#x5DRE
Od połowy marca 2020 pracuję z domu, w biurze byłam łącznie pięć razy. Robię dokładnie to samo, bez konieczności dojazdów, siedzenia w głośnym biurze i bardzo mi się to podoba. Zarabiam tyle samo, a przez lockdown dużo mniej wydaję, więc uzbierało mi się naprawdę dużo oszczędności.
Na szczepionkę czekam tylko po to, by móc pojechać na super wakacje bez problemów. Nie tęsknię za dawnym życiem, jeśli będzie trzeba wrócić do stacjonarnej pracy, to będę szukać nowej firmy, która pozwoli mi pracować zdalnie.
Szkoda mi tych wszystkich, którzy zachorowali lub zmarli, ale cieszę się, że to wszystko się wydarzyło - dla mnie mogłoby trwać wiecznie.
Pracownicy gastronomii, czy turystyki wprost uwielbiają takich jak ty.
No przecież napisała, że jej szkoda, a dobrze jest jej tylko prywatnie - to gdzie Ty tu masz problem?
Specjalnie dopisała pierwszą część, żeby zaznaczyć, że nie o to chodzi, co jej zarzucacie.
@rockandrollqueen Takie bezrefleksyjne podejście i brak elementarnego pojęcia o świecie przeraża. A przecież w skali kraju takich osób znajdzie się dużo więcej. I tak oto w Polsce rządzi PiS, bo kradnie, ale się dzieli, a jak PiS w końcu przegra to stołki zajmie pewnie PO albo Polska 2050, czyli najprawdopodobniej PO bis.
Dla mnie nie ma nic złego w tym, że ktoś przyzna że rok 2020 był dla niego dobry. Chociaż ktoś nie ma depresji i nie splajtował. Krzywdy nikomu nie robi, nikogo nie wykorzystuje, siedzi w domu na dupie jak rząd przykazał, a kiedy tylko będzie można to będzie wspierać turystyke. Mimo wszystko życie się toczy dalej, ludzie się zakochują, biorą śluby, albo cieszą się że w końcu mogą się odciąć od toksycznych kolegów w pracy, czy szkole. Jasne, jest mnóstwo ludzi nieszczęśliwych, chorych i pokrzywdzonych, ale są też tacy dla których to być może był najpiękniejszy rok w życiu. I co, nie mają prawa się do tego przyznać? Czyli nareszcie, w końcu mamy znów prawdziwie anonimowe wyznanie.
Hvafaen, po co biczować siebie za nieszczęście całego świata?
Wszyscy Wy przegapiacie wyrażenie "dla mnie". Czyli dla TEJ JEDNEJ OSOBY jest dobrze, co nie oznacza, że świat ma się dobrze. Facepalm
Twój komentarz: "Szkoda mi tych wszystkich ludzi, ale ciesze się, że to się wydarzyło (czyli, że umarli)."
Cytat z wyznania - "Szkoda mi tych wszystkich ludzi, ale ciesze się, że to się wydarzyło - DLA MNIE mogłoby trwać wiecznie". Znajdź różnicę ;)
Ten nawias sama sobie dopisałaś, nie bądź hipokrytką. Źle zinterpretowałaś. Dla NIEJ mogłoby trwać wiecznie, bo JEJ się powodzi. Prościej się nie da tego wytłumaczyć. Napisała, że szkoda jej ludzi (!), i tak jak rockandrollqueen napisała - nieszczęścia różnorakie działy się już wcześniej. Myślisz codziennie o nieznanych Ci osobach, które umierają na inne choroby, albo w wypadkach czy jeszcze inaczej?
Kiedyś skończy się lockdown i politycy z pis-u będą chcieli sobie zjeść coś w restauracji, zapominając o jednym - nigdy nie zadzieraj z kimś kto przygotowuje/podaje ci jedzenie. Smacznego.
Słusznie że uwielbiają, zaoszczędzone pieniądze wyda na wakacjach... czyli turystyka właśnie i zapewne gastronomia również.
Co do ostatniego zdania wyznania to jest to egoistyczne podejście, ale cóż rozumiem Cię. Niektórzy tutaj wyzywają Autorkę od egoistek - tak, zginęli ludzie, część straciła praca. Ale co to ma wspólnego z autorką wyznania? Wstydzić powinni się w takim razie również CI którzy na pandemii zarobili. Producenci i sprzedawcy sprzętu elektronicznego, dostawcy telewizji i internetu, Producenci i sprzedawcy całej gamy produktów dezynfekujących, czyszczących, maseczek, pulsoksymetrów, termometrów itp... A nawet kurierzy którzy często niezłe premie poodbierali. WIem że przynajmniej część z nich też się cieszy z sytuacji
Na szczepionkę poczekasz jeszcze parę lat. Poza tym jest coś takiego jak inflacja, do tego wszystkie firmy chcą/będą chciały odrobić sobie straty wywołane obostrzeniami, czy podatkami wprowadzanymi przez rząd, więc to co oszczędziłaś szybko zniknie.
Rząd swoimi decyzjami wywołał zajeb..y bajzel, którego konsekwencje odczują wszyscy - ty też.
Ja już nie liczę na to ze te durnie to pojmą..
ok ale jesli nie bedzie sie stolowac na miescie to raczej uniknie podwyzszenia cen jedzenia w knajpie
jesli nie bedzie wyjezdzac czy cos- rowniez
@bazienka
Może w ogóle niech się ograniczy do siedzenia w domu i kupowania jedynie produktów spożywczych, ale też najtańszych. Tylko wtedy rzeczywiście za bardzo tego nie odczuje (no, pomijając wzrastające podatki i opłaty). Wspaniałe życie.
Meksyk, Dominikana, Kostaryka
Bazienka ty tak na serio?!? Wy wszyscy serio nie rozkminiacie ze to wszystko jest ze sobą połączone? Kryzys gospodarczy ja i tak dosięgnie, mniej lub bardziej ale dosięgnie. Np stawki na rynku pracy się zmniejsza z wiadomego powodu i nie dostanie podwyżki albo obniża jej pensje bo na jej miejsce będzie czekało 20 osób przez wzrost bezrobocia.
Gospodarka to sieć naczyń połączonych, jeżeli pewne sektory gospodarki mają problemy, to i tak odbije się to na pozostałych sektorach - te firmy, które mają teraz problemy zatrudniają jakiś ludzi, czy korzystają z produktów/usług świadczonych przez inne firmy. Mniejsza konsumpcja oznacza mniejsze wpływy nawet dla firm, które mogą działać bez przeszkód itd. Do tego te wszystkie programy "+", czy "tarcze" kosztują, budżet państwa nie jest z gumy i państwo będzie musiało to wyrównać - zwiększając podatki. Poza tym dodruk pieniądza bez pokrycia doprowadzi do wzrostu inflacji, więc nawet jeżeli autorka wyznania myśli, że kryzys jej nie dotyczy - myli się.
Może nie wszyscy zachorują na koronke, ale skutki kryzysu odczują wszyscy. Nawet jak ktoś myśli, że na tym korzysta - to jest idiotą, bo i tak w ogólnym rozrachunku straci.
Jestem lekarzem, może i gburem. Mam w dupie twoje zadowolenie i chęci wiecznej pandemii
Przecież autorka nie cieszy się z samej choroby. Cieszy się z konsekwencji, jakie przyniosła, czyli możliwości pracy zdalnej.
Tak! A myślałam, że jestem jedyna! Ja to nawet zarabiam trochę więcej, bo w domu spokój, mogę się bardziej skupić i bonusy lepsze. Ja od marca nie bylam w biurze ani razu i już tam nie wrócę. Pracuje za granicą i podobno będziemy pracować z domu jeszcze przynajmniej 2 lata. Nigdy tak dobrze mi się nie pracowało.
Ktoś mi wyjaśni jak można pojechać na super wakacje kiedy hotele, restauracje i atrakcje turystyczne są zamknięte, wszędzie trzeba popier*alać w maseczce i nie można się zbliżać do ludzi? Chyba tylko na surivival w lesie.
W sumie nie interesowałam się jeszcze, tak np. w Afryce wszystko działa normalnie?
Ja jak się wybieram na dużą, drogą wyprawę to chciałabym mieć pełne doświadczenie, lokalne jedzenie, lokalne atrakcje, kontakt z miejscowymi, jakiś trudno mi uwierzyć, że to wszystko można robić.
Znajomy mieszka na Zanzibarze. Wszystko działa normalnie. Tylko u nas „pandemii” nie można opanować. Jak to jest ze tam trupy nie walają się po plażach to ja nie wiem.. i respiratorów im nie brakuje. No ciekawe
@Iguana69 mieszka w kraju, który nie istnieje od ponad 50 lat?
Karaiby nie wymagają nawet testu.
GeddyLee
Zanzibar to tanzańska wyspa.
@JMoriartyy Na szczęście biznesy zaczynają się otwierać i PiS nie może nic z tym zrobić. Trzeba skończyć z tą pseudodemokracją, w prawdziwej demokracji to politycy służą ludziom, a nie na odwrót, bo ludzie są ich karmicielami. Koniec z dyktaturą wszystkich polityków.
@GeddyLee A wyspa to też już nie istnieje? Idąc tym tokiem w Gdańsku też nie da się mieszkać, bo Wolne Miasto Gdańsk już dawno nie istnieje.
@Hvafaen Somalia ma się dobrze? Nie ma tam koronaparanoi, bo jak ma być? Tam jest wojna domowa, są poważniejsze problemy niż wirus.
@Zmineralizowana A jak to jest możliwe, że jedna szczepionka działa na wszystkie mutacje wirusa? Skoro się da to czemu nie wynaleźli takiej na grypę? Coś jest nie tak...
Byłam w październiku na Teneryfie i było super - na plażach nie było tłumów, klubów nie obstawiali nawaleni angole, jak to było przed pandemią, więc można sobie było usiąść w barze przy plaży i ze spokojem pić drineczki. Restauracje były otwarte, tylko po ulicach trzeba było chodzi w maseczce. Fakt, że część atrakcji, typu Loro Park były zamknięte, ale ja tam lubię oglądać przyrodę, więc wynajmowaliśmy auto i zwiedzaliśmy wyspę, albo pływaliśmy na skuterach. Super wakacje, może nawet lepsze niż przed pandemią, bo nie było takiego ścisku i rumoru.
Przecież autorka, nie spowodowała pandemii, żeby mieć home office. A to, że miała dobry rok, kiedy inni mają źle, to znaczy, że ma siedzieć w kącie i płakać? Nie przyłożyła się do krzywdy innych, więc już wyluzujcie gumy w majtach.
Współczuję egoistycznego i skrajnie ograniczonego myślenia. Świat się nie ogranicza do tego, że Ty siedzisz sobie w domu i jest fajnie. Co mają powiedzieć firmy budowlane, które nie mogą przejść na pracę zdalną? Co mają powiedzieć domy weselne? A hotele? A biznes to system naczyń połączonych. Jeśli rząd postanowi zdemolować kolejną branżę, Ty także możesz paść tego ofiarą, bo co z tego, że możesz pracować w domu, jeśli Twoja firma nie będzie miała nic do roboty? Zacznie zwalniać pracowników.
Co jak co, ale budowlanka hula nawet bardziej niż przed pandemia.
No, gdzies tych ludzi trzeba zamknac, wiec buduje sie na potege.
Tralalala pracuje w branży budowlanej, cały czas się buduje. Mieliśmy przestuj TYDZIEŃ w kwietniu i to nie projektowo, tylko wykonawczo, bo ekipy nie chciały ruszyć, bo się bali. A tak to cały czas hula.
To co, ma popełnić samobójstwo bo świat jest straszny. Odnalazła się akurat w tej sytuacji i się cieszy. Jej radość czy smutek nie wpłyną na zmianę sytuacji pandemicznej.
A jak firma, w której pracujesz straci klientów z powodu kryzysu i będą musieli oszczędzać - na tobie?
To ją zwolnią - proste.
Koleżanka widzi tylko czubek własnego nosa.
Jak większość ludzi. Stąd brak tolerancji i płacz dopiero wtedy gdy jakaś tragedia dotnie akurat nas. Ale co z tego, Ma dobry rak i cieszy się tym...
A ja już rzygam home officem i z pocalowaniem ręki pojechałabym do biura.