#eZdDD

Mam trzydziestoletniego syna, który po skończeniu liceum nie chciał iść na studia, tylko stwierdził, że idzie do pracy. Tylko że pracował jakieś dwa miesiące, a później a to szef wyzyskiwacz, a to płacą grosze... i tak przesiedział ponad dziesięć lat na mojej kanapie, nie dokładając się nic do domowego budżetu i mając tylko wymagania. 
Gdy dziś przyszłam do domu z pracy po wyjątkowo ciężkim dniu, to jak zwykle on na kanapie, zlew pełen naczyń i nawet po chleb nie poszedł do sklepu. Nie wytrzymałam i wyrzuciłam go z domu. A teraz moja mama i reszta rodziny wydzwania do mnie, że jestem wyrodną matką... A ja mam już dość. I choć strasznie mi go żal i martwię się, co teraz z nim będzie, to boję się, że się złamię. Serce chce jego powrotu, a głowa mówi, że dalej tak być nie mogło.
thor1908 Odpowiedz

I bardzo dobrze, trzeba było dać mu już 10 lat temu ultimatum - albo pracuje i się dokłada, albo wypad.

Rumek Odpowiedz

Generalnie dobrze, tylko źle, że w trakcie wybuchu po pracy. To powinnien być skutek wielu rozmów i stopniowo narastającej presji.

HansVanDanz

Dziś (w momencie pisania) wywaliła syna z domu i tego samego dnia już wszyscy o tym wiedzieli?
Dziwne.

rocanon Odpowiedz

Wywal pasożyta.

Alflen Odpowiedz

A co reszty rodziny to obchodzi? No chyba że się boją że się u nich zagnieździ.

coztegoze2 Odpowiedz

A czemu Twoja matka go nie może przygarnąć?

TakaOna100 Odpowiedz

Szkoda, że tak radykalnie i bez wcześniejszego ustalania granic. Ale dobrze, że w końcu powiedziałaś nie

Dragomir Odpowiedz

To potrzymaj go na garnuszku jeszcze z 10 lat jak tak Ci go szkoda. Na pewno to go czegoś nauczy.

Dodaj anonimowe wyznanie