#wrsDC
Szkoła prowadzona przez zakonnice, duże ograniczenia dotyczące wyglądu. Niektóre dziewczyny miały pogadanki za kolczyki, farbowanie włosów niedozwolone. Dużo ograniczeń.
Większość dziewczyn, zwłaszcza tych zamkniętych w internacie, stęskniona była za widokiem mężczyzny. Panowie nauczyciele, których było niewielu, owiewani byli tęsknymi spojrzeniami, nawet jak mieli 65 lat i gruby brzuch...
Jedyna rozrywka to dyskoteki z męskim LO.
Dziewczyny po jednej stronie, chłopcy po drugiej, zalotne spojrzenia rzucane nad głowami nauczycielek.
Trzymanie się za rękę - czyn niewybaczalny.
Strategie zdobycia chłopaka były różne. Dużo związków zawiązywało się w Oazie czy innych grupach młodzieżowych. Jednak stosunek chłopaków do dziewczyn był wysoce niezadowalający. Braki rynkowe...
W grę wchodzili bracia - takie wymiany były ciekawe. "Lubię cię, to cię bratu przedstawię", ale na uwagę zasługuje strategia pewnej dziewczyny - nazwijmy ją Agata.
Agata szybko zorientowała się, że trudno będzie jej znaleźć chłopaka w obecnych warunkach. Z internatu można było wychodzić tylko na zajęcia dodatkowe lub za zgodą siostry wychowawczyni (to musiały być ważne powody, np. obiad u cioci).
Agata wykminiła więc, że najlepiej szukać na zajęciach pozalekcyjnych. Nie miała szczególnych zainteresowań, więc zapisała się na angielski. Jednak grupa składała się w większości z dziewczyn. Agata zatem usiadła i zastanowiła się gdzie można znaleźć ciekawych, mądrych chłopców, a potem przejrzała możliwości i zdecydowała się na zajęcia z modelarstwa. Była jedyną dziewczyną w grupie. Nie ciekawiło jej to w ogóle, ale uznała, że chłopak, który jest dostatecznie cierpliwy, by sklejać modele, będzie także cierpliwy w innych sprawach. Dodatkowo nie miała zbyt wysokich umiejętności do sklejania modeli, klej zawsze się jej rozlewał, elementy źle pasowały do siebie. Szybko koledzy zaczęli jej pomagać.
Jeden z nich wykazał się największą cierpliwością, dużą wiedzą, życzliwością. Koniec końców zostali razem. Na zajęcia modelarskie Agata chodziła do końca LO i nawet nieźle zaczęło jej iść.
Niedawno ich spotkałam. Drugie dziecko w drodze. Ot, taka strategia sukcesu.
Podziwiam, że przy takich ograniczeniach i kontroli można wytrwać i nie zwariować do reszty. Przecież to chore, a jednak są osoby które do takich szkół chodzą. To z przymusu rodziców, czy ktoś sobie robi takie piekło z własnej woli?
Często z przymusu rodziców, w stylu że dobra szkoła i dyscyplina to świetna sprawa. Tylko że ludzie często wychodzą z takich placówek pokiereszowani...
Ja za to podziwiam tego chłopaka. Myślałem, że ja mam mega farta bo zaliczam egzaminy na uczelni za pierwszym podejściem niewiele się ucząc. Koleś znalazł dziewczynę będąc miłym, cierpliwym i życzliwym, szacun gościu xD
Sama chodziłam do takiej szkoły i zrobiłam to z własnej woli. Akurat moim powodem było to, że za wszelką cenę chciałam uniknąć mieszkania w domu. Część koleżanek owszem poszła z przymusu, ale niektóre chciały iść do takiej szkoły. Na przykład jedna coś chciała zmienić w swoim życiu (potem żałowała) inna poszła bo siostra była, kolejna bo wysoko w rankingach, inna bo w jej okolicy nic nie było. Także nie koniecznie jest to przymus rodziny, chociaż - faktycznie - nie przypominam sobie, żeby ktoś tam był dla samej szkoły. Ale w sumie takiemu miejscu jednego nie można odmówić. Przebywanie razem 24 godziny na dobę jest baaaardzo integrujące i pomaga takim aspołecznym tworom, jak ja ;)
Szkoła szkołą, ale internat to już hardcore. Mam znajome, które musiały mieszkać przez rok z takimi zakonnicami, nawet uczyć się nie można po 22, bo wyłączane światło, a jak ktoś miał latarkę to koniec świata!
Nigdy nie zrozumiem fenomenu istnienia takich szkół w XXI wieku
Ja nie rozumiem jak można do takiej wysłać swoje dziecko...
Nie rozumiem dlaczego takie szkoły istnieją w XXI wieku.
Dobry tok rozumowania wergil. Każda dziewczyna, która nie chodzi do żeńskiego liceum u sióstr zakonnych zajdzie w ciążę w wieku 14 lat. Już nawet pominę, że to jeszcze wiek gimnazjum, a już niedługo podstawówki. W dodatku śmiem wątpić, że dziewczyna po takiej szkole faktycznie będzie w stanie rozróżnić, kto jest warty uwagi, a kto nie, jeśli jej wiedza o związkach jest nikła. Jak dla mnie, jest zupełnie na odwót. Przywołana przez Ciebie 19- latka nie rozpozna tego "leszcza" bo nie będzie miała w związkach i takich relacjach doświadczenia. Tak przynajmniej wnioskuję po tym, co napisała autorka.
A czemu nie?
Koedukacja niestety upodabnia płcie do siebie. Dziewczyny - chłopczyce, chłopaki - nadwrażliwe pipy w rurkach.
Choć do zniewieścienia mężczyzn chyba bardziej przykłada się rosnąca liczba rozwodów. Dziecko prawie zawsze zostaje z matką, ona wychowuje, brakuje męskiego wzorca, chłopak patrzy na matkę i na niej się wzoruje.
Na zimno oceniając, to żadna kobieta nie potrafi dać męskiego wzorca swojemu synowi. Po prostu nawet nie rozumie na czym ten wzorzec polega.
@Martwy Skąd ty się urwałeś i skąd takie wnioski? Że niby dziewczyny są chłopczycami (jak mnie drażni to określenie) a faceci już nie są "tymi prawdziwymi facetami co kiedyś" (z czym się nie zgodzę) i to wszystko przez szkoły? Obserwujesz to na własnym przykładzie, czy jak? Bo pierwszy raz spotykam się z taką dziwną(?) teorią.
Wyższy poziom niż w koedukacyjnych
Te szkoły przypominają klasztory...
@wergil na moje jest na odwrót. Zaczynając od tego, że w takich szkołach nikt im nie powie o antykoncepcji i seksie (a dobra edukacja seksualna zawsze kładzie nacisk na to, że jeżeli nie jesteś pewny na 100% to nie idziesz z nikim do łóżka), do tego praktyczne odcięcie od świata zewnętrznego przez większość czasu. Potem wypuszczają taką osobę, która do końca nie odróżnia chuci, od miłości i jest problem.
Wergil, może wystarczy zwyczajnie wyedukować młodzież co to antykoncepcja, jak jej używać aby była skuteczna, uświadomić jakie płyną zagrożenia z seksu w młodym wieku, a nie od razu izolować od świata ... świadomość seksualna dziewczyn w takich szkołach pewnie kończy się na tym, że co miesiąc mają okres, i że po ślubie mogą urodzić dziecko :/
Chodzenie do takiej szkoły to jakaś forma masochizmu?
Być młodym nauczycielem wf'u w takim liceum... mmm... rozmarzyłem się :-P
Niech jeszcze tylko się okaże, że w ramach w-f przewidziane są zajęcia na basenie...
Nie napalaj się, większość raczej unika basenu jak ognia xD.
Pamiętam jak chodziłam do szkoły i były zajęcia na basenie, pływały dwie dziewczyny z trzydziestu.
Założę się, że takiego by siostry nie zatrudniły...
Skoro tak strasznie przeszkadzały wam ograniczebia, po co szlyście do takiej szkoły?
No właśnie. Rodzice rodzicami, papiery można złożyć samemu. To było liceum, a nie technikum, czyli sprawy zawodu nie wchodziły w grę. Po co się zapisywać do szkoły, której zasady tak bardzo Ci przeszkadzają i w dodatku trzeba mieszkać w internacie?
Mało to nawiedzonych rodziców, którzy nie respektują zdania 16-latki i decydują za nią, gdzie ma się dalej uczyć? Mało to rodziców, którzy pod płaszczykiem ochrony i troski chcą ograniczyć córce kontakty z płcią przeciwną, co w tym wieku jest normalne i nieuniknione? Mało wiesz o życiu.
Poznałam na studiach dziewczynę, która chodziła do takiej szkoły. Wiem, że miała przybranych rodziców, ale nie wiem, czy adoptowali ją przed, czy w trakcie takiej szkoły. Możliwe, że dom dziecka posyła wychowanków do szkół z internatem?
kobita z pomysłem ;)
Mądra bestia z tej dziewczyny! ☺️
Fajna historia!
To była szkoła do której miały iść przyszłe zakonnice czy co? Bo to nie jest normalne...