#wbUFw
Zwykle spotkanie mieliśmy w kościele, przed mszą kilka razy w miesiącu. Ksiądz, który się nami opiekował stale się spóźniał, więc w oczekiwaniu niektórzy wymyślali różne sposoby na zabicie nudy. Jednym z nich były różnego rodzaju zawody. Przez pewien okres, gdy czekaliśmy na placu kościelnym, popularny był konkurs na to, kto wyżej rzuci reklamówkę z komżą w środku i złapie ją potem. Przyszła kolej na mojego kolegę, który zawsze starał się być najlepszy we wszystkim, niezależnie czy wiązały się z tym jakieś konsekwencje.
Wziął porządny zamach i wyrzucił "pocisk" najwyżej jak się dało. Wygrałby całe zawody, lecz nie wziął pod uwagę wiatru i kąta, pod którym rzucał, gdyż reklamówka odleciała kilka metrów w bok. Niestety w tym momencie rowerem przejeżdżała tamtędy dumna "moherowa wojowniczka".
Trafił. Idealny headshot.
Wyobraźcie sobie tępe BACH, wywalający się rower i dwudziestu chłopaków zwijających się ze śmiechu. A kolega nawet nie próbował walczyć o odzyskanie komży.
Cóż... ja kiedyś w ten sam sposób trafiłam mojego nauczyciela wf. Tyle, że w mojej torbie były łyżwy :')
Mudiało boleć. Przeżył? :D
@JuliaKapuleti tak, przeżył. Nie, nie jesteśmy od 2 lat razem xD
Ja jeszcze w podstawówce zamachnelam się kolcami do biegania i walam kolegę w głowę (on siedzial na trybunach, a ja stałam) Całe szczęście ze nie w oko, bardzo się przestraszylam ? w sumie to tylko skończyło się na tym, że poleciało mu trochę krwi, ale mogło być gorzej
Ja w podstawowce jak bylo rzucanie pilka do palanta jakims cudem z ilus tam metrow trafilam pana od wuefu chociaz rzucalam w innym kierunku. I jak go trafilo to spytal czy az tak go nie lubie. Coz, zaprzeczylam ale fakt ze byl gnojkiem ;)
@amarena320 ja bym nie zaprzeczyła na twoim miejscu ?
To moja koleżanka rzucala piłka lekarska, a wiadomo stoi się tylem, tak wyszło ze akurat woźna szla i nikt tego nie zauważył, bo dziewczyny zagadane, a wuefista, był skupiony na "zaliczajacej" i skończyło się na wizycie w przychodni. Na szczęście nic poważnego się nie stało, ale przewróciła się i było jej słabo ?
Ja wf-istę prosto w łysinkę piłką do kosza iłam, a osię po łej sali rozg)ądał za żartownisiem.
@ KawaiiMe teraz tak, ale w czasach podstawowoki takim cwanym sie nie bylo ;D
Ja moja pania od WF-u walnelam paletka do tenisa jak robilam zamach :) A sama nam mowila, ze mamy nie podchodzic kogos od tylu jak graja :)
Mój najmocniejszy w życiu serw podczas siatkówki wylądował na plecach wuefisty. Podobno bolało :)
Ale rzucił najwyżej? Rzucił! I po co drążyć temat :D
Ale nie złapał ;)
Kiedyś zdarzyło mi się zamachnąć z całej siły reklamówką pełną lodu w pewnym miejscu publicznym. Nie wspominam tego miło. Pan, który siedział przede mną w autobusie o mało nie złożył na mnie doniesienia na policję w sprawie napaści.
ja przeczytałam na początku "jestem ministrem, nie wstydzę się tego (...) " :D
Czego to się z nudów nie wymyśli ?
o kurde całą historię czytałam Łomża i myślałam że chodziło o piwo x.x
Hahah, ja wlasnie też i mocno mi to nie pasowało do kontekstu :P
Głodnemu chleb na myśli ;)
Ktoś mi powie co to komża???
Ta szata, którą noszą ministranci :)
To, w co ubierają się ministranci na mszę :)
Kiecka
A nie alba?
Alba jest do kostek, komża mniej więcej do pasa ;)
Ministranci, łączmy się! xD
Zawsze chciałam być ministrantem ale jestem dziewczyną XD
Jawna dyskryminacja, nie? Jak byłam mała zawsze męczyłam babcię o to, kiedy zostanę ministrantem
Przeczytałam Masturbanci..... Eh...
A ja śpiewam w kościelnej scholce ;)
@villchi też śpiewam i gram, tylko to mi zostało :D Jeszcze czasem przeczytam czytanie albo pójdę z darami :)
@arbuz i @rara Łączmy się w bólu ;_;
Niby mogłabym śpiewać, tylko nie umiem śpiewać
moja koleżanka kiedyś kręciła reklamówką w której były buty zmienne przed szkołą i przez przypadek z całej siły walnęła jakiejś pani w twarz ???
Niby ministranci, a po uderzeniu staruszki i zrzuceniu jej z roweru stać Was było jedynie na śmiech? Wielkie, sarkastyczne brawa!
Powiedzał pewnie ten co każdemu zawsze pomaga, nie był nigdy dzieckiem. Jest lepszy od innych :P
Tu akurat się zgodzę, tez się zdziwiłam, mogła sobie coś zrobić, ale salwy śmiechu się nie dziwię, mimo wszystko ( z sytuacji, nie ze stsruszki) :D
Mnie też ten śmiech nie zdziwił, ale mam nadzieję, że serio któryś z nich zainteresował się, czy kobiecie nic się nie stało. Chłopak nadal jest ministrantem i z kontekstu wynika, że sprawa nie działa się tak dawno. Chyba nie mieli wtedy po sześć lat.
Ta staruszka mogła sobie coś zrobić, nawet jeśli to było przez przypadek, to któryś z was zamiast się śmiać,mógł ruszyć cztery litery i jej pomóc.
Nie rozumiem osób, które to minusują.
Raz wszyscy narzekają na tę "polską mentalność" i nie udzielanie pomocy.
A kolejny raz, gdy ktoś zwróci uwagę o to, że nikt nie pomógł STARUSZCE, która spadła z roweru tylko z ich winy wszyscy rzucają się na tę osobę z tekstem, że on pewnie pomaga każdemu.
Weźcie się ku*wa zdecydujcie :)
Zasadniczo w wyznaniu nie jest powiedziane, że to była staruszka - moherowa wojowniczka może być w różnym wieku, niekoniecznie starczym - co oczywiście nie znaczy, że mieliby nie zainteresować się czy nic się nie stało, ale podkreslanie tego, że to STARUSZKA nie ma podstaw ;) btw, podejrzewam że poza smiechem na pewno spytali czy ok i przeprosili, to naturalne, po prostu autor nie uznał żeby to było ważne o tym pisać bo w wyznaniu chodziło o co innego ;).