoń, to tak, należy to zrobić.
A psu można dać klapsa? Bo przecież też nie jest rozumnym dorosłym i jak robi coś czego nie wolno i nie reaguje na tłumaczenia, to jak? Czy też zależy w jakie miejsce? Ciekawe czy klapsy dla dzieci będą miały więcej plusów niż dla psa...
Klaps to tylko sytuacja przejściowa. Nie dasz klapsa 45-latkowi, bo chyba musiałby być głupi żeby dostawać klapsy w sutuacji jakiej opisałam. Psu nie ma sensu, bo to zwięrzę nigdy nie zrozumie czemu nie należy robić pewnych rzeczy. Kieruje się ono instynktem zwierzęcym przez całe życie i nie ,,wyrośnie" z tego.
bulhakov, wiadomo, co innego klaps, a co innego lekkie pacnięcie po rękach. Jednak gdy dziecko, szczególnie małe, wyjątkowo zawzięcie chce wcisnąć śrubokręt do kontaktu to są inne sposoby: 1. kupić osłonki na gniazdka i stosować, aż dzieciak nie podrośnie i/lub nie zrozumie, 2. trochę bardziej drastyczne - wyciągnąć mechanizm z zapalniczki, który robi iskrę i dziecku pstryknąć w palec (mając nadzieję, że się nie spodoba, bo jak spodoba to lipa) i powiedzieć, że wsadzenie czegokolwiek do gniazdka boli bardziej. Przy drugim sposobie też łatwiej zrozumie czemu prąd może być niebezpieczny.
Dzieci rozumieją bardzo dużo, a dorosli często są nie fair w stosunku do nich. U mnie na zabawki lub słodycze nie bylo pieniędzy i bylo to mówione wyraźnie, natomiast na piwo było i to co dzień. Jesli dorosli myślą że dziecko nie rozumie że piwo to też zachcianka ale na tą to mozna wydawać piniadze to srogo sie mylą. Nadal czuje sie oszukana :(
Hmmm to może pójść o krok i rozszerzyć tą akcję na dorosłych na przykład za przechodzenie w nieprawidłowym miejscu parę pasów, czy nawet klapsów od policji na miejscu oczywiście dla dobra popełniającego wykroczenie. Za poważniejsze przewiny to palą albo pas już powinny iść w ruch, a jak będzie się to działo publicznie to już w ogóle wpływ będzie natychmiastowy i zbawienny;)
Nic mnie tak nie wkurza niż rozwydrzone dzieciaki np w sklepie. I mama tłumacząca: "Asiu nie wolno kopać pana", "Asiu pana to boli", "Asiu nie możemy tego kupić, mama nie ma pieniążków", "Asiu nie bedziesz dzisiaj ogladała bajek jak nie przestaniesz!". A Asia swoje, bo dziecko ma inne spojrzenie na świat, na to co dobre i złe i nie rozumie wielu rzeczy. Nie można mu wytłumaczyć jak dorosłemu. Jestem przeciwko biciu dzieci: czyli laniu kablem gdzie popadnie, kopaniu, waleniu pięścią czy trzaskaniu w twarz. Ale uważam, że klaps jest nieraz potrzebny jako właśnie ta ostateczna kara w nagłych wypadkach. Żeby dziecko wiedziało, ze jest taka granica gdzie mama czy tata się wkurzą na tyle, że zdzielą Cię w tyłek, a to bardzo nie fajne
Może taka granica też powinna być w przypadku dorosłych? Tłumaczysz klientowi, że się tak nie da, a ten swoje i wie lepiej. to np. za dziesiątym razem jak klient nie zrozumie, to powinno się przegiąć go przez kolano i dać klapsa? Co myślisz? W sumie to, taka sama sytuacja jaką opisałeś/aś.
A tak serio, to zaczął sprzątać bo zaczął się ciebie bać, cóż, święty spokój można kupić różnymi sposobami, ale przemoc przekazujesz po prostu na kolejne pokolenie.
Tak syn zaczął sprzątać zabawki. Brawo ty. Ale w momencie kiedy go uderzyłaś straciłeś cały szacunek i zaufanie, którym cię do tej pory darzył. Nawet jeżeli się to nie powtórzy to wryło mu się to w pamięć. Wyrzuty sumienia Ci wykończą.
Zaraz wejdzie majer i dowiecie się prawdy, czy dzieci można bić czy nie.
A ja obawiam się, że skoro raz pomogło to w chwilach bezsilności będziesz do tego wracał, i to już nie będzie jeden klaps. Później możesz chcieć w ten sposób egzekwować wszystko. Obym się myliła. I pamiętaj, że w dziecku gdzieś tam może zostać to uczucie zawiedzenia, że jest złe, skoro tata uderzył...
I bardzo dobrze. Bezstresowe wychowanie to bzdura. Małe dziecko nie zrozumie jak się do niego mówi, jak czasem dostanie klapsa zrozumie.
Mylisz tak zwane "bezstresowe wychowanie" z wychowywaniem bez bicia. Ogarnij się.
Dorosły też często nie rozumie co się do niego mówi. I co sugerujesz, że mam mu wtedy przypier*olić?
Klaps nie sprawi, że dziecku przybędzie rozumu i zrozumie, a tylko zacznie się bać rodziców zamiast im ufać. No świetny pomysł! Dziecko potrzebuje mieć kogoś przy kim czuje się bezpiecznie, komu może zaufać, tzw. "przystani". Jeśli rodzice zaczną mu robić krzywdę "za karę" to przestaną być taką przystanią i mamy prostą drogę do zaburzeń osobowości i problemów w życiu dorosłym.