#weJem
Od dziecka miałam jakieś zwierzątka, byłam odpowiedzialnym dzieckiem.
Sprzątanie, karmienie, opieka - to była dla mnie norma.
Ale zdarzyło się coś, z czego nie jestem dumna.
Miałam chomika. Ale po jakimś czasie zaczął mi się... Nudzić. Nie miałam komu go oddać, bo rówieśnicy nie opiekowaliby się nim.
Pewnego razu chomik uciekł ze szklanej klatki, jakoś wspiął się na parapet okna, ale zauważyłam go i złapałam. Wpadłam jednak na pomysł, jak w końcu pozbędę się chomika. Następnym razem, gdy znowu uciekł i widziałam, że chodzi po parapecie i wychodzi za szybę. A że ścianę pokrywał winogron, to chomik schodził po gałęziach. I tak oto pozbyłam się chomcia.
Wieczorem powiedziałam rodzicom, że chyba uciekł mi chomik, bo nie ma go w klatce ani w pokoju.
Drugi raz z niechęcią spotkałam się do papugi. Nie dała się oswoić, więc ciągle była wredna, nie dała się głaskać. Aż zaczęła mi przeszkadzać. Ale nigdy świadomie jej nie skrzywdziłam. Pewnego dnia, przez nieuwagę mamy, papuga uciekła przez okno. Udawałam, że się smucę, ale w głębi duszy cieszyłam się, że nie mam już zwierzęcia. Byłam zmęczona opiekowaniem się kolejnym zwierzęciem, bo jak jedno zdechło, ja od razu kupowałam kolejne i nie miałam czasu odpocząć.
Po trzech dniach, gdy wróciłam do domu, okazało się, że papugę znalazł jakiś facet i wywiesił ogłoszenie. Niestety, mama je przeczytała, wzięła numer i tata poszedł po nią. Uciekła drugi raz, bo mama znowu otworzyła okno, ale już się nie znalazła. Papuga rzecz jasna.
Nie ma to jak piekne zaprzeczenie samej sobie. "Byłam odpowiedzialnym dzieckiem" - z tego co piszesz byłaś durnym, okrutnym bachorem, który o odpowiedzialności nawet nie słyszał.
Oj no, przecież była odpowiedzialna... Do momentu, aż dane zwierzątko jej się nie znudziło 😛
Bycie odpowiedzialnym wobec zwierzęcia nie oznacza że czerpiesz radość z jego towarzystwa tylko że zapewniasz mu wszystko co potrzebuje do życia. Można nie lubić psów ale jak Cię sąsiad poprosi to zaopiekujesz się "kundlem" na weekend pod nieobecność sąsiada. Tak więc zastanów się kto tutaj jest durny.
@Michael90 czytaleś wyznanie? bo odnosze wrażenie, że jednak nie bardzo. albo totalnie nie zrozumiałeś co czytasz. Tu nie ma mowy o tym, ze autorka nie lubiła zwierzat, tylko o tym, ze pozbywala sie ich w okrutny sposób z pełną premedytacją - a to jest całkowitym zaperzeczeniem odpowiedzialności.
To jakaś kolejna moda? Już któreś z kolei wyznanie widzę o znęcaniu się nad zwierzętami w ujęciu jako coś "śmiesznego".
A jeśli to prawda (w co wątpię) to też chętnie trzymałabym cię w klatce. I też się szybko nudzę, więc plusem jest to, że mieszkam na 6 piętrze :)
Jak coś, to nie ja. Ale moda mi się podoba.
Jakie znęcanie się? Chomik zwiał, papuga też. Nikt ich nie bił, nie głodził czy w inny sposób źle nie potraktował.
A nie dostrzegasz charakteru tego wyznania? Smierc zwierzat jest tu ukazano jako cos prawie smiesznego.
Komika, jeśli chodzi o chomika, to Autorka skazała go na smierć, celowo. Przecież takiego chomika zaraz zeżre jakieś inne zwierze albo sam padnie z głodu, albo się czymś zatruje. Widziała, że wychodzi i było jej to na rękę, nara chomiku.
Byłam odpowiedzialnym dzieckiem
Pozbyłam się zwierząt bo mi się nudziły
Wybierz jedno, bo oba obok siebie jakoś ciężko mi połączyć.
Ciesz się, że matce się nie znudziłaś.
A szkoda
Nie, nie byłaś odpowiedzialnym dzieckiem. Odpowiedzialne dziecko opiekuje się zwierzęciem, póki nie zdechnie, a nie nudzi się "zabawką" po jakimś czasie.
Gówno a nie odpowiedzialna. Obok odpowiedzialności to ty nawet nie stałaś.
Mnie mój chomik tez drażni, bo to jest szatan wcielony. Ale nigdy w życiu nie zrobiłabym mu krzywdy bo mi się znudził albo ze działa mi na nerwy. Zwierzęta tez czuja...
Już nie przesadzajmy z tą Twoją miłością do zwierząt.
Boże, kiedy mi nawiał chomik to nie poszłam do pracy, go póki jej nie znalazłam pod szafkami w kuchni. Dwugodzinne spóźnienie w pracy wytłumaczyłam zaspaniem.
Byłaś małym głównem, mam nadzieję, że wyrosłaś.
I za to co w dziecinstwie robiłaś zwierzątkom w okresie dojrzewania wyrósł ci " motylek " do połowy uda.
Że co?