#wGuxv

Z racji tego, iż moja ciąża nie do końca przebiegała bez komplikacji, w 7 miesiącu trafiłam na oddział patologii ciąży w moim mieście, będącym bardziej zabitą dechami dziurą, gdzie każdy każdego zna i każdy każdemu rąbie dupsko aż miło.

Szpital najlepszy w kraju (podobno). Nie neguję, nie potwierdzam, byłam w nim raptem 3 razy. Licząc moje własne narodziny, pobyt na początku ciąży i ten kilka tygodni temu.

Najlepszy, fajnie. Mimo iż miasto małe, z kadry znani mi tylko nieliczni. 3 ginekologów i 1 położna. Reszty nie znam, widziałam kilka razy, ale nie kojarzę nawet z pracy (pracuję w większym markecie w mieście).

W pracy mam wścibską koleżankę (nie utrzymujemy kontaktu), która wie wszystko o wszystkich, zna każdego najnowszego newsa z najnowszych, kto z kim śpi, kto komu co tam robi i gdzie. No dosłownie wszystko, zna całe miasto, jak nie powiat, co potwierdza liczba znajomych na Fb.

Po wyjściu ze szpitala, gdzie udało się podtrzymać moją ciążę przed zbyt wczesnym rozwiązaniem, udałam się do mojej pracy, w celu uzupełnienia lodówki.
Ku mojemu zaskoczeniu, koleżanka owa bez większego problemu, przy innych pracownikach czy też klientach, wyśpiewala mi, że wie na co leżałam w szpitalu, jak długo, jakie podano mi leki, jak to lekarz prowadzący się o mnie martwi, że nie jestem wpisana na listę do cesarskiego cięcia i najważniejsze: NIE MUSZĘ jej informować, że urodziłam, bo ona będzie wiedziała, jak tylko przekroczę próg porodówki...

Zapytacie skąd? Ano ma znajomą położną, która pracuje na oddziale... Ja kobity nawet nie kojarzę, a ona wyniosła poza mury szpitala tak wrażliwe dane. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. Czuję się upokorzona. Ja rozumiem, że każdy z nas po pracy rozmawia o pracy, ale czy położnych nie obowiązuje tajemnica lekarska? Czy gdy przyjdzie mi rodzić, w pracy - a tam w pracy, całe miasto - będą wiedzieć jak bardzo krzyczałam z bólu, ile mi szwów założyli na rozdartą ci**, czy może jednak konieczna była cesarka?

Skarga na położną nie wchodzi w grę. Cicha zemsta położnej - wenflon przypadkiem wyrwany czy złe zszycie nacięcia po porodzie - za bardzo mnie przeraża. Chętnie podeszłabym do tego bardziej dyplomatycznie, tylko nie chcę robić sobie pod górę przed porodem. Po owszem, skarga pójdzie, i to wyżej niż do ordynatora. Wiem już jak wygląda owa położna, chciałabym do niej podejść jak trafię już na porodówkę i walnąć tekst, że jak tylko przekaże koleżance z pracy, że rodzę, to z miejsca idę na skargę do ordynatora, ale z bólu i zaskoczenia porodem mogę nie mieć głowy do tego, albo zwyczajnie nie trafię na jej zmianę. Co zrobić, jak to ugryźć?
Legendka Odpowiedz

Rodo. Ja bym ja pozwala, tak dla zasady. Albo chociaz naglosnila sprawe, gazeta, lokalna TV, internet. Mozesz tez zglosic dyrekcji szpitala takie zachowanie niezgodne z prawem, moze ona poniesie jakies konsekwencje,

kadabro Odpowiedz

Uważam, że powinnaś pozwać szpital za wyciek tak poufnych danych, ale dopiero po porodzie, bo, tak jak wspomniałaś, mogą się na tobie mścić - nie tylko ta położna, ale też jej koleżanki. Do tego myślę, że powinnaś zadbać o jakieś dowody na to, że informacje ze szpitala wypłynęły, nagraj rozmowę z koleżanką z pracy, w której padnie kwestia skąd tamta ma wiedzę odnośnie twojej ciąży albo pogadaj z nią przez media społecznościowe, żeby mieć zapis rozmowy, postaraj się o świadków rozmowy wspomnianej w historii. Bo nie wiem czy sprawa ruszy jak będzie słowo przeciw słowu - koleżanka się wyprze, że w ogóle coś wiedziała, położne zaprzeczą wynoszeniu informacji z pracy i tyle. Z dowodami zawsze możesz też sprawę nagłośnić medialnie - szpitalowi z dobrą opinią będzie zależało na zachowaniu renomy.

jakwolisz

@kadabro podbijam komentarz, zgromadź jakieś dowody, chociaż w postaci nagrania rozmowy i pozwij szpital, ale po porodzie

ciasteczkowaa12

Mądrze prawicie, popieram

bazienka Odpowiedz

jak to co? pozwac babe, napisac skarge o zlamanie tajemnicy zawodowej. jak babsko straci prace lub zaplaci odszkodowanie to sie 3 razy zastanowi zamiast cokolwiek komukolwiek powie

bazienka

tylko juz PO OPUSZCZENIU szpitala...
skarge mozesz napisac, ze po psortu taka i taka osoba ( nazwisko kolezanki) posiada wrazliwe dane odnosnie twoich intymnych spraw, zrobia kontrole w szpitalu i dojda kto kogo zna

Livette Odpowiedz

Skarga. A do tego mamy RODO i po coś to jest jednak zrobione. Możesz teraz ją pozwać za rozprzestrzenianie twoich danych osobowych a dodatkowo za udostępnienie twojej dokumentacji medycznej osobie nieupoważnionej i obcej. Bo sorry ale takich rzeczy się byle komu nie mówi. I nie ma dyplomatycznie. Tutaj trzeba ostro.

asienaebaam Odpowiedz

Jakie to miasto gdzie każdy każdemu rąbie dupsko? Kolega gej pyta.

pacynkazeszmatek Odpowiedz

Pomijając prostaczki zachowanie wstretnych bab, zastanawiam się, czy one nie mają nic do roboty? Co je obchodzi kto i jak rodził...

NoiTaktoJest Odpowiedz

Ciężki temat moja droga... Sama jestem położną i niestety, u nas mówi się że każda położna to ku*wa. Niestety przykro o tym, mówić, bo sama w tym zawodzie siedzę, ale taka jest prawda. A ile położnych robiło zdjęć pacjentkom w trakcie z gdy one były nieprzytomne przed operacjami chociażby... Moje koleżanki mają całe albumy tego na telefonie. Moim zdaniem najlepiej będzie, żebyś poszukała innego szpitala do porodu. Bo to będzie najbardziej stresująca chwila w twoim życiu, po co Ci dodatkowy stres? To wpływa znacząco na poród. A ta pipe już bym zgłosiła dawno

Pelikanowa

Czemu ich nie zgłaszasz, bo to twoje koleżanki?

little38

po co robią te zdjęcia? to jest niepokojące

Bandziorek

ale po co? aż tak zabawnie wygląda baba pod narkozą? czy może jednak kolekcja dolnych ust tak pociąga twoje koleżanki?

NoiTaktoJest

Bandziorek-tak, chodzi głównie o korekcję dolnych ust. Nie widać na tych zdjęciach twarzy, bo pacjentka jest cała poobkladana serwetami i tylko jest uwidocznione pole operacyjne. Ale nie raz było, że "obczajcie tą, jakie wary miała! Prze*ebane takie mieć na starość" albo np. zdjęcia mięśniaków macicy, zmian nowotworowych jakiś "ciekawych".
Little38-nie wiem w sumie, może pokazują to przy niedzielnym obiedzie dzieciom? Nie mam pojęcia w sumie
Pelikanowa-nie chodzi o to, że to moje koleżanki. Praca w szpitalu jest dość specyficzna i jak zadrzesz z jedną to zadzierasz z każdą... Niestety jestem najmłodsza w zespole, a wbrew pozorom o pracę położnej jest ciężko. Mimo wszystko one wychodzą z założenia że to nic złego bo twarzy nie widać

Bandziorek

ja pier.... przecież to jest karalne! w życiu nie chciałabym żeby zdjęcie dolnych warg było u kogoś na telefonie.. bez mojej wiedzy i zgody.. pal licho dokumentację medyczną mięśniaka czy czegoś- no ok.. potrzebne dla przyszłych lekarzy, pielęgniarek... każdy przypadek inny, na czymś uczyć się trzeba... ale przecież na to też pacjent musi wyrazić zgodę... nie możesz tego zgłosić gdzieś anonimowo? no kutwa, strach iść do szpitala.. frajda pracowników- zróbmy sobie album warg dolnych- ha ha ha, ale fun..

Midwife

Też jestem położną i nie zgodzę się z Tobą, że położne to kurwy. Niezależnie od tego kto jaki wykonuje zawód jedni są gorsi inni lepsi a jechać po całej grupie zawodowej za zachowanie kilku osób jest nie w porządku. A co do zdjęć sama mam niektóre ciekawe przypadki na telefonie np. Dwupłatowe łożysko (jako ciekawostka, do edukowania studnentow) ale są to zdjęcia nie do rozpoznania i robione za zgodą pacjentki.

anakonda257

Pielęgniarki i personel szpitala to stan umysłu, nie zawód.

Pelikanowa Odpowiedz

Idź do ordynatora i powiedz, co położne zrobiły.

tramwajowe

@Pelikanowa
Albo do lekarza: Kasjerka w markecie mówiła mi, że się pan o mnie martwi. Takie plotki podnoszą mi ciśnienie i poziom kortyzolu. Sądzi pan że to ma duży wpływ na dziecko?

Minius Odpowiedz

Nagrywaj rozmowy z koleżanką ze sklepu o tym, jak położna jej wszystko o Tobie opowiada. Będziesz miała dobre podparcie w razie "W".

fak13 Odpowiedz

Jak wykorzystasz przeciwko niej RODO, to ma przesrane. Szpital również.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie