#wqAFm
Ze swoich pieniędzy kupowałam lakiery hybrydowe i cały sprzęt do tego hobby potrzebny oraz kosmetyki do makijażu z nie najniższej półki. Mama nigdy się specjalnie nie malowała, więc nie oczekiwałam, żeby mi się do tego dokładali. Byli bardzo źli, ze nie poszłam na studia, tylko do pracy. Chciałabym iść na studia kosmetyczne, ale rodzice stwierdzili, ze skoro sobie dorabiam, to nie będą mnie utrzymywać (siostrze opłacali wszystko, raz w życiu po maturze pracowała miesiąc w sklepie spożywczym). Nie rozumieją, że po tylu latach wole zarobić i nie martwić się na studiach, że nie mam za co żyć albo czasu studiować.
Studia kosmetyczne bardzo popierają - nie dokładając mi się ani do kosmetyków, ani do lakierów, zmuszają mnie do malowania siebie, rodziny, koleżanek itd. Bo im się należy. Gdy raz ciocia dała mi 30 zł za pomalowanie paznokci, mama najpierw bardzo zaprzeczała, mówiąc, że mi to niepotrzebne (jasne, w tej cenie miałabym chociaż lakier). Kiedy jednak ciocia nie dała się przekonać, po jej wyjściu zabrała pieniądze. Moi rodzice i siostra są takimi skąpiradłami, że makijaż ślubny siostrze robiłam ja. Próbny także. I na sesje. Oczywiście za darmo i z moich kosmetyków. To samo paznokcie - przedłużane czerwone szpony zajęły mi trzy godziny pracy.
Na święta zrobiłam rodzicom i siostrze prezent zgodnie z zainteresowaniami i każdemu blisko 100 zł. Co ja dostałam? Kosmetyki? Pędzle? Lakiery? Ozdoby?
Piżamę w zwierzątka i sweter.
Pozdrawiam,
Niewdzięczna 19-latka.
Gdyby ktoś mnie tak traktował to kupiłbym im po Milce, a nie wydawal 300 zł na darmozjady....
Ja bym kupiła jedną i jeszcze zjadła pół.
Mnie to by nawet Milki było szkoda na takich ludzi.
Ehh anonimowi nieasertywni
To po co się zgadzasz na takie traktowanie?
Próbowałaś wyjaśnić jasno sprawę? Powiedzieć, że lakiery i kosmetyki sporo kosztują, płacisz za nie sama za swoje zarobione pieniądze, sama Twoja praca jest warta więcej niż te 30 złotych, a to że jesteście rodziną nie oznacza, że musisz ich malować za darmo? Może jak pogadacie i powiesz też, że czujesz się traktowana niesprawiedliwie w porównaniu do siostry to coś zrozumieją?
Uważam, ze jeśli człowiek nie ma na robienie czegoś ochoty to po prostu mówi NIE i koniec tematu. Nie dawaj się wykorzystywać to obrażą się ale będziesz miała spokój :))
Zastanawiam się... Czy moi rodzice to taki rzadki "gatunek" tych normalnych, którzy jak trzeba to pasem w tyłek dali, ale i mnie i siostrze po równo, a prezenty były z reguły normalne bez wydziwiania dla nas obu, czy ja po prostu uwierzyłem w swego rodzaju propagandę?
Gdyby tylko ludzie poznali tą tajemną sztukę wymawiania słowa "NIE"...
Co do makijażu ślubnego, to załóż sobie, że to był prezent ślubny od Ciebie dla siostry i że jesteś na tyle honorową siostrą, że i tak nie wzięłabyś za to pieniędzy.
Jeśli chodzi o piżamę i sweter, to rodzina pewnie nie zna się na kosmetykach i nie chciała palnąć gafy. Niby mogliby zapytać Ciebie lub dać jakieś bony do drogerii, ale wtedy nie byłaby to niespodzianka dla Ciebie. Co do tego, ile wydałaś na prezenty dla nich, to trudno, stało się, nie wszyscy lubią zainwestować w prezenty dla najbliższych lub założyli, że inni też tyle nie wydadzą. Zresztą jak już ktoś wspomniał - dobra piżama czy sweter kosztują swoje. Następnym umów się z nimi, co będziecie sobie dawali w ramach prezentów (np. żeby określić w jakim przedziale cenowym). Ewentualnie umów się z nimi, że nic sobie nie dajecie lub ewentualnie tylko jakieś drobnostki, żeby za dużo nie wydać. Ja właśnie tak umówiłam się z mamą, że pójdziemy na zakupy i kupię jej coś, co jej się spodoba, a ona może zamówić mi książkę, którą chciałam przeczytać. I tak zrobiłyśmy.
Z drugiej strony współczuję Ci trochę, niezbyt wesoła ta Twoja sytuacja, jeśli chodzi o równe traktowanie Ciebie i Twojej siostry przez rodziców. Nie wiem, w jaki sposób dorabiasz, ale może porozmawiaj z rodzicami, spokojnie zapytaj ich, czy jest to możliwe, aby oni Ci pomogli na studiach, jeśli tak, to jakie mają oczekiwania. Może chodzi o wybór miasta (np. Warszawa jest duża droższa niż inne miasta) czy uczelni (np. czy są czesne?). Może nie chcą opłacić płatnych studiów, skoro są bezpłatne lub są przekonani, że będziesz w stanie sama się utrzymać na spokojnie. Wylicz na kartce i udowodnij im, że nie będziesz w stanie się utrzymać, nawet jeśli będziesz dalej dorabiała jak teraz lub będziesz mniej dorabiała ze względu na nawał nauki czy napięty rozkład zajęć na uczelni. Może poproś o wsparcie siostry? Zapytaj ją, powiedz, że się boisz, że rodzice nie zrozumieją. . Może siostra zrozumie i sama ich przekona?
Dziękuje za taką odpowiedz. Niestety rodzice wymagali żeby w kopercie z kartka z życzeniami znalazło die tyle co koszt na dwie osoby i naddatek, mimo ze ani ja ani mój chłopak nie byliśmy nawet pełnoletni. Oczywiście wiem, ze otrzymane prezenty kosztowały i nie chciałam przy stole pokazywać jak mi przykro.. Podsuwanie pomysłu to dobry pomysł, chociaż już próbowałam i zawsze czuje wstyd, ze „proszę rodziców” a i oni maja zawsze opryskliwe reakcje..
Rozumiem, mi też byłoby przykro w tej sytuacji. Teraz przeczytałam jeszcze raz swoją wypowiedź i zauważyłam, ze trochę błędów popełniłam. Przepraszam, pisałam wtedy w nocy, bo nie mogłam zostawić Twojego wyznania bez swojej odpowiedzi.
Co do kosmetyków czy malowania innych osób za darmo, to niestety zawsze znajdzie się ktoś, to poprosi o darmową przysługę ze względu na znajomości czy pokrewieństwo. Jeśli będzie trudno Ci komuś odmówić (szczególnie rodzicom), to możesz odpowiedzieć, że mają przynieść swoje kosmetyki i wtedy możesz nimi ich umalować. Jeśli odpowiedzą, ze masz przecież swoje, to zastosuj jakieś tańsze zamienniki (np. jakieś najtańsze lakiery czy kosmetyki).
Wiem, że np. tanimi lakierami do paznokci nie zrobisz efektu jak przy hybrydowych, ale możesz wtedy zaproponować, że zrobisz coś innego, np. inny wygląd paznokci czy makijaż) Spokojnie oznajmiaj, że te lepsze kosmetyki są zbyt drogie i szkoda je teraz marnować za darmo. Tak czy owak, najlepiej nauczyć się odmawiać. Ew. ktoś tu już wspomniał, że jest kosmetyczką i że w takiej sytuacji zaprasza do salonu (nie wiem jak dorabiasz.
Spróbuj z siostrą porozmawiać o tych studiach, możesz ją podpytać o różne rzeczy, np. czy ciężko było jej studiować w innym mieście, ile kosztowało wtedy to i to, czy wynajem był drogi i czy poleca miasto, w którym studiowała. Powiedz, że myślisz poważnie o rozpoczęciu studiów kosmetycznych, że tu i tam chciałabyś rekrutować. Napisałaś, że rodzice byli bardzo źli, że poszłaś do pracy zamiast na studia. Czy to jest ich warunek, że masz w ogóle nie dorabiać, żeby Ci pomogli z utrzymaniem się? Jeśli studia mają być w innym mieście, to... rodzice wcale nie muszą wiedzieć, że dorabiasz.
Mocno trzymam kciuki, żeby coś z tych studiów wyszło, skoro to Twoje marzenie.
Wprowadź się?
A może przeprowadzić? :)
Dla mnie jako osoby lubiącej malować byłoby zaszczytem, gdyby ktoś chciał, abym pomalowała go na ślub. Jednakże chociażby z przyzwoitości powinna dać ci na przysłowiową czekoladę.