#xmpRs

To bylo prawie 2 lata temu. Z moim chłopakiem byliśmy w związku blisko 4 lata. Ja pracowałam i mieszkałam w innym mieście oddalonym o jakieś 30km i widzieliśmy się tylko, kiedy miałam wolne. Za to nadrabialiśmy rozmowami przez telefon i skype'a. Mi to odpowiadało, zwłaszcza że żadne z nas nie miało wtedy auta i musieliśmy się tłuc PKSem. 

Pewnej środy dzwoni do mnie i pyta, czy po pracy mogłabym przyjechać do niego. Trochę mi nie pasował taki nieprzewidziany wyjazd, ale argumentował to tym, że jego rodzice mają okrągłą rocznicę i szykuje się kolacja, więc się poświęciłam. Ba! Nawet udało mi się wyjść godzinę wcześniej. Po pracy skoczyłam na szybkie zakupy, no wiecie - kwiaty dla teściowej, flaszka dla teścia i wio na przystanek. W autobusie spotkałam znajomą i się zagadałyśmy. 

W końcu dojechałam, wchodzę do pokoju swojego chłopaka i widzę wielki bukiet kwiatów w wazonie na parapecie. No tak! Moje prezenty zostały w autobusie! Ale szybko wpadłam na pomysł, że podepnę się z życzeniami pod kwiaty od mojego lubego. Trochę skrytykowałam jego wybór, bo przecież czerwone róże to bardziej pasują na Walentynki, a z tej okazji mógł wybrać jakieś inne kwiaty. On był lekko speszony tym, no ale oczywiście nic sobie z tego nie robiłam, bo akurat cały ostatni tydzień był jakiś nieswój. 

Poszłam na dół, trochę pomóc przy nakrywaniu do stołu. I kiedy już przyszli goście (siostry chłopaka z rodzinami), zawołałam mojego lubego. On schodzi dostojnie po schodach w garniaku, no cud miód. W salonie wyciaga bukiet kwiatów zza pleców i wtedy ja szybkim ruchem staję obok niego i zaczynam życzyć teściom wszystkiego dobrego i kolejnych lat razem. Mój luby stał w ciszy, więc chciałam mu zabrać ten bukiet i wręczyć teściowej, ale jego rodzice zaczęli się śmiać. 

Po chwili nastała niezręczna cisza, aż w końcu mój kochany padł na kolano i wyciągnął pierścionek. Zaczął mówić piękne słowa o miłości, a jedyne co ja mogłam wtedy zrobić, to chichotać. Popłakałam się, ale nie ze wzruszenia, lecz ze śmiechu, po prostu nie mogłam zachować powagi. To samo zrobiłam rok później w urzędzie, kiedy wypowiadałam słowa przysięgi. Teraz ciągle mi wypomina, że kiedy nie wiem, co się dzieje wokół mnie to chichoczę i płaczę.
Clio Odpowiedz

Nie chcę być negatywnie nastawiona, ale dlaczego właściwie ludzie wrzucają historie o swoich (zupełnie zwyczajnych) oświadczynach? Zostawcie to na babskie pogaduszki, dziewczyny... ;/

Matit420

Patrz na nazwę strony, warunki anonimowości hostorii spełnione

karlitoska Odpowiedz

Dziwny pomysł na oświadczyny, tak przy rodzicach i rodzeństwie. To chyba powinna być taka intymna chwila we dwoje...

brainka

Dzięki temu chłopak ma większą pewność, że dziewczyna nie odmówi. No jak to tak, powiedziałaby 'nie' przy wszystkich? ;)

Tevatai

@karlitoska kiedyś to była norma, mój wujek jeszcze z 12 lat temu miał takie zaręczyny. Być może w niektórych rodzinach nadal jest ta tradycja

siusiolek Odpowiedz

nosz kurrrrrr... :D tydzień temu komentowałam równie debilne wyznanie zaręczynowe, dodane również dawno temu że po co taki chłam na nowo jest dodawany :D

stateofmind Odpowiedz

proszę, naprawdę ładnie proszę o zaprzestanie wstawiania 'wyznań' o zaręczynach

Dodaj anonimowe wyznanie