#eZdDD
Gdy dziś przyszłam do domu z pracy po wyjątkowo ciężkim dniu, to jak zwykle on na kanapie, zlew pełen naczyń i nawet po chleb nie poszedł do sklepu. Nie wytrzymałam i wyrzuciłam go z domu. A teraz moja mama i reszta rodziny wydzwania do mnie, że jestem wyrodną matką... A ja mam już dość. I choć strasznie mi go żal i martwię się, co teraz z nim będzie, to boję się, że się złamię. Serce chce jego powrotu, a głowa mówi, że dalej tak być nie mogło.
I bardzo dobrze, trzeba było dać mu już 10 lat temu ultimatum - albo pracuje i się dokłada, albo wypad.
Generalnie dobrze, tylko źle, że w trakcie wybuchu po pracy. To powinnien być skutek wielu rozmów i stopniowo narastającej presji.
Dziś (w momencie pisania) wywaliła syna z domu i tego samego dnia już wszyscy o tym wiedzieli?
Dziwne.
Wywal pasożyta.
A co reszty rodziny to obchodzi? No chyba że się boją że się u nich zagnieździ.
A czemu Twoja matka go nie może przygarnąć?
Szkoda, że tak radykalnie i bez wcześniejszego ustalania granic. Ale dobrze, że w końcu powiedziałaś nie
To nie wygląda na zachowanie wyrodnej matki, bo przez lata próbowałaś pomagać. Miłość do dziecka nie polega na pozwalaniu mu na wszystko. Czasem postawienie granic jest najtrudniejszym, ale i najbardziej potrzebnym krokiem. Mam nadzieję, że dla syna to będzie impuls, żeby wreszcie wziąć się za siebie i iść do pracy. Żeby zacząć żyć na własną rękę.
To potrzymaj go na garnuszku jeszcze z 10 lat jak tak Ci go szkoda. Na pewno to go czegoś nauczy.
W jakim wieku dziecko należy wyrzucić z domu i ignorować jego dalsze losy?
Zabawne, jak silna może być presja otoczenia, że masz wątpliwości, czy zrobiłaś dobrze. Podczas gdy opowiadając tą historię poza twoim środowiskiem 99% ludzi ci powie, że zrobiłaś dobrze. Może i zawiodło gdzieś Twoje wychowanie, czy wcześniejsze decyzje do tego doprowadziły, niewiadomo. Ale na tą chwilę zrobiłaś dobrze. Lepiej późno niż wcale.