#xL3P1

Mam dwa razy starszego ode mnie kuzyna. Moja rodzina zawsze była blisko z jego, więc spędzali u nas dużo czasu, przyjeżdżali, jak tylko nadarzyła się okazja. Mieszkaliśmy z dziadkami, więc oni również byli powodem ich częstych odwiedzin.
Wspomniany starszy kuzyn jest niepełnosprawny umysłowo od zawsze. Mimo swojego wieku ma mentalność siedmiolatka i jest niezdolny do samodzielnego mieszkania ani tym bardziej pracy, toteż jest skazany na bycie na utrzymaniu swoich rodziców. Sęk w tym, że w ogóle ich nie szanuje. Buntuje się na każde sposoby, podczas komisji lekarskiej specjalnie mówił, że chce iść do pracy, przez co nie dostał renty, a jego leki do najtańszych nie należą i każda pomoc jego rodzicom się przyda, ale on nie będzie im pomagał. Wiecznie narzeka, nic nie robi, dzwoni na policję, kiedy mama każe mu wynieść śmieci, bo jego zdaniem to forma znęcania się.
Jego mama to kobieta wykształcona, bardzo uzdolniona w wielu dziedzinach, zabawna i przemiła. Miała świetną pracę, kochającego męża, czego chcieć więcej? Dzieci. Miała problem z tym, żeby je mieć. Ostatecznie udało się, ma trzech synów, w tym tego niepełnosprawnego, który jest zarazem najstarszy. Dla niego zrezygnowała z pracy. Musiała się nim zajmować. Wujek pracuje za granicą i więcej go nie ma, niż jest.
Ciocia stara się jak może, ale z roku na rok jej najstarszy syn jest coraz gorszy.
Mnie było ciężko go znieść w dzieciństwie i zawsze było mi przykro, jak widziałam, jak on traktuje tak wspaniałą ciocię, a jego mamę. Zawsze byłam zła na niego za to. A on nic nie rozumie, jest dumny z tego, że przysparza coraz więcej kłopotów, bo uważa, że to świetna zabawa.
Dorosłam, on nadal jest dzieciakiem, a ja przez te lata doszłam do wniosku, że za nic w świecie nie chcę mieć dziecka, które będzie psychicznie upośledzone. Nie miałabym w sobie tyle siły, aby normalnie z takim dzieckiem funkcjonować. Mój ukochany również jest tego zdania, że fizyczna niepełnosprawność nie byłaby żadną przeszkodą, ale psychiczna wymaga za dużo. Chcemy mieć dzieci, trójkę, a jak będą starsze, to założyć rodzinny dom dziecka i wychować ostatecznie jeszcze więcej! Uwielbiamy dzieci, ale z niektórymi moglibyśmy nie dać rady. Dlatego dokonałam już aborcji. Nic przyjemnego. Nie chciałabym robić tego drugi raz, ale jeżeli miałabym urodzić ciężko chore dziecko, to znów bym się nie zawahała.
ohlala Odpowiedz

Jaki śmieszny troll.

3210 Odpowiedz

W rodzinnym domu dziecka lub rodzinie zastępczej trudno o zdrowe dzieci, wiele z nich ma FAS lub inne choroby. Ale to marzenie o tak życie zweryfikuje jeśli będziecie mieć własne dzieci, zobaczycie wtedy jak sprawdzicie się w roli rodziców.

Dodaj anonimowe wyznanie