#x020g
Zostałam poczęta z wyniku gwałtu, moja 17-letnia wtedy mama nie chciała mnie rodzić, chciała dokonać aborcji, ale babcia zmusiła ją do porodu. Nigdy nie ukrywała przede mną, że ciąża była dla niej horrorem, ale jak tylko zobaczyła mnie pierwszy raz, to pokochała całym sercem. Przez pierwsze lata życia opiekowała się mną babcia, a gdy mama skończyła szkołę, znalazła pracę i wynajęła małe mieszkanko, wyprowadziłyśmy się od babci, mama prawie całkowicie zerwała z nią kontakt, nienawidziła jej.
Bardzo długo była sama, dopiero kiedy miałam 13 lat poznała faceta, był naprawdę fajny, ja też go polubiłam. Mama darzyła go wielkim zaufaniem, na tyle wielkim, że już po 2 miesiącach znajomości wprowadził się do nas. To był błąd.
Zgwałcił mnie, kiedy byliśmy sami w domu, potem wyszedł, a kiedy mama wróciła, zapłakana i przerażona powiedziałam jej o wszystkim. Wyrzuciła jego rzeczy z mieszkania i więcej go nie widziałyśmy, nie zgłosiłyśmy sprawy na policję. Bardzo szybko okazało się, że jestem w ciąży, mama chciała, żebym usunęła, uważała, że tak będzie dla mnie lepiej. Ja nie miałam zamiaru wychowywać tego dziecka, ale postanowiłam urodzić i oddać. Wspólnie zdecydowałyśmy, że pojedziemy do Niemczech i tam urodzę.
Pytałam się mamy, że skoro mam spędzić prawie rok w Niemczech, to co ze szkołą itd., ale ona mówiła, że wszystkim się zajmie.
Mama miała przyjaciółkę, która mieszkała w Niemczech, a ta miała przyjaciela, który był ginekologiem. Drugiego dnia poszłyśmy do niego na badania, bardzo się bałam, nie chciałam, żeby mnie dotykał, a mama jakby na to czekała, powiedziała że może podać mi narkozę. Kiedy się obudziłam, powiedziała, że dziecka już nie ma, że zrobiła to dla mojego dobra.
Wróciłyśmy do Polski, mama zgodziła się, żebym wyprowadziła się do babci.
Teraz mam 18 lat, a mama nadal nie rozumie, dlaczego mam jej za złe to, co zrobiła, myśli, że zrobiła dobrze. Kocham ją i wiem, że chciała dobrze, ale nie potrafię wybaczyć, wiem, że ciąża nie byłaby łatwa, wiem, że nie kochałabym tego dziecka, ale...
Wczoraj drugi raz w moim życiu byłam u ginekologa, był bardzo miły i profesjonalny. Nie będę wam opisywać wszystkiego co powiedział, wniosek jest jeden: podczas aborcji zostałam uszkodzona, nie będę mogła mieć więcej dzieci.
A moja mama wciąż uważa, że zrobiła dobrze.
Nie można nikogo do niczego zmuszać. Tym bardziej w takiej sytuacji.
Tamto wyznanie gdzie matka zmusiła swoją córkę do porodu było straszne - nie powinna była tego robić, tak samo jak Twoja babcia nie powinna była zmuszać Twojej matki - a Twoja matka nie powinna była decydować za Ciebie. Jak ludzie mogą zmuszać kogoś do porodu/aborcji? To po prostu chore.
Dodam coś jeszcze - ogromnym błędem było to, że nie zgłosiłyście tego na policję. Poza tym jak Twoja matka mogła nie pomyśleć o antykoncepcji awaryjnej? Ta antykoncepcja nie jest środkiem poronnym, to antykoncepcja, więc żadnej aborcji ani tego typu powikłań by nie było. Nie byłoby całej tej tragedii.
Wszystkiego i tak mogłoby się wydarzyć, przecież żadna antykoncepcja nie daje 100% pewności.
W przypadku tabletki 'po' - prawdopodobieństwo, że zadziała jest bardzo, bardzo wysokie. Jeżeli weźmie się ją od razu, lub do 24 godzin po danym stosunku to skuteczność jest BARDZO wysoka - 95%/100%.
Zawsze są wypadki, że może nie zadziałać tak samo jak prezerwatywa czy tabletki antykoncepcyjne/spirala itp. Ale jednak większość antykoncepcję stosuje i u większości działa. Wyjątki są zawsze. A jak nie zadziała - pęknie prezerwatywa, czy właśnie dojdzie do gwałtu gdzie kobieta nie używa tabletek czy innej antykoncepcji, wtedy można wziąć antykoncepcję awaryjną, która w większości działa.
Znów opowiadasz mity, że tabletki PO nie są środkami poronnymi?
@hokku bo NIE SĄ...
Są, przestań kłamać.
@hokku one uniemożliwiają zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej w macicy, jeśli dojdzie do zapłodnienia. Większość zapłodnionych komórek naturalnie się nie zagnieżdża, ale nie nazywa się tego poronieniem.
poronienie «przedwczesne wydalenie płodu»
https://sjp.pwn.pl/sjp/poronienie;2505290.html
wiem, że tak to działa i spełnia to definicję słowa poronienie.
Płód – w embriologii, zarodek ssaków od chwili zakończenia się okresu zarodkowego do chwili urodzenia. Ludzki zarodek osiąga stadium płodu w 11. tygodniu ciąży i rozpoczyna okres płodowy.
Zygota – komórka powstała w wyniku zapłodnienia, czyli połączenia haploidalnej gamety męskiej z haploidalną gametą żeńską w procesie rozmnażania płciowego.
Zarodek lub z greckiego embrion – osobnik roślinny lub zwierzęcy (także ludzki) we wczesnym etapie rozwoju zwanym okresem zarodkowym. Okres ten zaczyna się podziałem zygoty i u różnych organizmów kończy w różnym czasie.
Kretyn - osoba odrzucająca naukowe fakty i zastępująca je dowolną ideologią, podpierając swoje tezy manipulacjami (takimi, jak mówienie o płodzie w sytuacji, gdy chodzi o zarodek)
Kwestia nomenklatury.
Nie zmienia to faktu że zabija się człowieka
Argumentami ad personam juz przegrałeś dyskusję
Nie moja wina, że argumenty rzeczowe do Ciebie nie docierają.
Jak uprawiasz seks seks i nie zapłodnisz kobiety to też mordujesz? Jeśli doznasz erekcji i nie przeżyjesz stosunku to mordujesz? Wszak ze spermy mogło powstać życie.
Tak, celowo przesadzam by Ci uświadomić, że z naukowego punktu widzenia gadasz głupoty w imię swoich przekonań.
Brakuje mi informacji, ile autorka miała lat w czasie gwałtu. Mogła mieć jeszcze te 13 lat, więc decyzja matki, choć okazała się po długim czasie błędem, w tamtym momencie mogła wydawać się najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co sama przeżyła. Tak młoda osoba, jak autorka, nie powinna być narażona na konieczność utrzymywania ciąży, zwłaszcza z gwałtu. Nie można określić wtedy dziecka jako "rośnie w twojej macicy, jest twoje, ty decydujesz".
Z drugiej strony, jeśli autorka była starsza, sprawa staje się o wiele bardziej bolesna, choć nadal sama nie potrafię w takim stopniu potępić jej matki.
Szczerze współczuję, autorko, niemożliwości spłodzenia własnego, chcianego dziecka, jednak nadal możesz jakieś adoptować, a dzięki temu masz możliwość posiadania dzieci. Dodatkowo warto mimo wszystko skorzystać z usług innych lekarzy - ileż to razy zdarzało się, że ginekolog powiedział jedno, a po kilku miesiącach/latach okazało się, że *cud*, jednak kobieta została matką.
Miałam 13
Biorąc pod uwagę to co sama przeżyła, to ona od momentu kiedy dowiedziała się że jest w ciąży chciała usunąć, a ja zadecydowałam że chce urodzić.
@Etanolansodu No niestety podwójne standardy to częste zjawisko wśród użytkowników na tej stronie.
Ale prawdo do aborcji, i "moja macica, moj interes" odnosi sie do osob doroslych, albo chociazby nie dzieci. A tu bylo ewidentne dziecko, ktore jeszcze nie rozumialo wszystkiego, bo jak, skoro mialo 13 lat?
W takim razie myślę, że biorąc pod uwagę duże niebezpieczeństwo, jakie stanowi ciąża dla dziecka, twoja matka nie popełniła błędu. Również nie pozwoliłabym mojej małoletniej córce nosić ciąży z gwałtu, a tym bardziej samodzielnie o niej decydować.
Jeśli rzeczywiście wskutek zabiegu jesteś bezpłodna, szczerze współczuję. Należy za to jednak winić lekarza, który cię operował, a nie matkę, która działała w celu ochrony ciebie. Mimo wszystko radziłabym skonsultować się z innymi ginekologami i zrobić poważne badania, bo określenie płodności/niepłodności po jednej wizycie to dla mnie mocno naciągana sprawa. No chyba, że całkowicie usunięto ci macicę, ale to byłaby z mojej strony chyba przesada, nieprawdaż?
Strasznie wam życie dało po dupie... podziwiam Twoją postawę, życzę Ci żeby teraz już, mimo wszystko zaczęło Ci się układać.
Ta historia jest z lekka nieprawdopodobna
przecież to tylko kolejne gównowyznanie o aborcji napisane wyłącznie w celu wywołania gównoburzy
Będąc w wieku 13 to opiekun za Ciebie podejmuje decyzję. Poród w takim wieku jest szalenie trudny i niebezpieczny, a sama możliwość że Tobie mogłoby się właśnie coś stać wysoka. Poza tym duże ryzyko że płód nie rozwinąłby prawidłowo.
W życiu bym nie chciała „nosić” dziecka z gwałtu. Brzydziłam sie go, nawet wiedząc, że to jakoby „moje”. Tak, blablabla, jak można nawet tak myśleć, a no można
Chyba w to nie uwierzyliscie? 😂
Dwa gwałty i jeszcze to na końcu...
Dziewczyna była WCZORAJ u ginekologa dowiedziała się, że nie będzie mogła mieć dzieci i pierwsze co robi to pisze to na anonimowych...
Brednie.
Napisane aby wywołać gównoburze. Tylko smoków tutaj brakuje.
Tym bardziej, że po standardowej wizycie trudno coś takiego stwierdzić. Oczywiście, lekarz może się dopatrzec uszkodzeń które utrudnią zajscie, ale nie sądzę, że oznajmił to z całym przekonaniem.
Druga kwestia, że zakładając, że wyznanie jest prawdziwe to ciąza i poród w wieku 13 lat rownież mogła przynieść nieodwracalne skutki.
Nie rozumiem dlaczego gwałt nie został zgłoszony na policję
Poniekąd rozumiem twoja matkę, miałaś 13 lat, to tylko moja opinia że powinnaś jej wybaczyć bo sama przeszła traume a jednak cię pokochała i wychowała i pozwoliła odejść do babci która ją samą skrzywdziła. Wydaje mi się że była przestraszona że przez nią zostałaś skrzywdzona I że może kiedyś jej wybaczysz te decyzję. Możliwe że dalej nie może pogodzić się z demonami przeszłości. Jedyne czego nie mogę pojąć to jak mogli dopuścić do 'uszkodzenia' cię w procesie i nie sprawdzić czy na pewno wszystko jest ok. Ale to twoje życie, lekarze czasem się mylą więc może warto jeszcze sprawdzić u innych czy nie da się nic zrobić? To tylko opinia jakiegoś anonimka z netow, zrobisz jak uważasz.
powiem szczerze, mimo tak młodego wieku podjęłaś wspaniałą decyzję, za którą zajebiście Cię szanuje. Trzymaj się ciepło