#xOuUB
Do niedawna byłam przeciw aborcji. To znaczy, jak najbardziej byłam za takim prawem, jakie jest obecne w Polsce, to są wyjątkowe wypadki, ale skoro jakaś idiotka nie potrafi się zabezpieczyć, to dlaczego ma mieć prawo do usunięcia dziecka, skoro zaciążyła przez własną głupotę, a dziecko temu niewinne?
Myślałam tak, dopóki nie zaczęłam chodzić na terapię grupową i nie spotkałam na zajęciach niesamowicie dużej ilości ludzi, których rodzice gnębili psychicznie, za to, że się urodzili.
Nastolatka, którą katoliccy rodzice zmusili do wychowania dziecka, które oczywiście było gorsze, bo to owoc grzechu. Samotna matka, która z powodu porodu została bez wykształcenia, bo przez dziecko musiała rzucić szkołę. Małżeństwo, które zaliczyło wpadkę, a rodzina namówiła ich do wychowania dziecka, bo co ludzie powiedzą. Karyna, która stwierdziła, że skoro już zaciążyła, to dziecko przyda jej się do zasiłków i taniej siły roboczej. Kobieta, którą rzucił facet, bo zaszła w ciążę. Alkoholicy, którzy mieli gdzieś i ciążę i dziecko.
Wszystkie te dorosłe już dzieci, które były wpadką, były dręczone psychicznie, a często też fizycznie, za to, że swoimi narodzinami zniszczyli rodzicom życie. Tylko jedno z tych dzieci nie miało w przeszłości próby samobójczej, myślę, że żadne z nich nie miałoby pretensji o to, gdyby po prostu zostało wyabortowane.
Już wtedy coś zaczynało mi świtać, że chyba jestem nie fair z tym moim myśleniem, jednak ostatecznie przekonała mnie depresja mojej siostry. Depresja spowodowana tym, że starała się o stypendium za granicą, a jej były już facet przebił gumkę, w wyniku czego zaciążyła. W ten sposób chciał ją przy sobie zatrzymać.
Nie jestem na tyle odważna, by rozmawiać o tym z kimś znajomym, bo zapewne skończyłoby się to awanturą, a miałam potrzebę, by z kimś podzielić się tym, jaka kiedyś byłam głupia.
A czy nie uważasz autorko, ze Twoje wyznanie sugeruje, żeby patrzeć za siebie zamiast wprzód? Wg mnie nie pozostawiasz żadnej nadziei i skreślasz pogubionych ludzi. A nie tylko ofiary przemocy rodzinnej maja takie problemy jak opisane wyżej, więc słaby przykład.
'idiotka nie potrafii się zabezpieczyć ' wiesz, czasem bywa tak , że antykoncepcja zawodzi i te 'idiotki'zachodza w ciążę.
Procent kobiet, które zaciążyły z głupoty i chcą usunąć jest niezwykle mały. Głównie to właśnie zawiodła antykoncepcja
Etanolansodu: nie każdy może używać tych samych sposobów. Dla przykładu kobiety z genem BRCA 1 nie mogą brać antykoncepcji z estrogenem. Inne mogą powodować efekty uboczne. Mogą nie chcieć ingerencji w ciało jak np spirala. Ciało może odrzucić. Tabletka po może nie zadziałać. Różne są przypadki
A ja myślę, że nie ma co się przekrzykiwać w kwestii aborcji. Zawsze ktoś będzie za, ktoś przeciw. Prawda jest taka, że jeżeli ktoś naprawdę, z całych sił nie chce dziecka, które się w nim rozwija, to go mieć nie będzie. A odgórny zakaz w niczym mu nie przeszkodzi. I to samo w drugą stronę, jeżeli ktoś bardzo pragnie dziecka, które się w nim rozwija, to sama możliwość dokonania aborcji nie zmieni jego zdania.
Nie przekrzykiwać, ale dyskusja jest potrzebna, żeby wypracować wspólne społeczne stanowisko. Temat powoduje zbyt wielką nienawiść obu stron, brak tu zrozumienia i dobrej woli. Na anonimowych widać, że większość jest "za" i nawet bardziej wyważone stanowisko spotyka się z krytyką, ale trzyma się na ogół poziom rozmowy :)
Generalnie to proaborcyjnym powinno zależeć na dialogu, póki są w mniejszości. Zamiast tego taka fiolka wyzywa od zaściankowych :d
Te osoby nie usunęłby nawet, gdyby możliwość była. Tak naprawdę zawsze jest, ale tutaj zadziałała presja otoczenia.
Serio są jeszcze ludzie, którzy myślą, że zakazy w tym przypadku mają jakiś sens? Jak ktoś będzie chciał (i będzie go stać), to i tak aborcje sobie zrobi. Koniec i kropka. Pozostaje jedynie kwestia tego, w jakich warunkach.
Oho, zaczyna się
Na ulotki z tym i do centrum Krakowa, bo krew mnie zalewa jak słyszę z megafonów na rynku "Aborcja to MORDERSTWO. Wybierz DOBRO"
A nie jest morderstwem? No sorry ale odbierasz życie. Czy to eutanazja czy aborcja.
Aborcji dokonuje się na komórkach, które dzieckiem dopiero się staną (nie ma czegoś takiego jak "życie poczęte"). Idąc dalej według twojej logiki co miesiąc morduję potencjalne dziecko, bo mam okres.
@Docha fajnie, że tak nazywasz potomstwo. Fascynujace jest to w jaki sposob ludzie okreslaja teraz dzieci. Jakie nazewnicteo takie podejście.
Gdyby ludzie faktycznie traktowali poczęcie i ciążę z należytym szacunkiem a nie jako coś hmm uporczywego to może nasze społeczeństwo byłoby inne.
I tak nazywam to morderstwem, bo serce, które bije od 21 dnia ciąży zostaje zatrzymane.
@Docha to zajrzyj do tego podręcznik z biologii i dokładnie przeczytaj. Bo mi akurat wydaje się, że pasożyt to organizm, który czerpie korzyści z innego organizmu przy czym oba organizmy są innych gatunków. Jakoś nie sądzę, że dziecko w łonie kobiety było innego gatunku. Poza tym związek pasożyt - gospodarz trwa tak długo jak da się czerpać z organizmu zywiciela korzysci. Dziecko "wychodzi" po ok 40 tygodniach.
Kobieto kto Cię biologii uczył?
co do legalizacji aborcji: aborcje były, są i będą i tego nie zmieni żaden zakaz. Kwestia tylko tego czy dać zarobić lekarzom pod stołem, bez opodatkowania , zupełnie na czarno czy może lepiej i zdrowiej będzie pozwolić im na zabiegi, opodatkować , bez niepotrzebnego ryzyka. Mam wrazenie ze z zakazu aborcji tylko lekarze zacierają rece z radości.
Ja uważam, że aborcja z powodu gwałtu, ciężkiej choroby płodu, który i tak by nie przeżył, albo to życie było bardzo marne, ciągle w podróży od szpitala do szpitala powinna być dozwolona. I kiedy ciąża jest zagrożeniem dla życia i zdrowia matki (np. kiedy musi wybierać czy chce być w ciąży, czy kontynuować jej terapię, przyjmowanie chemii czy coś) Ale nie uważam za dobre wyjście traktowania aborcji jako awaryjnej metody antykoncepcji
ale nie można generalizować, znam osoby, które też były wpadką, a które były kochane (w małżeństwach czy parach, gdzie osoby myślały - stosujemy zabezpieczenie, ale w razie czego będziemy kochać, wychowamy i też będzie ok). Po prostu udowadniasz, że nie każdy nadaje się na rodzica i że po przeprowadzonych badaniach psychologicznych oraz zbadaniu IQ niektórym przydałoby się zrobić przymusową wazektomię oraz podwiązanie jajowodów (plus bezpłatną dla tych, którzy twierdzą, że nie chcą mieć dzieci nigdy). Bo niektórzy (chorzy psychicznie, dewianci, alkoholicy serio nie powinni mieć dzieci. Co nie oznacza, że fajne jest zachodzenie w ciążę co kilka miesięcy i co chwilę usuwanie takiego dziecka (nieraz w późnych miesiącach, nieraz dziwnymi metodami). Po prostu powinno się dobrymi metodami uniemożliwić takim nieprzystosowanym do życia osobom rodzenie dzieci. Dziwi mnie natomiast, że ktoś mówi, że nie chce mieć dzieci itd i uważa, że najlepiej będzie stosować jedynie prezerwatywę jako zabezpieczenie, a w pojedynczych przypadkach nawet nic, bo co za problem, najwyżej usunie się ciążę, przecież to pikuś.