#eZdDD
Gdy dziś przyszłam do domu z pracy po wyjątkowo ciężkim dniu, to jak zwykle on na kanapie, zlew pełen naczyń i nawet po chleb nie poszedł do sklepu. Nie wytrzymałam i wyrzuciłam go z domu. A teraz moja mama i reszta rodziny wydzwania do mnie, że jestem wyrodną matką... A ja mam już dość. I choć strasznie mi go żal i martwię się, co teraz z nim będzie, to boję się, że się złamię. Serce chce jego powrotu, a głowa mówi, że dalej tak być nie mogło.
I bardzo dobrze, trzeba było dać mu już 10 lat temu ultimatum - albo pracuje i się dokłada, albo wypad.
Generalnie dobrze, tylko źle, że w trakcie wybuchu po pracy. To powinnien być skutek wielu rozmów i stopniowo narastającej presji.
Dziś (w momencie pisania) wywaliła syna z domu i tego samego dnia już wszyscy o tym wiedzieli?
Dziwne.
Wywal pasożyta.
A co reszty rodziny to obchodzi? No chyba że się boją że się u nich zagnieździ.
A czemu Twoja matka go nie może przygarnąć?
Szkoda, że tak radykalnie i bez wcześniejszego ustalania granic. Ale dobrze, że w końcu powiedziałaś nie
To potrzymaj go na garnuszku jeszcze z 10 lat jak tak Ci go szkoda. Na pewno to go czegoś nauczy.