#wdoyp
Podsłuchałam rozmowę swojej mamy z sąsiadką, kiedy byłam na balkonie. W wielkim skrócie obydwie doszły do wniosku, że ludzie mający depresję to lenie, którym brakuje pracy. Bo przecież praca rozwiąże wszystkie problemy, prawda? (moja matka ma jakiś syndrom komunistki, bo ciągle mówi, jak to dobrze za komuny było). Dodatkowo samobójcy to ludzie opętani przez diabła, bo – zacytuję – „Krysiu, co to trzeba mieć w głowie, żeby na własne życie się porwać? To trzeba nie mieć Boga w sercu”.
Teraz zastanawiam się, czy powiedzieć jej o tym, że mam depresję, czy pewnego dnia zrobić jej niespodziankę, kiedy ktoś mnie znajdzie na jakiejś gałęzi :)
A może zrób sobie samej prezent i pozwól sobie pomóc jakiejś kompetentnej osobie? Lekarz psychiatra, psychoterapeuta, grupa wsparcia itp.
Zajmij się sobą. Informacja dla matki niczego nie zmieni w twoim stanie.