#x8ISK
Byłam dzieckiem bardzo bojaźliwym, bałam się dosłownie wszystkiego. Wychowałam się praktycznie bez ojca, ale i tak w domu często były awantury i byłam świadkiem zdarzeń, jakich nigdy w życiu nie powinnam widzieć. Nie byłam dzieckiem towarzyskim, często rówieśnicy mnie nie akceptowali. Widziałam świat w ciemnych barwach. Ogólnie mówiąc, to ciekawo nie było.
Jednak moje całe życie zmieniło się w pewne wakacje. Miałam wtedy 7 lat i pojechałam nad morze. Poznałam chłopca starszego ode mnie o rok. Tak jakoś wyszło, że codziennie przez dwa tygodnie się widywaliśmy i bawiliśmy. Akceptował mnie taką, jaką jestem i to było dla mnie wspaniałe. Mieliśmy bardzo dużo wspólnego. Polubiłam go tak, jak nigdy nikogo wcześniej. Jednak jak to bywa, wakacje tak jak się zaczynają, tak też się kończą. W ostatni dzień mojego pobytu w Rowach poszliśmy do automatu i kupił mi pierścionek ze słowami "Kiedyś będziesz moją żoną". Urodziła się tym we mnie nadzieja, że może jednak będzie kiedyś dobrze.
Nie mieliśmy ze sobą kontaktu przez 3 lata, aż w końcu napisał do mnie na portalu społecznościowym i tak ponownie nawiązując znajomość postanowiliśmy się spotkać. Tak szybko jak spotkaliśmy się pierwszy raz, widywaliśmy się prawie co tydzień pomimo, że mieszkaliśmy w innych miejscowościach. Dogadywałam się z nim, jak z nikim innym. Rozumieliśmy się bez słów. On pomagał mi, a ja jemu. Uzupełnialiśmy się. Stałam się po prostu szczęśliwa, to było dla mnie tak piękne, że aż niemożliwe. Sam fakt, że ktoś był przy mnie było dla mnie jak zbawienie. Tak minęły kolejne 4 lata mojej radości. Wiele się we mnie zmieniło, nawet z radością wstawałam z łóżka rano. Do czasu…
Dowiedzieliśmy się, że ma ostrą białaczkę limfoblastyczną. Zaczął jeździć po szpitalach, a ja odwiedzałam go tak często jak tylko mogłam. Wierzyłam, że wyzdrowieje, bo przecież jak mogłoby być inaczej? Jedyna najważniejsza osoba w moim życiu będzie przecież cały czas przy mnie, przecież tak mi obiecał! Wspierałam go jak tylko mogłam, miało być dobrze. Lekarze mówili że z tego wyjdzie. Jednakże z dnia na dzień było coraz gorzej… Jego organizm był zbyt słaby, a białaczka zabijała go od środka.
Nie, nie jesteśmy po ślubie i nie mamy dzieci.
Zmarł ponad 3 lata temu, a ja nadal nie umiem ułożyć sobie życia. Nie potrafię znaleźć szczęścia, jakiego doświadczyłam i dopiero niedawno temu wyszłam z depresji. Jego ostatnie słowa skierowane do mnie to "Bądź szczęśliwa".
Próbuję, ale się nie udaje. Staram się być szczęśliwa, ale bez mojego najlepszego przyjaciela, który całkowicie zmienił moje życie, to już nie to samo.
Ta choroba zbiera takie żniwo...czemu takie straszne choroby istnieją
Ludzie kiedyś umierali masowo z powodu chorób na które dziś po prostu dostajemy receptę i jest po sprawie. Mam nadzieję, że nie długo tak będzie z nowotworem...
Bo nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Świat jest piekłem, z którego przeciwnościami trzeba walczyć i nie można się poddawać. Nie ma drogi na skróty, jest tylko jedna, ciężka i kamienista i choć świat i ludzie się nie zmienia, tam na szczycie znajdziesz szczęście.
"Sprawiedliwość jest tylko w słowniku pod literą S"
Mimo wszystko warto wierzyć ze możemy to zmienić! Nie można się poddać! ;D
"Jestem tego pewny,
W głębi duszy o tym wiem,
Ze gdzieś na szczycie gory,
Wszyscy razem spotkamy się!
Mimo świata który,
Kocha i rani nas dzień w dzień...
@NarutoUzumaki
Jak myślisz, kto mnie tego co napisałem nauczył? :)
Od razu wiedziałam o czym mówisz i kto cie nauczył ;D Mnie też i to nauka która jest dla mnie najcenniejsza :)
Często sobie tak rozmyślam teoretycznie i dostaje załamań nerwowych, a wtedy przypominam sobie te teksty i od razu mi lepiej :D
Ja też :) Nauczylam się tych cytatów na pamięć i one naprawdę są moja motywacją no i oczywiście mmoje motto to jego groga ninja 😉 Z reszta widać czasem w komentarzach jak cytuje 😀
Uu, zaczynają się minusy... Chodź na forum :D
Z biologicznego punktu widzenia maja na celu eliminacje słabszych egzemplarzy danego gatunku w celu poprawienia populacji, jednak jak dla mnie jest to najgorsza z możliwych podlosc losu...
Z biologicznego punktu widzenia ludzie osłabiaja swój gatunek.
Płączę :'( Pozdrawiam autorkę. Bądź silna. Liczę na to, że poznasz jeszcze kogoś, kto cię uszczęśliwi.
Jesteśmy z Tobą.
Jeździłaś do sąsiedniego miasta mając 10 lat?
Dziękuj Bogu ze miałaś takiego przyjaciela. Zycie pisze różne scenariusze, ale przy tak nieodpowiedzialnych rodzicach to on byl twoim aniołem stróżem...
Może miała 20 lat. Może chciała napisać "Miałam wtedy 17 lat", ale zjadła "1" i wyszło "Miałam wtedy 7 lat".
MaWaw - nie mogła mieć 17 lat, bo "dzieci" w tym wieku już się nie bawią..
Na początku ma 7 lat, 3 lata nie mieli kontaktu to daje nam 10, dodać 4 lata radości, aż do momentu choroby daje nam 14 lat. W tym wieku jeździła do szpitala
Wiecie, co jest najgorsze? To, że odchodzą osoby, które są tak dla nas ważne. Odchodzą ci, których potrzebujemy, którzy nie zasługują na śmierć. A ludzie, którzy biją i maltretują bliskich, okropni ludzie, żyją i są w pełni zdrowi.
Ktoś kiedyś powiedział mi, że to dlatego, że ci źli dostają szansę na poprawę, ale.. Czy wobec tego nie lepiej być okropnym, żeby zatrzymać ukochanych ludzi przy sobie?
Gdy jesteś na łace, jakie kwiaty zrywasz?
No właśnie.
Najpiękniejsze.
@obito
Który raz już to piszesz?
A wy który raz te same wyznania wstawiacie?
@Arbuzowa, uwielbiam ten tekst :)
Chyba 4 razy to napisałam
Czy on by chciał abyś się zamartwiała?
Nie.
On chce abyś żyła pełnia życia.
Przyjdzie dzień gdy znajdziesz szczęście. Gdy uśmiechniesz się szczerze.
Żyj za siebie i za przyjaciela, który cię zmienił.
Trzymaj się.
Jesteś silna.
Bardzo mi przykro, lecz mam pytanie, mianowicie zaczeliscie sie spotykac w wieku 10 lat ? Troche brak spojnosci w tekscie.
Jejku:( szczerze mówiąc zrobiło mi się przykro... Trzymaj się, pamiętaj że każdy kto pojawia się w twoim życiu ma jakiś cel, on najwyraźniej już go spełnił:( wiem, że łatwo mówić ale myślę, że on chciałby żebyś była szczęśliwa, a nie zadreczala się jego smiercia
Wzruszylam w się... Powodzenia w szukaniu szczęścia ✌
Choroba to najgorsza rzecz na świecie. Współczuję, ale wierzę, że jeszcze kiedyś się ułoży. Jesteś na pewno bardzo wartościową osobą i prędzej czy pozniej- będziesz szczęśliwa jak jeszcze nigdy wcześniej. Trzymam kciuki za Ciebie!
Wyznanie jest mało prawdopodobne. Miałaś 10 lat i jeździłaś do innej miejscowości? I miałaś konto na portalu społecznościowym? I w czym sobie pomagali dziesięciolatka i jedenastolatek?
1. Ja jak miałam 10 lat jeździłam już sama do babci do innej miejscowości i 40 km do innego miasta z koleżankami.
2. Wtedy były np. "nasza klasa" czy może jeszcze "epuls", nie pamiętacie?
3. 10- i 11-latkowie też mają swoje problemy. Po prostu adekwatne do wieku. Wiemy np. o problemach z wycofaniem autorki. To pewnie choćby w tym jej pomagał.
Wszystko się zgadza.