#vzWGs
Mieszkam na 4 pietrze, od czasu kiedy zadzwoni domofon, a ja wcisnę przycisk, aby otworzyć drzwi do klatki, liczę czas. Sprawdzam, ile czasu potrzebują moi uczniowie, aby wejść na 4 piętro.
Kiedy dzwoni dzwonek do drzwi, szybko zapisuję liczbę w notesie. Gdy po zakończonych korepetycjach uczeń wyjdzie, ja wpisuję czas do odpowiedniej tabletki.
Później porównuję te liczby z innymi uczniami, albo sprawdzam, czy ich czas się poprawia oraz liczę średnią z całego miesiąca.
Takie urozmaicenie między biologią a chemią.
Ja swoich uczniów z ciekawości "obserwuję" na jednym z portali społecznościowych... Zazwyczaj te dzieciaki z mnóstwem zdjęć i oznaczeń są podczas zajęć najcichsze.
Mają dużo ciekawszych rzeczy niż nauka 😉
Ale to akurat ciekawe jest. Gdybym była korepetyrorką i mieszkała na 4 piętrze, to też bym tam robiła.
Podzielisz się z nami wynikami? :)
Ma wstawić tabelkę na Anonimowe?
Jesteś trans-przedmiotowcem. Takim Matematykiem w ciele biochemika...
Ewentualnie wuefistą. Zależy czy tylko oceniasz czasy wejscia na piętro czy przetwarzasz te dane - jakaś tabelka, średni czas wejścia, zmiany czasu w kontekście pory roku, dni tygodnia.
W sumie i doktorat by z tego trzasnął: "Studium rozkładu poziomu kondycji psychofizycznej w funkcji pory roku i ilości ubioru wśród uczniów".
Na początku zamiast "dziwactwie" przeczytałem "dziewictwie" i potem myślałem, że po to zapisujesz ich czasy, żeby potem np. tego który był najlepszy uwieść i uprawiać z nim seks. Dopiero przy końcówce coś zaczęło się nie kleić.